Nie obnoście się

Dwa dni temu jeden z polityków Nowoczesnej powiedział, że jest gejem. Tak po prostu. Prowadząca program „Pociąg do polityki” zapytała Pawła Rabieja (członka zarządu partii i jednego z jej założycieli) o powody, dla których wspiera ruchy LGBT. W odpowiedz dostaliśmy coming out jednej z ważniejszych osób dużej partii. Bardzo zachowawczy, ale warto docenić. Zresztą zobaczcie sami (pytanie pada ok. 17:20).

Dzień później w „Wydarzeniach” pojawił się krótki materiał o coming outach polityków (ok. 20:18). Taki pod znakiem prawdopośrodkizmu. Mamy posła PSL-u podejrzewającego, że w ten sposób Nowoczesna chce zagospodarować ten elektorat. Mamy posła od Kukiza spekulującego, że coming out Rabieja był obliczony na powtórzenie sukcesu Biedronia ze Słupska w nadchodzących wyborach samorządowych (to jest dopiero LOL). Po programie informacyjnym do studia na rozmowę zaproszono Ryszarda Petru. Pierwsze pytanie dotyczyło ostatniej decyzji członka zarządu partii. No i przewodniczący Nowoczesnej zaczął opowiadać, że to było bardzo dobre wyjście z szafy, bo nie zrobiono z niego wielkiego halo, że po programie zadzwonił do Rabieja z gratulacjami, no bo zawsze lepiej jest wiedzieć niż nie wiedzieć. Kończąc swoją wypowiedź dodał jeszcze:

Dobrze by było, aby w Polsce ludzie, którzy mają inną orientację niż heteroseksualna, nie musieli się tego wstydzić, co nie znaczy, że muszą się z tym obnosić.

Całość można obejrzeć pod linkiem (pytanie o coming out Rabieja pada na samym początku programu).

No i w internecie zawrzało. Jako pierwsza informację podała 300polityka.pl.

Źródło
Źródło

Prawie natychmiast pojawiły się głosy, że portal zmanipulował wypowiedź Petru.

Źródło
Źródło

 

Źródło
Źródło

I wszystko byłoby w porządku, gdyby ktoś z partii (a najlepiej sam jej przewodniczący) przeprosił słowa o obnoszeniu się. Problem polega na tym, że najwyraźniej autor nie widział w nich nic złego.

swetru-04

Reakcja innych członków partii pozostawiała też wiele do życzenia.

Zastępca sekretarza generalnego i sekretarz regionu warszawskiego Źródło
Zastępca sekretarza generalnego i sekretarz regionu warszawskiego
Źródło

Tu jeszcze jeden tweet tego pana, według którego afera wokół słów Petru jest jedną wielką pomyłką, bo przecież…

Źródło
Źródło

Kurde, właściwie to dlaczego coś takiego jest poniżej poziomu i jest obrzydliwe?

Potem w obronie przewodniczącego odezwała się posłanka i wiceprzewodnicząca partii.

Źródło
Źródło

Pani posłanka też jest przeciwna nadmiernemu obnoszeniu się. Z tym że nie chodzi jej najwyraźniej o publiczne okazywanie sobie uczuć, ani o ujawnianie swojej orientacji. Ani o publiczne pokazywanie się z ukochaną osobą. Więc o co?

Źródło
Źródło

Sam bohater całego wydarzenia również się wypowiedział.

Źródło
Źródło

Kończąc tę przydługą paradę tweetów wstawię jeszcze gdańskiego działacza młodzieżówki Nowoczesnej, który najwyraźniej uważa, że moje prywatne życie to jest czyjś światopogląd.

Źródło
Źródło

Co tak wkurwia w słowach Petru?

Problem polega na tym, że słowa mogą ranić. Serio.

