Gdzie jest paszport dla mojego dziecka?

Wyobraź sobie, że spierdalasz z Polski razem ze swoim partnerem/swoją partnerką do jakiegoś normalnego kraju, który jest chętny rozpoznać i objąć ochroną wasz związek. Wreszcie nie jesteście obcymi sobie osobami, wreszcie możecie korzystać z pełni praw przysługujących parom heteroseksualnym znajdującym się w takiej samej sytuacji. Jesteście szczęśliwi/szczęśliwe, a w waszym życiu pojawia się wymarzone dziecko. Załatwiacie podstawowe formalności i planujecie wizytę u babci malucha na najbliższe święta.

Niestety nagle okazuje się, że Polska nie odpuszcza i znowu dostajecie z pięści w brzuch. Myśleliście/myślałyście, że już udało się wam uciec od tej paskudnej rzeczywistości? Dobre sobie, Polska was dopadnie zawsze i wszędzie.

Teoretycznie wasze dziecko jest obywatelem polskim, bo przecież jest twoim dzieckiem, a ty masz polskie obywatelstwo. Dziecko nie jest jednak obywatelem państwa, w którym się urodziło, bo nie obowiązuje w nim zasada prawa ziemi, zgodnie z którym dziecko urodzone na terytorium danego państwo nabywa jego obywatelstwo. To znaczy, że jedyne dokumenty tożsamości, jakie twoje dziecko może dostać to dokumenty polskie. A żeby dostać polskie dokumenty, trzeba mieć PESEL, a żeby dostać PESEL, trzeba przedstawić akt urodzenia.

I tu pojawia się problem, bo w akcie urodzenia twojego dziecka jako rodzice wpisane są dwie osoby tej samej płci. Urzędas w okienku robi wielkie oczy, rozkłada ręce, w życiu bowiem takich dziwów nie widział. No ale co zrobić, nie może przecież zaakceptować aktu urodzenia, w którym są dwie mamusie albo dwóch tatusiów! Skoro nie będzie aktu urodzenia to nie będzie PESEL-u, dowodu osobistego ani paszportu. Co to oznacza? Że ten urzędas właśnie efektywnie pozbawił twoje dziecko możliwości korzystania z dobrodziejstw wynikających z polskiego obywatelstwa.

Wiem, wiem – „dobrodziejstwa z bycia Polakiem” – to sformułowanie brzmi wyjątkowo śmiesznie. Tylko że z dokumentem potwierdzającym to obywatelstwo można robić bardzo dużo rzeczy. Przykładowo – wyjechać za granicę w ramach swobodnego przepływu osób w ramach UE, czy skorzystać z polskiego systemu opieki zdrowotnej.

No ale dobra, sprawa nie jest jeszcze przegrana, prawda? Istnieje coś takiego jak kontrola sądowa administracji, w Polsce realizowana przez odrębne sądownictwo administracyjne. Liczysz, że w sądzie znajdziesz sprawiedliwość dla swojego dziecka, więc idziesz do prawnika i on już zajmuje się skierowaniem sprawy na drogę sądową. Jeśli jesteś szczęściarzem – trafiasz na normalny skład sędziowski, który rozwiązuje twój problem i pozwala twojemu dziecku na pełne cieszenie się z (hyhyhy) dobrodziejstw polskiego obywatelstwa.

Nie będziesz jednak szczęściarzem, jeśli sąd będzie rozpoznawał twoją sprawę po poniedziałku 2.12.2019 r. Tego dnia Naczelny Sąd Administracyjny wziął i nasrał na prawo twojego dziecka do efektywnego korzystania z obywatelstwa.

Tyle wstępu, teraz może pokrótce o tym, o czym będzie ta krótka notka? Postaram się poruszyć w niej kilka wątków, niezbędnych do zrozumienia, dlaczego poniedziałkowa uchwała NSA będzie miała takie chujowe skutki. Mianowicie zajmę się próbą wyjaśnienia:

  • dlaczego polscy urzędnicy odmawiają dokonywania transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia, w których wpisani są rodzice tej samej płci;
  • jak do tej pory sądy radziły sobie z podobnymi sytuacjami;
  • jak poniedziałkowa uchwała NSA wpłynie na podobne sprawy w przyszłości.

