Brawo, Panie Notariuszu!

Bezczelność PiSu i ludzi z nim związanych jest obrzydliwa. Na portalu wPolityce.pl pojawił się kłamliwy tekst Lecha Makowieckiego o istocie polskiej niepodległości. Przytoczę tylko kilka najbardziej oburzających fragmentów tego artykułu („Brawo, Panie Prezydencie! Mamy dziś niepowtarzalną szansę wybić się na prawdziwą niepodległość„).

Gdy niepełnosprawny umysłowo człowiek za kradzież batonika lądował w areszcie – nasze sądownictwo było ślepe na przewiny ludzi związanych z obozem władzy, zamieszanych w wielomilionowe afery gospodarcze i pospolite przestępstwa. Pomimo usilnego szukania grzechów u opozycji znaleziono jedynie nierozliczony rachunek za dorsza na kwotę 8,50zł. Do Mariusza Kamińskiego robiono kilka podejść (do trzech razy sztuka?), by tuż przed wyborami skazać tego kryształowego, walczącego z patologiami władzy urzędnika na trzy lata bezwzględnego więzienia.

Łatwo się stawia analogie między dwoma niezwiązanymi sprawami. Niezwykle łatwo oczyszcza się z winy osoby, które są nam bliskie (nawet jeśli bliskość ta występuje tylko w warstwie ideologicznej). Trudniej jednak orzec o kryształowym charakterze osoby po przeczytaniu uzasadnienia nieprawomocnego jeszcze wyroku skazującego. Rozumiem, że korzystanie z portali typu niezalezna.pl lub wpolityce.pl jest w stanie zastąpić zasięganie wiedzy u źródeł (szczególnie jeśli źródło liczy sobie prawie 200 stron). Życzyłbym jednak sobie, żeby ci, którzy tak czynią, nie dzielili się swoją ignorancją w środkach masowego przekazu.

Przytoczę wybrane fragmenty uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście z dn. 28.09.2015 o sygnaturze II K 784/10. Całość uzasadnienia (z wyłączeniem utajnionych fragmentów) tego nieprawomocnego wyroku dostępna jest pod tym linkiem.

Czyny przypisane oskarżonym miały charakter przemyślany i zaplanowany – ze świadomością braku możliwości określonego działania w konkretnych realiach, co było podniesione na etapie omówienia stanu prawnego sprawy. Stopień zawinienia wyznaczyło także ustalenie braku akceptacji oskarżonych dla zasad demokratycznego państwa prawnego, a wręcz przekonanie o wszechwładzy, którą mają dysponować, co wynika z ich wyjaśnień. Poziom braku szacunku dla wartości konstytucyjnych był tak duży, że samoistnie uzewnętrznił się w zachowaniu wszystkich oskarżonych.

(…)

Nie budzi żadnych wątpliwości to, że korupcję należy zwalczać wszystkimi możliwymi prawnie dostępnymi sposobami i to niezależnie od tego jak wysoko w kręgach władzy ma ona miejsce. Rzecz w tym, by rozpoznając zagadnienia związane z korupcją, czy jej zwalczaniem samemu przy tym nie naruszać prawa. Takich naruszeń dopuścili się wszyscy oskarżeni, którzy swoim zachowaniem pogwałcili nie tylko przepisy wymienionej wyżej ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym i aktów prawnych niższej rangi, ale przede wszystkim najwyższego prawa, jakim jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Skutki takiego działania, to jest przekroczenia uprawnień mogły mieć znaczenie dla bezpieczeństwa państwa destrukcyjne w zakresie skutecznego ścigania przestępczości. Przypomnieć przykładowo należy, że skutkiem bezprawnego gromadzenia materiału dowodowego może być uniknięcie odpowiedzialności przez sprawców przestępstw.

Nie jest możliwe zaakceptowanie sytuacji, w której funkcjonariusze demokratycznego państwa, funkcjonariusze władzy publicznej, mogliby gromadzić dowody wbrew obowiązującemu prawu, natomiast zgodnie z prawem, na podstawie właśnie tych dowodów, obywatele mieliby ponosić odpowiedzialność karną. Każde państwo odpowiada za bezprawną działalność swoich funkcjonariuszy służb specjalnych, a tej odpowiedzialności nie może wyłączać powoływanie się na interes społeczny w zwalczaniu przestępczości.

