Wrocławianie chcą tramwaju na Nowy Dwór

Porzućmy na chwilę blog Korwina i przyjrzyjmy się badaniom opinii publicznej przeprowadzonym przez wrocławskich urzędników. Zapytali oni mieszkańców o kontrowersyjną decyzję budowy wydzielonej jezdni dla autobusów na Nowy Dwór. Plany te są sprzeczne z wcześniejszymi zapowiedziami budowy tramwaju do jednego z największych osiedli w mieście.

Mateusz Kokoszkiewicz we wrocławskim serwisie gazeta.pl przedstawił i omówił wyniki tych badań:

Zapytano oczywiście, które rozwiązanie komunikacyjne na Nowy Dwór jest lepsze. Opcje różniły się rokiem – dotyczyły budowy metrobusu do 2017 r. i tramwaju do 2020 r.

Mimo tej różnicy we wszystkich grupach wiekowych przewagą cieszył się tramwaj. Największe, bo 85-procentowe poparcie miał wśród młodych, w wieku 18-24 lat. W ten samej grupie jest też największa wiedza dotycząca tego, czym jest metrobus (ponad 70 proc.). Większość wrocławian nie wie bowiem, że to wydzielona jezdnia autobusowa.

Najmniejsze poparcie tramwaj ma w grupie 35-44 lat, ale nadal większe niż autobus.

Co ciekawe, w prezentacji nie przedstawiono ogólnego wyniku, bez podziału na wiek, gdyż większość pytanych opowiedziała się za tramwajem. Gdyby założyć, że w każdej grupie była równa liczba respondentów, popierałoby go 56 proc. osób, a bus – 35 proc.

.

Według Piotra Szymańskiego, analityka danych z Politechniki Wrocławskiej, pytania budzą mocne wątpliwości.

– Zostały tak stworzone, żeby wyszło na to, że ludzie chcą metrobusu, tylko o tym nie wiedzą. Widać, że wśród najbardziej poinformowanej grupy wiekowej jest zdecydowane poparcie dla tramwaju. Dlatego trudno twierdzić, że niezgoda na lansowane przez miasta rozwiązanie wynika z niewiedzy – podkreśla.

Dlaczego w grupach, które mniej wiedzą o metrobusie, poparcie dla niego było wyższe?

– Ludzie wybierali to rozwiązanie, mimo że nie wiedzieli, co to jest, bo zasugerowali się tym, że ma być wcześniej o trzy lata. Potwierdza to wynik z Psiego Pola. Tam bowiem komunikacja jest najgorsza i mieszkańcy woleliby cokolwiek już teraz niż kiedyś w przyszłości – wyjaśnia Szymański.

.

Szymański ocenia też, że pytanie ludzi o to, czy wolą tramwaj na jedne osiedle, czy metrobus i drogi w całym mieście, to próba skłócenia mieszkańców różnych dzielnic.

– Budżet miasta w ten sposób nie działa, bo nie ma ustalonej puli na komunikację, można ją w danym roku zwiększyć. Gdy budowano stadion, nikt się nie przejmował, czy tych pieniędzy nie da się wydać inaczej. To i tak dość korzystny wynik dla linii tramwajowej, że mimo takiej tendencyjności pytania, aż 40 proc. chce jej budowy – kończy Szymański.

Cały artykuł dostępny jest pod tym linkiem.

Wyniki badań zostały zaprezentowane na debacie dotyczącej sposobów rozmowy o transporcie publicznym. Już w jej trakcie uczestnicy zwracali uwagę na błędy merytoryczne:

We Wrocławiu działa Inicjatywa Obywatelska przygotowująca referendum w sprawie tramwaju na Nowy Dwór. Po więcej odsyłam na ich bloga.

O pomyśle na metrobus pisałem już wcześniej w artykule „Dutkiewicza plany na drugą kadencję„.

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.

14 komentarzy do “Wrocławianie chcą tramwaju na Nowy Dwór

  1. Wiedza wiedzy nierówna. Czy jako opis metrobusu wystarczy stwierdzenie, że to „wydzielona jezdnia autobusowa”? Jeśli tak to przedstawić, to rzeczywiście „tramwaj” może brzmieć lepiej – ale, jak widać, i tak nie dla wszystkich. Zresztą, jak śpiewał Dezerter, „demokracja to rządy większości, a większość to idioci”. Czasami lepiej coś despotycznie narzucić, jakby się decydowało za dzieci.