Mam nadzieję, że nie umrzesz z nudów w czasie dalszej lektury.

 

1. Dlaczego urzędnicy nie chcą polskich dzieci w Polsce

Transkrypcja dokumentów stanu cywilnego

Interesowało cię kiedyś, jak wygląda polski akt urodzenia? Nie? Nic mnie to nie obchodzi, tak czy inaczej ci go pokażę.

odpis-zupelny-aktu-urodzenia-1z2
Pierwsza strona wzoru odpisu zupełnego aktu urodzenia, link

Zauważyłeś pewnie, że w rubryce „dane rodziców” widnieją dwie pozycje – ojciec i matka? Nie „rodzic 1” i „rodzic 2”, tylko ojciec i matka.

No dobra, ale to jest wzór polskiego aktu urodzenia, jak to się ma do dzieci urodzonych za granicą, którym wystawiono zagraniczny akt urodzenia? Ma się bardzo dużo. Żeby wskazać, co dokładnie, to trzeba otworzyć magiczną książeczkę z przepisami zwaną Prawo o aktach stanu cywilnego. W tej ustawie znajduje się art. 104, którego ustęp 1 brzmi:

Zagraniczny dokument stanu cywilnego, będący dowodem zdarzenia i jego rejestracji, może zostać przeniesiony do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji.

Czym jest transkrypcja zagranicznego dokumentu stanu cywilnego? To wierne i literalne przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu. Polski urzędnik dokonujący transkrypcji nie może ingerować w treść dokumentu, bo poświadczałby nieprawdę i inne takie tam bzdury związane z mocą prawną aktów stanu cywilnego, nad którymi nie będziemy się tutaj pochylać. [1]

Dla omawianej sytuacji istotne znaczenie ma przede wszystkim jeden z dalszych ustępów cytowanego wcześniej artykułu, tj. ustęp 5:

Transkrypcja jest obligatoryjna, jeżeli obywatel polski, którego dotyczy zagraniczny dokument stanu cywilnego, posiada akt stanu cywilnego potwierdzający zdarzenia wcześniejsze sporządzony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i żąda dokonania czynności z zakresu rejestracji stanu cywilnego lub ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL.

Skoro ustawodawca mówi, że w wymienionych przypadkach transkrypcja jest obligatoryjna, to chyba sprawa jest załatwiona, prawda? Szczególnie że bez tej czynności urząd nie wyda twojemu dziecku polskiego dokumentu tożsamości, ani nie nada numeru PESEL, co uniemożliwi mu np. poruszanie się po Unii Europejskiej, czy wyjazd z kraju, w którym się urodziło do Polski. To chyba oznacza, że urzędas musi wziąć dupę w troki i z podkulonym ogonem dokonać tej transkrypcji w każdym przypadku wskazanym w tym przepisie, prawda?

No nie do końca. Mimo tego, że ustawa wyraźnie wskazuje na obligatoryjność transkrypcji aktu stanu cywilnego w określonych przypadkach, to urzędnik nie zawsze powinien takiej transkrypcji dokonać. Wyobraźmy sobie sytuację, w której 14-letnia Polka wychodzi za granicą za mąż za dorosłego faceta. Małżeństwo jest religijne, ale państwo trzecie rozpoznaje ten związek i sankcjonuje go wystawiając dokument stanu cywilnego. [2] Czy polski urzędnik powinien transkrybować taki dokument w opisanym powyżej trybie? Jeśli dokładnie wczytamy się w to, co pozostawiłem poza podkreśleniem, to moglibyśmy uznać, że urzędnik będzie miał obowiązek transkrypcji takiego aktu małżeństwa.