(…)

Tymczasem oskarżeni M. K. (1), M. W., G. P.i K. B.realizując w przeważającej części czynności w sprawie określanej mianem „afery gruntowej” naruszali przede wszystkim przepisy art. 7 i 49 Konstytucji [odpowiednio: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.” i „Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.”], ale także inne przepisy ustawy zasadniczej oraz przepisy ustawy o CBA. Oskarżeni swoim działaniem godzili w prawa obywatelskie określone w Konstytucji, przede wszystkim w prawo do prywatności – bez żadnych ku temu powodów – co do osób wymienionych w opisie czynu przypisanego oskarżonym w wyroku. Nie mogło umknąć uwadze sądu, że podejmując określone działania oskarżeni naruszyli przepis art. 5 i 49 Konstytucji, która zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, a wreszcie tajemnicę komunikowania. Przekraczali także zakres działania organów państwa określony przepisem art. 7 Konstytucji, a postępując w sposób wskazany w opisie czynu naruszyli również przepisy Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

(…)

Z pola widzenia nie mogło także umknąć to, że w przypadku oskarżonych M. K. (1), M. W., G. P. i K. B.sąd nie miał do czynienia z typowym przestępstwem „urzędniczym”, to jest czynem z art. 231 §1 k.k., gdzie sprawca przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków. Rzecz w tym, że każdy z oskarżonych przekraczając przydane mu przepisami uprawnienia dopuszczał się przestępstw, z których każde miało wysoki ładunek społecznej szkodliwości. Celem ich działania było z kolei wytworzenie określonej sytuacji, co wprost przyznał składając wyjaśnienia oskarżony M. K. (1) stwierdzając, iż miał świadomość, że prowadzenie sprawy może prowadzić do kryzysu w państwie. Podejmując określone działania oskarżeni mieli świadomość, że nie istnieją żadne poszlaki, czy dowody świadczące o zaistnieniu przestępstwa korupcji w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

(…)

Oskarżeni swoje działania podejmowali z premedytacją, ponieważ popełnienie przestępstwa zostało obmyślone, zaplanowano jego okoliczności, a także przygotowano do popełnienia odpowiedni grunt, w tym wprowadzając w błąd Prokuratora Generalnego, jego zastępców, a wreszcie Sąd Okręgowy w Warszawie. Podawanie nieprawdziwych okoliczności we wnioskach o zastosowanie kontroli operacyjnej dodatkowo przesądziło o zdecydowanie negatywnej ocenie działania M. K. (1), M. W., G. P. i K. B.. Oskarżeni działali przy tym z zamiarem bezpośrednim, kierunkowym i byli nastawieni na osiągnięcie określonego efektu.

(…)

Jeżeli mowa o ujemnych następstwach przestępstwa to nie sposób nie wspomnieć, że skutkiem działania oskarżonych było podważenie zaufania obywateli do państwa, którego funkcjonariusze działali niezgodnie z prawem. Indywidualne dobra poszczególnych obywateli, w szczególności wolności i prawa obywatelskie także zostały naruszone na skutek działania oskarżonych. Jednym z istotniejszych ujemnych następstw przestępstw przypisanych oskarżonym jest także fakt wprowadzenia po zakończeniu operacji specjalnej w błąd Prezesa Rady Ministrów J. K. (1) co do tego, że istnieją dowody na przyjmowanie korzyści majątkowych przez A. L. (1). Obiektywnie dowody takie nie istniały, o czym najlepiej świadczy to, że A. L. (1) nigdy nie postawiono zarzutu popełnienia przestępstwa korupcji, podobnie jak zarzutu takiego nie postawiono w postępowaniu, w którym na ławie oskarżonych zasiedli P. R. i A. K. (1).

Trudno mówić o kryształowym charakterze człowieka, który w takim stopniu przekracza swoje uprawnienia.

Ale wróćmy do tekstu Makowieckiego.

Część rodaków wyjechała z kraju, reszta z coraz większym trudem walczyła o przetrwanie tutaj. A rząd wszem i wobec głosił „złoty wiek” Polski! I dopiero fenomen Andrzeja Dudy, który – dzięki własnej charyzmie i wyjątkowej nieudolności konkurenta wygrał wybory prezydenckie – dała Polakom impuls nadziei.

