Zawsze się troszeczkę bredzi

Od kilku dni przeglądam artykuły jednego z najlepiej znanych blogerów polskiego internetu, Janusza Korwin-Mikkego. Nie robię tego zupełnie bez celu – szukam konkretnych wypowiedzi do artykułu o prawie prywatnym, który pojawi się jeszcze w tym miesiącu. Być może. Moje obietnice proszę traktować tak, jak wypowiedzi Hanny Gronkiewicz-Waltz o otworzeniu drugiej linii metra przed świętami Bożego Narodzenia, czy starych deklaracji Rafała Dutkiewicza w sprawie budowy tramwaju na Nowy Dwór.

Buszując po blogasku Janusza napotykam na wiele ciekawych i wartościowych myśli. Jedną z nich, antyszczepionkowy tekst zupełnie pozbawiony odwołań do nauki, zmasakrowałem tutaj.

Teraz pora na kompilację januszowego wyobrażenia miasta.

Buc-pasy

P.Wojtek Waloszek napisał: ” Likwidacja bus-pasów? No proszę….. Przecież to kompletny idiotyzm! Wprowadzenie samochodów na buspasy spowoduje tylko większe korki, nic poza tym. Czy pan Mikke lub Mauer znaja się choćby ciut na transporcie żeby pleść takie głupoty? Reszta programu w porządku, no ale to to kpina”.
To ja mam dla p.Waloszka propozycję (bo najlepiej analizuje się teorię na przykładach skrajnych): niech na ulicy mającej po JEDNYM pasie w każdą stronę wprowadzi (w obydwu kierunkach) bus-pasy!
A potem pozwoli po bus-pasach jeździć samochodami – i sprawdzi, czy „nic się nie zmieniło”.
Potem można to powtórzyć na ulicy mającej po dwa pasy w każdą stronę. Efekt będzie mniej piorunujący, zgoda… ale wyraźny.
Bus-pasy są tak oczywistym idiotyzmem, że nawet nie warto z tym polemizować. Mniejszym idiotyzmem byłby zakaz ruchu autobusów…

Źródło

Źródło
Źródło

Janusz nie wie, że średnia prędkość osoby poruszającej się po mieście samochodem osobowym jest zależna od prędkości poruszania się transportem zbiorowym (paradoks Downsa-Thmosona). Oprócz tego, z teorii systemów wiemy, że system działa tak dobrze, jak jego najmniej wydajny element. Stąd wniosek, że szybkość przemieszczania się po mieście zależy od długości korków, w jakich stoi autobus. Dlatego konieczne jest wyznaczanie buspasów w miejscach generujących największe opóźnienia. Dodatkowo wskazana jest budowa infrastruktury dla transportu publicznego całkowicie niezależnej od ruchu indywidualnego. Sprawą drugorzędną jest forma tej infrastruktury – czy ma być to system szybkich autobusów (ostatnio głośno o pomyśle budowy metrobusów w Warszawie i Wrocławiu), linii tramwajowych czy metra.

Samozaoranie
Samozaoranie. Źródło

Po więcej praw i paradoksów rządzących przemieszczaniem się w mieście odsyłam na tę stronę. Pomysły transportowe kandydata Kongresu Nowej Prawicy na prezydenta Wrocławia masakrowałem tutaj.