Czy to oznacza, że art. 104 ust. 5 Prawa o aktach stanu cywilnego dopuszcza sankcjonowanie przez państwo pedofilskich związków małżeńskich zawieranych w państwach trzecich? Jak pewnie się domyślacie – odpowiedź na to pytanie brzmi nie.

 

Klauzula porządku publicznego

Jaki mechanizm prawny umożliwia urzędnikowi (i później sądom) uniknięcie sankcjonowania sytuacji dopuszczalnych w innych państwach, ale niedopuszczalnych w Polsce? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy zmienić ustawę i udać się do Prawa prywatnego międzynarodowego, w którym znajduje się art. 7:

Prawa obcego nie stosuje się, jeżeli jego stosowanie miałoby skutki sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej.

Podobne regulacje znajdują się praktycznie we wszystkich aktach prawnych regulujących to, którego państwa prawo powinno być zastosowane w stosunkach międzynarodowych. Zarówno tych międzynarodowych, jak i w wewnętrznym ustawodawstwie innych krajów.

Aby dobrze zrozumieć, co tak naprawdę mówi przywołany artykuł, musimy odwołać się do teorii prawa. UGHHH TAK, WIEM, BĘDZIE JESZCZE BARDZIEJ NUDNO NIŻ BYŁO DO TEJ PORY. Bardzo mi przykro, ale art. 7 PPM zawiera klauzulę generalną [3], a żeby dobrze zrozumieć opisywaną sytuację, trzeba wyjaśnić to pojęcie.

Czym jest zatem klauzula generalna? To pojęcie niejednoznaczne i nie jest proste do zdefiniowania. Na pewno przepisy zawierające klauzule generalne zawierają pojęcia o charakterze oceniającym, czym umożliwiają dokonywanie organom stosującym prawo dokonywanie odpowiednich ocen wybiegających poza suche przepisy. Klauzule generalne mogą również odsyłać do kryteriów pozaprawnych (np. do norm moralnych, przykładowo do „zasad współżycia społecznego”, cokolwiek to znaczy). Na pewno klauzula generalna to taka norma prawna, która celowo została sformułowana w sposób nieostry lub niedookreślony. [4]

Ale jak to? Przepisy i normy powinny przecież być ostre i dookreślone, żeby nie było problemów z ich stosowaniem, prawda? No właśnie nie zawsze. Ustawodawca wprowadza klauzule generalne do systemu prawnego po to, żeby uelastycznić ten system, by organy stosujące prawo miały możliwość dostosowywania swojej działalności do indywidualnych spraw, w których literalne stosowanie przepisów doprowadzi do pokrzywdzenia poszczególnych osób. Takie przepisy są potrzebne właśnie po to, żeby chronić porządek prawny przed nadużyciami i absurdalnymi sytuacjami (jak np. uznawanie zagranicznych małżeństw religijnych zawieranych z 14-latkami).

Właśnie takim mechanizmem zabezpieczającym jest m. in. klauzula porządku publicznego. Jest to klasyczny przykład chronienia się państwa przed decyzjami innych państw, jeśli decyzje te pozostają w sprzeczności z porządkiem prawnym tego pierwszego. Wykorzystuje się wskazany powyżej mechanizm klauzuli generalnej, który przenosi ciężar podejmowania decyzji o zgodności z prawem konkretnych sytuacji z ustawodawcy na organ stosujący prawo.

Ten mechanizm niestety jest obecnie wykorzystywany w Polsce do odmawiania Polakom możliwości z korzystania ich podstawowych praw.

 

Odmowa transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia przez urzędników

Jak zapewne wiesz, Polska nie rozpoznaje związków jednopłciowych, zawieranych poza jej granicami. Ponadto nie zezwala parom jednopłciowym na adopcję dzieci. Przepisy prawa rodzinnego zawierają definicję macierzyństwa i ojcostwa. Organy stosujące prawo wywodzą sobie z tego, że w Polsce rodzicami muszą być osoby różnej płci. Potwierdzeniem tego jest przywołany już wyżej wzór odpisu aktu urodzenia, który ma dwa obowiązkowe pola do wypełnienia – jedno wskazujące na matkę, drugie na ojca.