Szczególnego rodzaju „impuls nadziei” poczuli wszyscy Polacy żyjący w związkach z obywatelami innych państw. W imię chorej ideologii zakładającej dyskryminację osób nieheteronormatywnych, stracą szansę na uproszczony tryb rozwiązywania spraw cywilno-prawnych.

Unia od ponad czterech lat pracowała nad ułatwieniami dla międzynarodowych małżeństw i związków partnerskich. Chodziło wyłącznie o sprawy majątkowe, m.in. wypracowanie wspólnych zasad określania sądu odpowiedzialnego za podział majątku na wypadek rozwodu czy śmierci małżonka (partnera). A także o szybkie uznawanie takich orzeczeń sądowych we wszystkich krajach UE. Polska za rządów Donalda Tuska, Ewy Kopacz i obecnie Beaty Szydło sprzeciwiała się ułatwieniom dla związków partnerskich z obawy, że pomoże im to przeniknąć tylnymi drzwiami do naszego porządku prawnego.

Były jednak pewne nadzieje, że uda się przyjąć przepisy dla małżeństw międzynarodowych. Ale i tu Polacy ostatecznie przelękli się homoślubów. Nasze władze jeszcze parę dni temu próbowały wprowadzić poprawkę z klauzulą „zachowania porządku publicznego”, czyli wytrychu pozwalającego polskim sądom na nieuznawanie ułatwień majątkowych w przypadku homomałżeństw.

(…)

Większość krajów UE nie zgodziła się na polską poprawkę i przeważył pogląd, że rozporządzenia w sprawie małżeństw i związków partnerskich należy traktować – wbrew postulatom Polski – jako jeden pakiet. – Rozdzielanie ich byłoby dyskryminacyjne – tak z argumentami Polaka polemizował m.in. przedstawiciel Słowenii.

(…)

– Spodziewaliśmy się, że Polska pod nową władzą zaostrzy kurs w UE, ale nie sądziliśmy, że stanie się to tak szybko i akurat w tej sprawie. Mam wrażenie, że Warszawa robi na złość własnym obywatelom – mówi jeden z unijnych dyplomatów. Przypomina, że liczba Polaków, którzy poślubili cudzoziemców, jest kilka razy wyższa niż 50 tys., o których pisze GUS.

Źródło

Znowu wracamy do Makowieckiego:

Nie pytam, gdzie była większość polskiego wymiaru sprawiedliwości (bo nie wierzę, że wszyscy), gdy działy się wszystkie opisywane przeze mnie wyżej podłości. I kto tak naprawdę zasiada w tych niezdekomunizowanych do dziś gremiach. Dlaczego dopiero teraz TK wydał werdykt, że w czerwcu Platforma Obywatelska – forsując na chama swoich kandydatów „trochę się myliła, a trochę nie”. Czy można być trochę w ciąży?

Trzeba być oszołomem, żeby prawie 30 lat po transformacji ustrojowej dalej bredzić o „niezdekomunizowanych do dziś gremiach”. Dodatkowo – trzeba być hipokrytą, jeśli główną twarzą walki o Trybunał Konstytucyjny po stronie PiS jest PRL-owski prokurator. Trzeba być wtórnym analfabetą, żeby nie rozumieć wyroków sądowych:

Trybunał uznał za niezgodny z konstytucją art. 137 ustawy o TK, w zakresie umożliwiającym Sejmowi poprzedniej kadencji (2011-2015) wybór dwóch sędziów TK w miejsce sędziów, których kadencja upływa odpowiednio 2 i 8 grudnia 2015 r. Za zgodne z konstytucją uznano natomiast przepisy regulujące wybór trzech sędziów wybranych w miejsce sędziów TK, których kadencja upływa 6 listopada 2015 r.

Trybunał uznał, że z art. 194 ust. 1 konstytucji wynika obowiązek wyboru sędziego Trybunału przez Sejm tej kadencji, w trakcie której zostało opróżnione stanowisko sędziego Trybunału. Wybór sędziego Trybunału nie może zostać dokonany niejako z góry (przed czasem) w stosunku do stanowisk sędziowskich, które zostaną zwolnione dopiero w trakcie kadencji przyszłego Sejmu.