Nowoczesna na Paradzie Równości 2016
Źródło

Skoro nawet Nowoczesna o tym wie, to mogłoby się wydawać, że jej członkowie będą bardziej uważać. Całą wypowiedź pana Ryszarda można byłoby nawet uznać za odpowiednią, gdyby wiedział, kiedy należy skończyć paplać. O całej sytuacji można byłoby zapomnieć, gdyby ktoś za nią przeprosił. Zamiast tego otrzymaliśmy festiwal zarzutów, że manipulacja wypowiedzią, że lewactwo coś nam chce narzucać (ja rozumiem, że prawa człowieka to dość lewicowy wymysł, ale wydawało mi się, że powszechnie akceptowany już od wielu dziesięcioleci), że Biedroń jest chamem (bo napisał tego tweeta), że takie oburzenie jakie przetoczyło się przez Twittera i Facebooka to zdecydowanie za dużo jak na taką małą wypowiedź.

Z tym że ta wypowiedź jest naprawdę zła. Ja widzę dwie możliwe przyczyny jej powstania. Pierwsza jest taka, że Ryszard Petru jest po prostu debilem i mówi coś innego niż myśli. Na przykład mogło chodzić mu o to, że osoby LGBT nie powinny obnosić się ze wstydem ze swoją orientacją, tylko być z niej dumnym (jeśli to czytasz i jesteś z tych, co krzyczą, że skoro jest LGBT pride czy black pride, to równie dobrze możemy być dumni z bycia białymi, to weź idź stąd i poczytaj na przykład wikipedię). Nie wydaje mi się jednak (nawet wbrew empirycznym dowodom), że przewodniczący jednej z największych partii opozycyjnych jest zwykłym głupcem, który występując w telewizji nie potrafi sformułować swoich myśli. Dlatego pozostaje drugie wytłumaczenie: był to przykład tak zwanego dog-whistle politics. Jest to taktyka stosowana przez polityków, którzy nie chcą wyjść na rasistów, więc w swoich pozornie poprawnie politycznych słowach (bardzo długa wypowiedź na temat tego, jak gratulujemy coming outu osobie z zarządu partii) ukrywają swoje prawdziwe zdanie na dany temat (niech geje sobie żyją, ale za bardzo się nam nie pokazują).

No bo co innego ma oznaczać zdanie „osoby homoseksualne nie powinny się wstydzić swojej orientacji, ale niech się z nią nie obnoszą”? Że mamy nie paradować na ulicach? Mamy się nie przytulać na placach? Mamy nie mówić głośno o tym, że jesteśmy LGBT? Mamy nie odzywać się do swojego partnera na ulicy?

Daniel ze swoim partnerem Hubertem wracali akurat z parapetówki i wstąpili do sklepu przy ul. Krakowskiej. – Hubert poszedł po wodę, ja zostałem przed sklepem. W pewnym momencie Hubert wychodzi i pyta: „Misiek, masz może drobne?”. Niedaleko stało dwóch mężczyzn – wyższy i niższy. Jeden podszedł do nas i zapytał, czy jesteśmy pedałami. Był ubrany w dżinsy i bluzę z kapturem. Odpowiedziałem, że tak. Drugi rzucił: „Pedały, lubicie się rżnąć w dupsko?”. Hubert uspokajał rozmowę, ale ja wyczułem, że to nieciekawe towarzystwo, odciągnąłem go, przeszliśmy przez przejście dla pieszych. Poszliśmy w stronę mieszkania. Jednak niższy mężczyzna podbiegł do nas i nas zaatakował.

Źródło

Mamy nie spotykać się w miejscach publicznych?

Spotkanie LGBT miało miejsce w sobotę w muszli koncertowej przy ul. Kopalnianej w Katowicach. Geje i lesbijki zostali zaatakowani.

– W pewnym momencie pojawiła się tam kilkuosobowa grupa chuliganów, która zaczęła wyzywać uczestników spotkania. Kiedy jeden z przebywających w parku 18-latków zwrócił im uwagę, aby odpuścili, napastnicy go zaatakowali i pobili – podaje katowicka policja.

Pobity chłopak z urazem głowy i brzucha trafił do szpitala. Jeden z uczestników spotkania zawiadomił policjantów.

Źródło

Mamy nie mieszkać ze swoimi partnerami?