Praktyką w urzędach jest zasłanianie się klauzulą porządku publicznego (tj. art. 7 PPM) przed dokonaniem obligatoryjnej transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia (obowiązek wynikający z art. 104 ust. 5 PASC) zawierającego jednopłciowych rodziców.

Po wyczerpaniu środków odwoławczych w administracji takie sprawy zwykle trafiają do sądów administracyjnych.

 

2. Co ważniejsze – dziecko czy świstek papieru?

Wyobraź sobie, że sprawa twojego dziecka wreszcie trafia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sprawuje on kontrolę nad działalnością administracji publicznej, a więc ma prawo ocenić, czy decyzja urzędnika o odmowie transkrypcji aktu urodzenia twojego dziecka była prawidłowa, czy też nie.

Sąd w takim przypadku staje przed bardzo trudnym dylematem: musi zdecydować co jest ważniejsze. Czy ważniejsze jest dobro dziecka i umożliwienie mu efektywnego korzystania z praw wynikających z polskiego obywatelstwa? Czy może ważniejsze jest zachowanie czystości prawnej przepisów o aktach stanu cywilnego i kodeksu rodzinnego przejawiające się w wyglądzie papierka będącego wzorek aktu urodzenia? Do tej pory orzecznictwo w takich sprawach było rozbieżne.

 

To nie jest kraj dla moich dzieci

Jedna linia orzecznicza była taka, że to urzędnicy mają rację odmawiając transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia. Przepisy obowiązujące na terenie Rzeczypospolitej Polskiej nie przewidują przecież ani możliwości usankcjonowania związku osób tej samej płci, ani możliwości przysposobienia dziecka przez osoby tej samej płci. Pojęcia „rodzicielstwo”, „rodzice” zawsze odnoszą się do osób różnej płci, tj. kobiety i mężczyzny, na co wskazuje także jednoznacznie art. 18 Konstytucji, który stanowi, że małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Najbardziej kuriozalnym elementem tej linii orzeczniczej jest troska o zachowanie właściwej formy aktu urodzenia – stąd tyle miejsca poświęciłem wcześniej na jej opisanie. Sądy odmawiały uwzględnienia skarg wnoszonych przez rodziców, bo wpisując do polskiej księgi urodzeń tak sporządzony za granicą akt urodzenia Kierownik USC musiałby wpisać dwie osoby tej samej płci, przy czym jedną z nich w rubryce „matka” a drugą „ojciec”.

Chciałbym, żeby to dobrze siadło. Sądy odmawiały polskim obywatelom prawa do posiadania PESEL-u i dokumentów potwierdzających to obywatelstwo i gwarantujących możliwość korzystania z wszelkich uprawnień wynikających z tego obywatelstwa, bo na druczku ministerialnym jest napisane „matka” i „ojciec”. Treść klauzuli generalnej zawartej w art. 7 PPM została wypełniona przez orzecznictwo w ten sposób, że posiadanie rodziców tej samej płci zostało uznane za pozostające w sprzeczności z ministerialnym wzorem jednego z urzędowych dokumentów. Na tej podstawie odmawiano dzieciakom dostępu do ich podstawowych praw.

Dodatkowo w uzasadnieniach tych orzeczeń pojawiają się pierdy, że przecież odmowa transkrypcji aktu urodzenia nie będzie uniemożliwiała w przyszłości ustalenia i wykazania przed polskimi organami i sądami swojego obywatelstwa. [5] Ciekawi mnie w jakim trybie miałoby to nastąpić? Powództwo o ustalenie obywatelstwa polskiego? Powództwo o wydanie dowodu osobistego? Powództwo o wpisanie do bazy PESEL? Spróbujcie dostać te rzeczy bez aktu urodzenia w aktach stanu cywilnego, powodzenia.