Konsekwencją wyroku TK jest to, że w wypadku dwóch sędziów Trybunału, których kadencja upływa 2 i 8 grudnia 2015 r., podstawa prawna wyboru ich następcy została uznana za niekonstytucyjną. Dalsze postępowanie w sprawie rozpoczęcia przez nich urzędowania ulega zatem zamknięciu.

Wątpliwości konstytucyjnych nie budzi zatem podstawa prawna procedury zgłoszenia kandydatów i głosowania przez Sejm w sprawie wyboru trzech sędziów Trybunału, na miejsca sędziów, których kadencja upłynęła 6 listopada 2015 r. Wyboru tego dokonał Sejm tej kadencji, w trakcie której zostało opróżnione stanowisko.

Źródło

Nie wiem, kim trzeba być, by przepisy prawne porównywać do ciężarnej kobiety (ale wiem, że nie jest to cecha osoby, która wie, o czym mówi).

I znowu tekst Makowieckiego:

Niewątpliwie mamy dziś kryzys konstytucyjny. I trzeba go rozwiązać przy stole negocjacyjnym. Na warunkach narodu, a nie postkomunistycznych elit. Jeśli Konstytucja nie pasuje do Narodu, to trzeba zmienić Konstytucję. Nigdy odwrotnie, bo będzie rewolucja, a tego nikt by nie chciał.

Warto przypomnieć, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej została zaakceptowana przez Naród w referendum, które odbyło się 25.05.1997 roku. Za przyjęciem proponowanego tekstu Konstytucji opowiedziało się 6 396 641 obywateli. Dla porównania: na PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych zagłosowało 5 711 687 osób, a na Andrzeja Dudę w pierwszej turze swój głos oddało 5 179 092 osób.

Czy te 6 milionów, które poparło Konstytucję 18 lat temu było członkiem postkomunistycznych elit?

Przypominam, że w 1989r. odzyskaliśmy niepodległość w 35 procentach (tyle miejsc w parlamencie wynegocjowano dla zwykłych Polaków przy okrągłym stole). Wszelkie próby powiększenia tej puli wolności były z zarodku tłumione (1992, 2007) bądź eliminowane (2010).

To jest już ordynarne zakłamywanie historii. Oczywiście, 35 procent mandatów sejmu kontraktowego miało pochodzić z wolnych wyborów (co ważne, bo często spotykanym błędem jest twierdzenie, że te 35% mandatów miało z góry trafić dla opozycji), lecz po dwóch latach rozwiązał się. W 1991 odbyły się pierwsze po wojnie w pełni wolne wybory parlamentarne. Brednie o „tłumieniu prób powiększania puli wolności” są tak głupie i oderwane od rzeczywistości, że nie zasługują nawet na komentarz.

Autorzy tego typu artykułów, a także redaktorzy, którzy bez wahania pozwalają publikować takie bzdury w mediach, w żadnym wypadku nie są patriotami. Nie mieści mi się w głowie, by określać tak osoby, które fałszują historię, odmawiają rodakom prawa do nazywania się „narodem”, depczą po takich wartościach jak państwo prawne czy prawo do założenia rodziny. A już na pewno nie jest patriotą ten, kto po wygranych wyborach, głośno krzyczy „TERAZ KURWA MY”.

Szczerze powiedziawszy – boję się. Na razie wiemy, że większość sejmowa określająca się „patriotyczną” jest w stanie w dwa tygodnie rozmontować jedyną władzę zdolną kontrolować niekonstytucyjne zachowania pozostałych władz. Nie wiemy natomiast, co w przyszłości się stanie, jeśli pojawi się jakaś siła polityczna zdolna wygrać wybory, która wykorzysta słabość państwa do całkowitego rozmontowania systemu praw człowieka. Patrząc na preferencje polityczne młodego pokolenia – w niedalekiej przyszłości może do czegoś takiego dojść.

PiS z Dudą tylko przecierają im drogę.

„Negatywny przegląd” jest na Facebooku i Twitterze.

Reklamy

1 komentarz do “Brawo, Panie Notariuszu!

  1. Dlaczego sad nie zajął się tym słynnym komornikiem?tam jest ewidetna kradziez ciągnika a nikt nie postawil mu takich zarzutów?, dlatego ze swoj.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.