Dlaczego nie Paweł Kukiz?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta: ten człowiek nie ma zielonego pojęcia o funkcjonowaniu państwa, na czele którego chce stanąć. Czytaliście jego program? Ja też nie. Nigdzie w internecie go nie ma.

Chyba że programem wyborczym odważymy się nazwać ten krótki tekst:

kukiz01

Kukiz ma 3 postulaty, z którymi staje do wyborów w przyszły weekend. Najważniejszym z nich jest wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych.

Ten pomysł z pozoru jest bardzo dobry. Taka ordynacja gwarantuje, że Polacy nareszcie będą mieli bezpośredni kontakt z politykami i równocześnie ograniczy manipulacje partii przy procedurach wyborczych. Żadne ruchy kontroli wyborów już nie będą potrzebne, zwycięży społeczeństwo obywatelskie, państwo się będzie bogacić i wszystkie problemy same się rozwiążą.

Tyle że nie.

Jednomandatowe okręgi wyborcze obowiązują dzisiaj w wyborach do Senatu.

W przywołanej analizie pokazano, że wynik kandydata do Senatu w ostatnich wyborach, był w 90% pochodną wyniku popierającej go partii, uzyskanego w wyborach sejmowych. Te zaś są pochodną głębokich i trwałych podziałów historycznych. To wyznacza pole manewru w rywalizacji w systemie FPTP (jeden okręg, jeden mandat, jeden głos, jedna tura). Taka obserwacja ma niebanalne konsekwencje. Sympatie wyborców w danym okręgu są generalnie przewidywalne. Można na nie oczywiście wpływać. Lecz takie samo przesunięcie poparcia w jednym miejscu prowadzi do zmiany wyniku wyborów, bo wyjściowa różnica jest niewielka, w innym zaś miejscu przewaga dominującej partii jest tak duża, że takie samo przesunięcie nie zmienia realnie nic. Dlatego we wszystkich krajach, które stosują FPTP, sporządzane są przed wyborami listy realnych celów. Tak to na przykład wyglądało w przypadku brytyjskich konserwatystów w 2010 roku – według BBC. Te 118 okręgów „na celowniku” to raptem kilkanaście procent wszystkich, w których odbywają się wybory. Jak rzecz by wyglądała w naszych warunkach?
Za punkt wyjścia przyjąłem wyniki ostatnich wyborów sejmowych, przeliczonych dla okręgów senackich. Sama mapa zwycięzców wygląda tu tak (wszystkie mapy to przeróbki mapy senackiej z Wikipedii):

kukiz02

Kolory na takiej mapie układają się w prosty wzór. Ta prostota zaciera jednak wielkość różnicy pomiędzy partiami. Dla wyniku w FPTP nie ma to w zasadzie znaczenia – jak mówią Anglosasi, nieważne, czy chybiłeś o milę, czy o cal. Ma jednak znaczenie dla planowania przyszłej kampanii. Gdyby wziąć te wyniki i założyć, że sympatie na linii PO-PiS przesuną się o jakieś 8% na rzecz PiS (czyli dojdzie do wyrównania średniego  poparcia), to można wskazać okręgi, o które będzie się toczyć zasadnicze starcie, czyli różnica pomiędzy dwoma głównymi partiami będzie mniejsza niż 10%. To wszystkie te okręgi, w których dziś różnica poparcia waha się od +18% na rzecz PO do +1% na rzecz PiS (plus okręg pińczowski, gdzie dochodzi jeszcze PSL). Lepiej to zobaczyć na mapie:

kukiz03

Spodziewany front walki o zwycięstwo wyborcze obejmuje zatem łatwą do zlokalizowania 1/4 kraju. W najbardziej optymistycznej wersji. W pozostałej części wyborcy mogą się co najwyżej łudzić, że mają na coś wpływ. Chyba, że – tak jak w USA – ich dotychczasowi posłowie będą tam zbierać datki i mobilizować wolontariuszy na rzecz walki w kluczowych punktach. Sympatyk PO na Zamojszczyźnie czy PiS-u na Wolinie, nie zobaczy na żywo żadnego lidera swojej partii. Nie zobaczy też nawet lidera oponentów – ich czas także jest na to zbyt cenny. Liderzy będą objeżdżać pas Ełk-Grudziądz-Włocławek-Kalisz-Częstochowa-Cieszyn, plus tych kilka wysepek – przedmieścia Warszawy, Krakowa i Łodzi, Białystok, Lublin i Lubin. Tam będą wydawane pieniądze na kampanię, tam przecinane wstęgi nowych inwestycji. W pozostałej części kraju 10% w te, czy we wte, i tak nie będzie robiło różnicy.