Na szczęście pojawiła się linia orzecznicza, idąca w kompletnie inną stronę.

 

Dziecko ważniejsze od druczku

W ubiegłym roku pojawił się przełomowy wyrok NSA, po którym pojawiły się kolejne, zawierające podobne rozstrzygnięcia. [6] Podobne rozstrzygnięcia pojawiały się już wcześniej na niższym szczeblu, tj. w Wojewódzkich Sądach Administracyjnych. [7]

Generalnie chodzi o to, że po kilku latach polskie sądy administracyjne nareszcie dostrzegły, że odmowa transkrypcji aktu urodzenia (bez którego nie dostanie się PESEL-u, bez którego z kolei nie dostanie się dowodu osobistego i paszportu) stanowi rażące naruszenie praw dziecka. Sądy przywoływały rozbudowaną argumentację, na którą składało się m. in. to, że przepis wyraźnie mówi o obligatoryjnej transkrypcji zagranicznego dokumentu stanu cywilnego w przypadku, gdy obywatel polski ubiega się o nadanie numeru PESEL albo wydanie dowodu tożsamości. Przecież odmowa takiej czynności prowadzi do ograniczenia dostępu do polskiego systemu oświaty, polskiego systemu opieki zdrowotnej, czy uniemożliwienia podróżowania do innych państw.

Do tego doszukano się naruszeń Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, przywołując orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wielokrotnie wypowiadał się na temat tego, że jeśli dochodzi do kolizji norm prawnych, to podstawową regułą kolizyjną (tj. taką, która pozwala na rozstrzygnięcie, która z dwóch sprzecznych norm powinna znaleźć zastosowanie w konkretnej sprawie) powinna być dyrektywa nakazująca jak najpełniejsze poszanowanie praw dziecka. No i do kurwy nędzy, przecież dyrektywa jak najpełniejszego poszanowania praw dziecka nie jest czymś nieznanym w polskim prawie rodzinnym i administracyjnym. Ta zasada nie wynika sobie tylko z jakiegoś abstrakcyjnego orzecznictwa jakiegoś tam sądu międzynarodowego, ona jest obecna we wszystkich polskich instytucjach prawnych związanych z dziećmi. [8]

Wydawało się, że polskie sądy stanęły na wysokości zadania i znalazły złoty środek do rozwiązywania podobnych problemów w przyszłości. Nie byłby to pierwszy raz, gdy wobec braku inicjatywy ustawodawcy w zakresie ochrony praw osób LGBT i ich bliskich, taką pustkę prawną wypełnia orzecznictwo. Podobnie było przecież z uzgodnieniem płci. Do dzisiaj nie ma żadnej regulacji ustawowej w tym zakresie, a osobom pragnącym uzgodnić płeć pozostaje powództwo o ustalenie, uregulowane w art. 189 KPC. Co prawda jest to procedura trochę uwłaczająca, sąd rozpoznaje sprawę w trybie procesowym, jak każdą inną, a sami zainteresowani zmuszeni są do pozywania swoich rodziców, opiekunów prawnych lub kuratorów. Ale przecież jakoś to działa, z naciskiem na jakoś.

Wydawało się, że już będzie dobrze także w sprawach dzieci pochodzących z polskich rodzin jednopłciowych założonych za granicą. Niestety przyszła Polska i zesrała się nam wszystkim na głowy.

 

3. Żadnych złudzeń, żadnych marzeń, panowie i panie.

W poniedziałek 2.12.2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny w składzie 7 sędziów wziął i spuścił do kibla pogląd o prymacie dobra dziecka nad tym, jak wygląda druczek polskiego aktu urodzenia. Skąd się wzięła ta uchwała? I dlaczego oznacza ona prawdopodobnie koniec linii orzeczniczej korzystnej dla dzieci pochodzących z par jednopłciowych? Postaram się wyjaśnić w ostatniej części tego troszkę przydługiego wpisu.