Paweł: – Wszystko zaczęło się zaraz po tym, jak wynajęliśmy dwa pokoje zaledwie kilometr od rynku, nad jeziorem. To był koniec listopada 2013. Spokojna dzielnica, do głowy nam nie przyszło, że możemy wzbudzić kontrowersje. Odbywałem akurat staż fryzjerski. Co drugi, trzeci dzień pod blokiem zaczęło się pojawiać czarne bmw z młodymi karkami w środku. I docinki: „Co tam, cioto? Gdzie pedałujesz?”. Nie mogłem zrozumieć, skąd w ogóle wiedzą, że jestem gejem.

(…)

Piotr: – Dokładnie naprzeciwko naszej klatki znajdował się murek, na którym przesiadywały dzieciaki, w większości kibice Cartusii. Minęły może dwa tygodnie od naszej przeprowadzki, jak zaczęły się pierwsze komentarze: „O, zoba, to ci geje”. Paweł zauważył, że w tej grupce jest jego kuzyn, od zawsze dobrze do niego nastawiony.

Po miesiącu towarzystwo się rozkręciło. Zaczęły się wyzwiska: „Ej, na tym osiedlu obowiązuje zakaz pedałowania! Patologia! Pedały! Kurwy, jeszcze brakuje, żebyście dziecko adoptowali!”.

Paweł: – Próbowałem porozmawiać z kuzynem, ale odpowiedział, że jak się wyłamie, to wtedy zaczną się czepiać jego. Powiedziałem więc jego mamie, czyli swojej cioci. I uprzedziłem, że jeśli zaczepki będą się powtarzać, zgłosimy sprawę na policję. Obiecała z nim porozmawiać. Po kilku dniach kuzyn zagroził nam, że jeśli pójdziemy na policję, to „pożegnamy się ze swoim autkiem”. Znów poszedłem do cioci. Kuzyn przestał spotykać się z kolegami na murku, ale dalej nas wyzywali od pedałów, a rodzina przestała z nami rozmawiać. Sytuacja stała się na tyle toksyczna, że od pedałów zaczęli wyzywać też kolegów, którzy nas odwiedzali.

(…)

Piotr: – Zdecydowaliśmy się na to miejsce ze względu na monitoring. Przez jakiś czas mieliśmy spokój. Ale znów do czasu. Ta sama grupa pseudokibiców zobaczyła nas któregoś dnia na ulicy. Musieli za nami iść i w ten sposób dowiedzieli się, gdzie mieszkamy. Zaczęli kręcić się w okolicy. Weszli do studia urody, w którym pracował Paweł, i wykrzyczeli: „Tutaj nie idziemy, bo ten pierdolony pedał tutaj pracuje!”. Innym razem zaczepili go na ulicy, wymachując przed twarzą butelką. Właścicielka studia nie przedłużyła umowy z Pawłem. Kto by chciał takie akcje przy klientach?

Paweł został w domu, Piotr pracował. Do eskalacji doszło 19 sierpnia.

– Wypakowywałem towar z auta na podwórzu szpitala, w którym pracuję. Wtedy podszedł do mnie jeden z nich: „Chcesz w główkę, pedale? No co, chcesz?”. Nie odpowiedziałem. Odwróciłem się i dalej wypakowywałem towar. Wtedy usłyszałem tylko: „Ty pedale jebany! Ty dziwko!”, i poczułem but na swoich plecach. Kopnął mnie z całych sił. A potem dodał: „Zgłoś to na policję, to cię potnę!”. Miałem szczęście, że całe zajście widział mój szef. Wezwał policję, radiowóz był na miejscu po kilku minutach. Ale napastników już nie znaleźli. My ich jednak zdążyliśmy dobrze poznać. Postanowiliśmy, że nie będziemy dłużej znosić tego terroryzowania. Zrobiłem obdukcję. Na komisariacie złożyłem zawiadomienie. Policjantka, która mnie wysłuchała, powiedziała, że to pierwsze takie zgłoszenie w Kartuzach.