    Polubienie

    • Pozwolę sobie nie zgodzić się. Miasto to jest wspólnota samorządowa, a jego władze zobowiązane są do organizacji konsultacji społecznych przed każdą inwestycją, która miałaby docelowo zostać sfinansowana ze środków unijnych.

      Problem polega na tym, że jedyna analiza tej inwestycji, jaka została przedstawiona przez urząd, aż roi się od błędów, manipulacji i przeinaczeń. Została skrytykowana przez pracowników Politechniki Wrocławskiej działających w Towarzystwie Upiększania Miasta Wrocławia tutaj: http://tumw.pl/tumw-po-stronie-mieszkancow-w-sprawie-tramwaju-na-muchobor-wielki/
      Polecam przeczytać chociażby podsumowanie, bo sam dokument z poprawkami naukowców ma ponad 20 stron tekstu.

      Swoją drogą najśmieszniejsze jest, że miasto zamiast przeprowadzić badania ruchu, na podstawie których zadecyduje o przyszłości komunikacji w newralgicznym rejonie, wyręcza inicjatywę referendalną i robi im sondaż poparcia 🙂

      Polubienie

      • Widzę bodajże cztery błędy i parę braków, z czego tak naprawdę z jakością usług związek ma może połowa.
        To opracowanie oczywiście jest merytoryczne i tacy ludzie powinni mieć większy wpływ na kształtowanie Wrocławia. Mimo to nie jestem przekonany, że ich propozycje rozwiązań sprawdzą się tak dobrze w praktyce. Kwestia skrzyżowania z linią kolejową przy Rondzie Pileckiego jest dla mnie wciąż niejasna. Na razie wątpię, żeby udało się w ciągu paru lat wybudować wiadukt, a skrzyżowanie jednopoziomowe z tramwajem wydaje mi się jeszcze mniej prawdopodobne.
        Oczywiście miasto może zmienić strategię. Może ulec całkowicie aktywistom, a potem przy pierwszej awarii tramwajowej z czystym sumieniem przyjąć stanowisko „Chcieliście, to macie – pretensje miejcie do siebie”. To też dobra metoda zarządzania.
        Tak na marginesie, chętnie bym zobaczył, jak się u nas sprawdzają takie „awaryjne połączenia międzytorowe”. Jestem sceptykiem, ale może przynajmniej raz w roku by coś dały.

        Polubienie

      • Oczywiście miasto może zmienić strategię. Może ulec całkowicie aktywistom, a potem przy pierwszej awarii tramwajowej z czystym sumieniem przyjąć stanowisko „Chcieliście, to macie – pretensje miejcie do siebie”.

        Takie oskarżenia padające z urzędu miasta byłyby strzałem w stopę. Częstotliwość występowania awarii na torowiskach zależy od stanu infrastruktury i pojazdów. Ostatnie wykolejenia na placu Bema były spowodowane awarią zwrotnicy (przynajmniej tak podaje Wrocławskie Forum Komunikacyjne). Niestety miasto traktuje tramwaje nieco po macoszemu i zabiera się za remonty zdezelowanych torowisk w momencie, w którym ich stan uniemożliwia normalną eksploatację (vide Skłodowskiej-Curie, gdzie przed remontem obowiązywał zakaz mijania się składów jadących w przeciwną stronę).

        Buspasy też nie są w stu procentach odporne na awarię, co pokazuje przykład Krakowa z ostatniego tygodnia: http://m.krakow.gazeta.pl/krakow/1,106511,17744505.html
        Oczywiście buspas w ATW nie jest poprowadzony w wydzielonej jezdni, ale nawet proponowany metrobus nie będzie odporny na podobne zatory w wypadku awarii. Tramwaj ma tutaj taką przewagę nad autobusem, że w przypadku awarii pojazdu, może zostać zepchnięty przez następny pojazd na najbliższy tor odstawczy (na przykład do pętli Wrocławski Park Przemysłowy na trasie do Nowego Dworu i Muchoboru).

        Kilka przeplotek we Wrocławiu istnieje – na pewno są na Pilczyckiej, na Kosmonautów i w okolicach byłej zajezdni Dąbie. Problem w tym, że są rozmieszczone za rzadko i dlatego nie są wykorzystywane przez dyspozytorów przy kierowaniu pojazdów podczas awarii.