 

Nie kłóć się, przecież możesz mieć paszport tymczasowy

Do NSA wpłynęła skarga kasacyjna od wyroku WSA w Warszawie w identycznej sprawie, o których jest cała ta notka. Skład orzekający stwierdził, że występują poważne rozbieżności w orzecznictwie, a przecież jednym z zadań NSA jest podejmowanie uchwał mających na celu wyjaśnienie przepisów prawnych, których stosowanie wywołało rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych. W takim przypadku przekazuje się zagadnienie prawne do rozpoznania przed składem większym niż zwykle. Zagadnienie prawne przedstawione składowi 7 sędziów NSA brzmiało następująco:

Czy przepis art. 104 ust. 5 (…) Prawo o aktach stanu cywilnego w związku z art. 7 ustawy Prawo prywatne międzynarodowe, dopuszcza transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci?

NSA podjął uchwałę, z której wynika, że polskie prawo nie dopuszcza wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety. Na razie nie dysponujemy jeszcze pisemnym uzasadnieniem uchwały, ale za to mamy relację z ustnego uzasadnienia motywów tego orzeczenia. [9]

Wydaje się, że wróciliśmy do starszej linii orzeczniczej, zgodnie z którą druczek jest ważniejszy niż prawa dziecka. Podobno sędzia sprawozdawca przedstawiając ustne motywy orzeczenia wskazał, jakie kroki może podjąć matka dziecka pozbawionego prawa do polskiego paszportu. Otóż może ona złożyć… skargę na bezczynność organu, który pozostawił jej wniosek o wydanie paszportu bez rozpoznania. Jak to przeczytałem to mi szczęka opadła. Co przepraszam, jak sobie NSA to wyobraża? Wejdzie sobie WSA i nakaże rozpoznanie wniosku o paszport? No fajnie, tylko gdzie jest PESEL, gdzie jest akt urodzenia? Przecież taki wniosek zostanie odrzucony przez organ administracyjny.

Dalej sąd powiedział, że przecież dziecko skarżącej kobiety może korzystać z paszportu tymczasowego. Doskonała argumentacja, całe życie na paszporcie tymczasowym.

Mam wielką nadzieję, że sprawa skończy się w Strasburgu i ci ludzie dostaną solidne odszkodowanie od państwa.

Jednak to nie sposób ustnej argumentacji jest najgorszy w tej sprawie. Najgroźniejsze dla praw dzieci z zagranicznych związków jednopłciowych jest to, czym ta uchwała jest z punktu widzenia systemu sądownictwa administracyjnego (i w ogóle całej polskiej administracji).

Moc uchwał „siódemkowych”, czyli dlaczego od poniedziałku mamy przesrane

Zagadnienie tzw. prawa sędziowskiego i sądowego ustawodawcy jest bardzo szerokim i rozległym tematem. Jedno jest pewne – mimo tego, że teoretycznie podstawowym źródłem prawa w Polsce jest działalność parlamentu, to w przepisach procesowych znajdują się takie, które pozwalają sędziom SN i NSA kształtować prawo w bardzo szerokim zakresie. Głównym narzędziem takiej działalności jest podejmowanie tzw. uchwał „siódemkowych” w sprawach szczególnie skomplikowanych i budzących poważne wątpliwości.

Jak to działa w postępowaniu sądowoadministracyjnym? Uchwały takie są de facto wiążące dla wszystkich składów sądów administracyjnych (a więc pośrednio również dla  innych organów, które pozostają pod kontrolą sądownictwa administracyjnego) z mocy art. 269 § 1 PPSA. Zgodnie z nim, jeśli jakikolwiek skład sądu administracyjnego rozpoznający sprawę nie podziela stanowiska zajętego w uchwale składu siedmiu sędziów, przedstawia powstałe zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia odpowiedniemu składowi.