Źródło

Gdzie jest granica tego „nieobnoszenia się”, za którą robi się dla nas niebezpiecznie? No i dlaczego wyznaczona jest ona przez heteroseksualistę (w domyśle lepszego od nas, bo przecież zdolnego do wyznaczania nam jakichś granic),

A jeśli źle zrozumiałem, jeśli nie chodziło o bycie niewidocznym, to w takim razie o co, do kurwy nędzy? Mógłby mi ktoś to wytłumaczyć?

Swoją drogą to nie jest pierwsza nieprzyjemna sytuacja, w której pojawiają się wątpliwości co do prawdziwego stosunku członków Nowoczesnej do osób nieheteroseksualnych. O przygodach z projektem ustawy o związkach partnerskich pisał na swoim blogu szarypanz.

„Negatywny przegląd” jest na Facebooku i Twitterze.

Advertisements

5 komentarzy do “Nie obnoście się

  1. wyrywasz z kontekstu i manipulujesz… kontekst wszystko zmienia. a więc o to i on, ten kontekst.
    „zapytany o coming out jednego ze współzałożycieli i liderów Nowoczesnej Pawła Rabieja, który w programie „Pociąg do polityki” w Polsat News wyznał, że jest wnukiem czarnoskórego, Petru powiedział, że „dobrze się stało”. – Jeśli tak jest, to najgorszą sytuacją jest to ukrywać, bo człowiek musi całe życie funkcjonować w ukryciu – dodał.
    Lider Nowoczesnej zwrócił uwagę, że „forma tego coming outu była bardzo przyjazna”. – Nie zrobił z tego wielkiego halo. Zadzwoniłem i pogratulowałem mu. Nie ma w tym żadnego pomysłu politycznego – zaznaczył Petru. – Dobrze byłoby, żeby ludzie w Polsce, którzy mają dziadków o odmiennym kolorze skóry, nie musieli się tego wstydzić, co nie znaczy, że muszą się z tym obnosić – dodał.”

    Lubię to

    • Gdzie niby manipuluję i wyrywam z kontekstu? Jeśli źle odczytuję słowa Petru to w takim razie co miał na myśli mówiąc o nie obnoszeniu się? Pytam poważnie, bo naprawdę nie jestem w stanie sobie wyobrazić żadnego innego znaczenia poza nawoływaniem do pozostawania niewidocznym (a skoro tak to gdzie jest tej niewidoczności granica).

      BTW, przykład z czarnoskórym dziadkiem jest tak przestrzelony jak tylko się da. Bycie homoseksualistą (czy pozostawanie w związku z partnerem tej samej płci) jest czymś, co jest cechą charakterystyczną danej osoby, a nie jego dziadka, więc twój przykład powinien raczej brzmieć „dobrze byłoby, żeby ludzie w Polsce, którzy są o odmiennym kolorze skóry, nie musieli się tego wstydzić, co nie znaczy, że muszą się z tym obnosić”.

      Lubię to

      • nie pasuje do copypasty… gdyby był czarny miałby coming out z urodzenia. przyznaję trochę niezręcznie ale no….
        wyrywaniem z kontekstu i manipulacją jest usprawiedliwiany właśnie rysiek przez swoich siepaczy

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mam jeszcze inne wytłumaczenie — Petru nie jest homofobem (i w ogóle go temat mało obchodzi) ale chciał dodać coś „dla równowagi’, by nie zrazić homofobicznego elektoratu.

    Lubię to

    • Obawiam się, że to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Jesteśmy nowoczesne kropki mamy nawet pedała i babę, nad Murzynem pracujemy, ale nie bójcie się straszni mieszczanie, od razu powiemy im że mają się nie obnosić i niech nie liczą na eksponowane stanowiska.

      A co do wyrwania z kontekstu – są określenia, które właśnie mają kontekst, bez względu na to, czy po ich wypowiedzeniu odwołasz się do „mam wielu przyjaciół gejów/czarnych/Arabów/kobiet”, kontekst nie zniknie. Stosując bardziej ekstremalne wypowiedzi, po stwierdzeniu że „asfalt powinien znać swoje miejsce” nic nie zmieni tłumaczenie, że chodziło ci o to, że chodniki powinno się pokrywać kostką a nie bitumitem.

      Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.