Tekst pochodzi z wpisu „Jeden mandat, jeden głos, jeden argument” autorstwa doktora Jarosława Flisa. Zainteresowanym polecam także raport na temat preferencji partyjnych w wyborach do Senatu w 2011 roku.

Co do innych postulatów – chciałbym dowiedzieć się, jak ma wyglądać reforma wymiaru sprawiedliwości. Czy poprzestaniemy na wprowadzeniu ławy przysięgłych na wzór krajów, w których obowiązuje porządek prawny zwany common law? Czy może wprowadzimy jakieś regulacje prawne zmuszające sędziów do ulegania naciskom medialnym? Mam nadzieję, że kandydat Kukiz nie rozumie „społecznej kontroli nad sądami i prokuraturą” w ten sposób.

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.

Plemniki jako nośniki poglądów mężczyzny

Bloger Janusz wraca na moją skromną platformę wymiany myśli. Do tej pory gościł w notkach o szczepionkach, urbanistyce i wartościach europejskich. Ma on też grono oddanych fanów, których zwyczaje mogliśmy obserwować w artykule im poświęconym.


W komentarzu do notki „Pod okupacją europejską” jedna z czytelniczek zapytała:

bzdura01

Odpowiadam na pytanie: oczywiście, że trafiłem na ten wpis.

Przypomnę oryginalną wypowiedź blogera Janusza:

Wiadomo, że kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia. Ostatecznie (Natura czy Bóg – nie będziemy się spierać) nie po to tak skonstruował mężczyzn, by setki tysięcy plemników się marnowały; wnikają one w ciało kobiety i przerabiają ją na obraz i podobieństwo mężczyzny, do którego ona należy.

Wikicytaty podają, że źródłem tych słów jest notka z 2007 roku o Wandzie Nowickiej i jej zdaniu na temat kary śmierci i aborcji.

Nie tak dawno bloger został zmuszony podjąć temat na nowo. Bronił swoich słów przed zaangażowaną politycznie młodzieżą następująco:

Wczoraj w „Młodzież Kontra” przemiły rurkowcolub zahaczył mnie o postawioną kiedyś przeze mnie hipotezę, że plemniki pełnią jeszcze uboczną rolę: oswajają organizm kobiety z materiałem genetycznym mężczyzny ułatwiając dopasowanie się do jego stylu życia.

Hipoteza jak hipoteza: wymaga sprawdzenia. Przemawia za nią to, że kobiety o wiele łatwiej dopasowują się do partnerów – i to, że dziwne byłoby, by ewolucja nie zrobiła użytku z ogromnej ilości materiału genetycznego. Oczywistym jest, że plemniki nie niosą informacji jak należy głosować w sprawie likwidacji Senatu – natomiast mogą nieść informacje o poziomie ryzyka, jakie gotów jest tolerować ich producent.

Już po jej postawieniu zauważyłem fakt mocno potwierdzający te hipotezę: kobiety ostatnio stały się bardziej niezależne od swoich mężczyzn; w myśl tej hipotezy wyjaśnieniem jest powszechne używanie prezerwatyw. UWAGA: nawet stwierdzenie, że kobiety mężczyzn używających prezerwatyw są bardziej niezależne niż te drugie – NIE będzie DOWODEM tej hipotezy: przyczyna może być np. to, że że kobiety w rodzinach katolickich są bardziej podporządkowane mężom („Niewiasty – bądźcie posłuszni mężom swoim!” – nawoływał św.Paweł).

Tak czy owak wymaga to dodatkowych badań. Bardziej oryginalne hipotezy często okazywały się prawdziwe. Np. szokujące zjawisko, że robaki, które zjadły robaki wytresowane na błysk światła same okazały się wytresowane na błysk światła! A przecież geny zjadanych robaków są szybko rozpuszczane w sokach trawiennych – podczas gdy plemniki spokojnie wnikają w ścianki macicy.

Jest rzeczą niedopuszczalna, by hipotezy naukowe były wyśmiewane przez jakiegoś siboglinidofila. Jak napisał kiedyś śp.Henryk Elzenberg:

Pomnij, że sąd laika, gdy mówi o dziele

O dziele mówi mało; o laiku – wiele!