Wieżowiec Krajowy Brutto

Prasa donosi, że za trzy lata w Kasablance powstanie „najwyższy w Afryce” wieżowiec”: Al-Noor Tower. 580 metrów.
No, proszę: w zacofanej Afryce – takie coś!
Proszę – proszę: niedługo ta Afryka dogoni Europę…
Zaraz, zaraz… A jak wysoki jest najwyższy budynek w Europie?
Najwyższy drapacz chmur w Europie ma… 378 metrów!
Przecież już 20 lat temu pisałem, że wchodząc do WE zamieniamy nasz zaścianek na euro-zadupie. Europa pod okupacją UE to dziś po prostu skansen.
Jeśli teraz popatrzymy na dwadzieścia najwyższych budynków w Europie, to okaże się, że jedenaście z nich stoi w Moskwie, a jeden… w Konstantynopolu (zwanym przejściowo „Stambułem”).
Heheszki Źródło obrazka
Heheszki
Źródło obrazka
Na dziesięć najwyższych tylko piąty stoi w UE (w Londynie – 306 m; dwa razy mniej, niż al-Noor), a siódmy we Frankfurcie.
Rozumiem, że podając te dane znów wychodzę na rusofila i apologetę JE Włodzimierza Putina? Nic nie poradzę. Miarka metrowa jest obiektywna.
Aha: dwudziestym jest… staruszek Pałac Kultury i Nauki im.Józefa Stalina w Warszawie. Poza Anglią i Hesją w żadnym kraju okupowanym przez EWG – WE – UE przez 60 lat nie wybudowano budynku wyższego niż PKiN!!!
Unia liczy 28 państw. Razem pół miliarda ludzi. I 2 (dwa) wieżowce ledwo-ledwo ponad 300 m. Rosja: 140 mln – i 5 (pięć) Chiny to miliard ludzi – i 27 takich wieżowców.
To pouczająca odpowiedź na pytanie: „Gdzie dziś jest kapitalizm – a gdzie socjalizm?”
Gdy miałem kilkanaście lat wmawiano mi, że Związek Sowiecki to ho-ho jaka potęga i postęp. A ja patrzałem, gdzie wtedy powstają drapacze chmur. W USA. I już swoje wiedziałem, co lepsze: kapitalizm – czy socjalizm.
Turlam się po podłodze ze śmiechu.
Na co mi przyszło. Muszę tłumaczyć rzeczyoczywiste. To, że drapacze chmur mają coś wspólnego z dynamiką rozwoju.
Coś na pewno mają. Ciekawe co?
Otóż:
1) Oczywiście, że bogaci ludzie z różnych powodów mogą to uzewnętrzniać na różne sposoby – albo w ogóle. Jednak statystycznie im więcej ludzi bogatych tym większa szansa, że któryś zechce się postawić.Oczywiście szansa ta rośnie wraz z liczbą ludności. I, oczywiście, jest też możliwe, że jakiś biedny reżym takie jedno cudo sobie strzeli – mówimy o statystyce. Co prawda: trzeba jeszcze mieć technikę…
2) Oczywiście żaden wskaźnik gospodarczy – czy to będzie PKB czy liczba wieżowców – nie mierzy wszystkiego. Ale coś-tam coś-tam pokazują.
3) Liczba wieżowców pokazuje trzy rzeczy: (1) wolność gospodarczą (niektóre państwa mogą zakazywać budowy drapaczy chmur – np., jak ktoś żartobliwie zauważył, z powodów „ekologicznych” – cokolwiek przez to dziś się rozumie…), (2) liczbę ludzi bogatych – a także (3) to, ilu jest ludzi bogatych mających luźne pieniądze na ostentacyjną demonstrację potęgi (jak w krajach naftowych, gdzie, oczywiście, liczba wieżowców o tym głównie świadczy..). Jest to więc wskaźnik lepszy, niż PKB – bo mierzy również wolność.
4) Wieżowce w miastach zamożnych, gdzie liczy się każdy metr powierzchni, są często po prostu opłacalne. Empire State Building się podobno opłacił. Otóż w krajach EWG – WE – UE zagęszczenie mieszkańców na metr kwadratowy jest parę razy wyższe, niż w USA – a drapaczy chmur nie ma.
5) Jak kogoś na coś nie stać, to często tłumaczy, że nie robi tego z powodów ideowych.
6) Na zakończenie: wydaje się, że opór przeciwko uznaniu liczby drapaczy chmur za wskaźnik wolności i dynamiki bierze się u niektórych TYLKO stąd, że w Federacji Rosyjskiej jest ich jedenaście (plus Ostankino TV Tower – 540 m) , a w Unii Gejropejskiej dwa. Gdyby było odwrotnie, podtykaliby to wszystkim pod nosy jako znakomity wskaźnik
Suchar time Źródło zdjęcia
Taki suchar, że aż tost
Źródło zdjęcia

Jest coś takiego jak urbanistyka. To nauka o planowaniu miast i osiedli. Jeżeli będziemy rozwijać miasta bez jej uwzględnienia, w końcu dojdziemy do takiej sytuacji:

Źródło
Źródło

Nie chcemy takich miast, prawda?