Oznacza to, że jeśli któryś sąd będzie chciał wrócić do korzystnej z punktu widzenia interesu dziecka linii orzeczniczej zezwalającej na transkrypcję aktów urodzenia, to trzeba będzie wydać kolejną uchwałę. [10] Szanse na taki rozwój sytuacji w najbliższej przyszłości są bliskie zeru – nikt przecież nie pójdzie jeszcze raz do NSA po to, żeby zajął się on tym, co dopiero co zostało rozstrzygnięte. Efektywnie oznacza to, że dopóki sprawą nie zajmie się ETPCz, polskie dzieciaki rodzące się za granicą w rodzinach jednopłciowych nie będą mogły korzystać z polskiego obywatelstwa. Bo wzór papierka opracowany przez Ministra Sprawiedliwości jest ważniejszy niż prawa tych dzieciaków.

I to jest główny powód, dla którego ta uchwała tak bardzo mnie wkurwiła.

 

4. Podsumowanie

Wydawało się, że udało się wywalczyć mały bastion normalności. Że nasze prawa i prawa naszych bliskich będą w jakimś niewielkim zakresie respektowane. Pojawiły się przecież na horyzoncie orzeczenia korzystne dla tych wszystkich dzieciaków, którym polskie urzędasy odmawiały m.in. prawa do wyjazdu za granicę.

I wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny wszedł cały na biało. A my zostaliśmy z ręką w nocniku.


Przypisy:

[1] postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 2015 r., sygn. akt III CSK 296/14
[2] więcej do poczytania o sprawie 14-latki, która zawarła małżeństwo religijne i braku obowiązku uznaniu takiego małżeństwa przez państwo trzecie – wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 8 grudnia 2015 r., sygn. akt 60119/12
[3] J. Poczobut (red.), Prawo prywatne międzynarodowe. Komentarz, 2017
[4] A. Bator (red.), Wprowadzenie do nauk prawnych. Leksykon, 2008
[5] dokładny opis linii orzeczniczej wraz z wykazem przykładowych orzeczeń znajduje się w uzasadnieniu postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 17.04.2019 r., sygn. akt II OSK 1330/17
[6] T. Tadla, Glosa do wyroków NSA z dnia 10 i 30 października, II OSK 1868/16, II OSK 1869/16, II OSK 1870/16, II OSK 2552/16, 2019
[7] wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z dnia 05.04.2018 r., sygn. akt II SA/Po 1169/17
[8] wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 10.10.2018 r., II OSK 2552/16
[9] K. Żaczkiewicz-Zborska, NSA: Dziecko dwóch kobiet nie uzyska transkrypcji aktu urodzenia, link, Sygnatura akt II OPS 1/19, uchwała 7 sędziów z 2 grudnia 2019 r.
[10] T. Woś, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, 2016

2 komentarze do “Gdzie jest paszport dla mojego dziecka?

  1. No dobra, ale zanim ETPCz wyda wyrok nakazujący Polsce uznać to dziecko czyli nadać mu PESEL, itd. to jak ono może korzystać z praw obywatela (polskiego/Unii Europejskiej)? Jak się leczyć, chodzic do szkoły, podróżować? Na podstawie paszportu tymczasowego się uda pójść bezpłatnie do lekarza? serio się pytam, bo nie rozumiem.

    Polubienie

    • Szczerze powiedziawszy – nie mam zielonego pojęcia. W uzasadnieniach korzystnych orzeczeń z ubiegłego roku i w glosach do nich wskazuje się, że odmowa dokonania transkrypcji prowadzi bezpośrednio do odmowy wydania polskich dokumentów tożsamości (bo przedstawienie transkrybowanego aktu urodzenia to warunek formalny uzyskania takich dokumentów). W poprzednich orzeczeniach (tych negatywnych) nie odnajduję przekonującej odpowiedzi na to pytanie. Może coś ciekawego wymyślą w pisemnym uzasadnieniu wczorajszej uchwały, bo to, co padło w motywach ustnych również nie załatwia problemu.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.