        Polubienie

      • „Takie oskarżenia padające z urzędu miasta byłyby strzałem w stopę”.
        Przecież nie wyraziłby tego wprost. Przyjęcie stanowiska nie musi od razu oznaczać publicznego oskarżania.

        „Częstotliwość występowania awarii na torowiskach zależy od stanu infrastruktury i pojazdów”.
        Z własnego doświadczenia pokuszę się o stwierdzenie, że we Wrocławiu najczęściej występują problemy z zasilaniem. Oczywiście media o takich przypadkach zwykle nie wspominają – wolą coś bardziej spektakularnego, np. wykolejenia.

        „Buspasy też nie są w stu procentach odporne na awarię”.
        Nic nie jest w stu procentach odporne na awarię. Między zerem a setką jest jednak duża rozpiętość, więc można rozróżniać rozwiązania mniej odporne i odporniejsze.

        „Tramwaj ma tutaj taką przewagę nad autobusem, że w przypadku awarii pojazdu, może zostać zepchnięty przez następny pojazd na najbliższy tor odstawczy (na przykład do pętli Wrocławski Park Przemysłowy na trasie do Nowego Dworu i Muchoboru)”.
        Znam taką sytuację i nie życzę nikomu powtórki z pchania tramwaju przez parę kilometrów.
        https://emite.wordpress.com/2013/09/18/dluga-prosta-dla-korkow/
        Oczywiście w wypadku braku zasilania lub wykolejenia pchać i tak się nie da.

        Polubienie

      • Problemy z brakiem zasilania występowały po uruchomieniu tras na Gaj i Kozanów, kiedy jeszcze nie zostały uruchomione nowe stacje prostownikowe. Dzisiaj już się praktycznie nie zdarzają.

        Polubienie

      • Nie wiem, czy trasa Gaj – Kozanów ma jakiś związek z brakami zasilania na innych trasach, ale niech będzie, ograniczmy się.
        Musieli te stacje długo uruchamiać, skoro na Legnickiej z powodu problemów z zasilaniem stanąłem parę razy jeszcze późną jesienią 2013 r., czyli ponad półtora roku po otwarciu nowych torowisk.

        Polubienie

    • demokracja to rządy większości, a większość to idioci

      Gdyby nawet tak było, odmawianie idiotom prawa do decydowania o własnym losie jest niemoralne. W demokracji parlamentarnej „głosy dwóch meneli ważniejsze od głosu profesora!!1” to POZYTYWNE zjawisko.

      Polubienie

    • Jeszcze a propos tego „strzału w stopę”. Dutkiewicz robi właśnie coś podobnego do tego, co przewidziałem. Zapowiada tramwaj na Nowy Dwór, ale równocześnie daje w swoich wypowiedziach do zrozumienia, że jest to rozwiązanie gorsze (ale mieszkańcy tak wybrali), realizacja zajmie więcej czasu (ale mieszkańcy chcieli czekać) i będzie droższa (ale jego ukochani mieszkańcy tak właśnie chcieli), przez co może się opóźnić np. budowa torowiska na ul. Długiej (ale mieszkańcy, których zdanie szanuje, tak właśnie wybrali). Mniej więcej o taką taktykę mi chodziło.

      Polubienie

      • Ja się obawiam przede wszystkim tego, że Dutkiewicz zapowiedział linię tramwajową do pętli przy ulicy Rogowskiej. Mając w pamięci analizy Komara i studium, zakończenie trasy trzeba lokalizować przy skrzyżowaniu ze Strzegomską. Czyli północny Nowy Dwór i cały Muchobór Wielki dalej pozostaną bez dobrej komunikacji. Mam nadzieję, że miasto jednak wybuduje coś więcej niż wariant minimum.

        Zresztą na razie padła tylko efemeryczna obietnica, jakich było już wiele. Poczekajmy na pierwsze projekty 🙂

        Ale muszę przyznać rację. Ewentualne zarzucenie tramwaju po północnej stronie Szczepina i Popowic łatwo będzie można zrzucić teraz na budowę torowiska na Strzegomskiej. Chociaż minęło już pół roku od wyborów, a przygotowania do inwestycji dalej nie ruszyły.

        Co do inicjatywy referendalnej, mam nadzieję, że wraz z TUMW będą naciskać na racjonalny przebieg linii na Nowy Dwór. I że uda im się wywalczyć także odnogę do Mińskiej.

        Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.