Większość miast w Europie jest stara, jeszcze średniowieczna. Do rewolucji przemysłowej zajmowały one bardzo małe terytorium najczęściej ograniczone murami. Wraz z rozwojem transportu umożliwiającego przemieszczanie się w coraz dalsze miejsca w krótkim czasie, miasta zaczęły się rozrastać, zachowując jednocześnie najstarsze części miast w stanie historycznym. Można oczywiście odrzucić wielowiekowe dziedzictwo naszych przodków, wyburzyć renesansowe kamienice i postawić na ich miejscu wieżowce i autostrady.

Przesadziłem z tymi autostradami. Porównanie starego miasta we Florencji do węzła w Atlancie. Źródło
Przesadziłem z tymi autostradami. Porównanie starego miasta we Florencji do węzła w Atlancie. Tak nie chcemy.
Źródło

W Europie po prostu buduje się inaczej niż w Stanach Zjednoczonych i Azji. Wynika to z tego, że miasta na Starym Kontynencie są inaczej zaplanowane niż te w Nowym Świece.

Już nie wspomnę o tym, że wieżowce u nas wyglądają jak kwiatek do kożucha.

Świadectwo bogactwa Wrocławia Źródło
Wpisane w krajobraz świadectwo bogactwa Wrocławia
Źródło

O historii budownictwa mieszkaniowego w Polsce więcej pisałem w tym artykule.

 Ośrodek Szkolenia Kierowców „Janusz”

Źródło
Źródło

Z cennych rad dla kierowców korzysta Wrocław, który nie potrafi zbudować skrzyżowania, na którym skręcimy w lewo. Na dopiero powstające osiedle Nowe Żerniki będziemy skręcać trzy razy w prawo.

Źródło

Wydaje mi się, że będzie cała seria notek inspirowanych blogiem Janusza. Stay tuned.

Lista dotychczasowych artykułów masakrujących blogera Janusza:

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.

3 komentarze do “Zawsze się troszeczkę bredzi

  1. No, proszę: w zacofanej Afryce – takie coś!

    Ktoś tu powinien sobie otrzeźwiająco porównać zdjęcia Warszawy i Nairobi.

    A trzy skręty w prawo zamiast skrętu w lewo nie są wcale takim głupim pomysłem:

    UPS engineers found that left-hand turns were a major drag on efficiency. Turning against traffic resulted in long waits in left-hand turn lanes that wasted time and fuel, and it also led to a disproportionate number of accidents.

    Dlatego warto zastępować skrzyżowania rondami.

    Polubienie

    • Z tym skręcaniem w lewo na skrzyżowaniach nie jest do końca tak różowo. Według http://www.thestar.com/business/2014/04/07/why_ups_said_no_to_left_turns.html:

      “Left turns are always a last resort,” said Gordon Reed, director of customer solutions for UPS Canada. “We design our whole routes to turn right. The rationale behind it is you idle less and you’re not sitting, waiting at lights.

      Owszem, w Polsce istnieje coś takiego jak zielona strzałka na niektórych skrzyżowaniach, ale i tak kierowca ma obowiązek zatrzymać się przed nią. Więc na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną (szczególnie w miejscach, gdzie istnieje osobna faza cyklu dla pojazdów skręcających) strat czasowych względem innych kierunków ruchu nie będzie 🙂

      Polubienie

  2. Bus pasy mają sens, pod warunkiem że przewożą adekwatną ilość osób w stosunku do utrudnień, które robią. Pamiętajmy, że paradoks Downsa-Thomsona był opisywany na przykładzie Londynu. A ze statystyką jest tak, że jest prawdą pod warunkiem, że dotyczy WIELKICH liczb. A u nas z tym jest różnie. Mało które miasto ma tak rozwiniętą komunikację publiczną, by pasy dla busów (poza jedną, czy góra dwoma ulicami) były opłacalne. Problem w tym, że władze ulegają modzie i bus pasy powstają wszędzie. Do tej samej kategorii wstawiłbym automatykę świateł na skrzyżowaniach dającą pierwszeństwo tramwajom. Ma to sens, gdy ruch jest odpowiednio duży (a automatyka poprawnie rozwiązana). I kompletnie brak sensu, gdy dotyczy (a coraz częściej tak jest) skrzyżowania, na którym ruch jest umiarkowany. Niestety ale bezkrytyczne stosowanie rozwiązań, bez analizy ilościowej (a nie tylko opisowej) jest z góry skazane na klęskę w zakresie skuteczności działania.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.