Ten siboglinidofil próbował zdyskredytować tę hipotezę z powodów politycznych pytając obecne w studio kobiety: „Czy Wasze poglądy zależą od tego, z kim sypiacie?” (ku obopólnemu zaskoczeniu:nie rozległo się chóralne „NIE!”). A przecież wiadomo, że zachowania ludzkie zależą nawet od tego, co się zjadło – i prawdziwym może być twierdzenie, że Napoleon podjął był decyzję o bitwie pod Waterloo bo zjadł zbyt ostro przyprawiony befsztyk tatarski…

Bardzo proszę: omawiajmy hipotezy naukowe bez robienia w’okół nich otoczki politycznej.

Cytowana notka dostępna jest pod tym linkiem. Pogrubienia ode mnie, pisownię jak zwykle pozostawiłem oryginalną.

Mógłbym napisać długi artykuł o tym, co jest nie tak z myśleniem blogera Janusza. Ale po co się męczyć, skoro inni już to za mnie zrobili. Raz już zdarzyło mi się masakrować wypowiedzi Korwin-Mikkego przytaczając artykuły innych blogerów.

Tym razem zrobię, podobnie, ale orającym będzie sam Janusz.

Bloger Janusz cieszy się, bo lubi masakrować ludzi, którzy się mylą. Źródło
Bloger Janusz cieszy się, bo przecież lubi masakrować ludzi, którzy się mylą.
Źródło

Istnieje granica bzdury. Tezy […] są OCZYWISTĄ bzdurą i nie można z tym poważnie dyskutować. […] to nie jest „łysenkoizm” – bo śp.Trofim Łysenko przynajmniej przeprowadzał (i starannie fałszował…) doświadczenia. Nawet szamanizm ma w porównaniu z […] jakieś podstawy naukowe.

Jeżeli zaczniemy dyskutować z takimi osóbkami jak np. pani „profesorka” […], to stracimy trzy lata, w końcu być może rozwiążą wydziały […] na polskich uniwersytetach – ale w międzyczasie pojawi się [kolejna] „profesorka” […], dowodząca, że nie ma żadnych różnic między małpą, a wielorybem – a potem profesorka […], która zrobi doktorat wykazując, że pchły to zmutowane mamuty, które w tej postaci przetrwały globalne ochłodzenie. Gdy po pięciu latach zwalczymy te teorie, pojawią się następne hochsztaplerki i hochsztaplerzy…

I tak można by stracić całe życie na dyskusjach z mętniakami. O rzeczach OCZYWISTYCH się nie dyskutuje – chyba, że ktoś znajdzie jakieś miażdżące dowody, że jest inaczej, niż myślimy.

Tym razem ingerowałem w oryginalny tekst. Spróbujmy wstawić w wykropkowane miejsca sformułowania „spermatozoon studies” i „profesorka Janusza Korwina-Mikka” i voilà! Samozaoranie!

W przytoczonej notce autor „rozprawia się” z gender studies. Tekst można znaleźć pod tym linkiem.


Lista dotychczasowych artykułów masakrujących blogera Janusza:

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.

Pod okupacją europejską

Kontynuuję serię notek demaskujących blogera Janusza. Przypomnę – Janusz to znany social media ninja specjalizujący się w bałamuceniu młodych umysłów. W czasach, w których wiedza przekazywana jest za pomocą memów internetowych, człowiek ten opanował do perfekcji sztukę ich tworzenia. Szkoda, że nie posiada wiedzy na inne tematy. Do tej pory pokazałem, że Janusz nie zna się na medycynie (Proepidemik Korwin-Mikke), transporcie i urbanistyce (Zawsze się troszeczkę bredzi).

Tym razem przyjrzę się jego poglądom na podstawowe wartości cywilizacji europejskiej.

Islamizacja Europy

Na prawie każdym spotkaniu mówię prostą, a przerażającą prawdę. Prawda zaś jest taka, że moja cywilizacja – mam na myśli cywilizację europejską z okresu +/- Napoleona – rządziła światem. Kolonizowała cały świat, bo miała zdrowe zasady.

Źródło obrazka
Bitwa pod Isandlwana. Zdrowe zasady nie uratowały Brytyjczyków przed rzezią. Zulusi uzbrojeni jedynie w oszczepy rozgromili oddział Europejczyków. Źródło obrazka
Bitwa pod Isandlwana. Zdrowe zasady nie uratowały Brytyjczyków przed rzezią. Zulusi uzbrojeni jedynie w oszczepy rozgromili oddział Europejczyków.
Źródło obrazka

Czy kolonizacja Afryki w XIX wieku możliwa była dzięki wyższości moralnej Europejczyków? Czy może raczej dzięki ich przewadze technologicznej nad mieszkańcami Czarnego Lądu? Nieprzypadkowo złota era Imperium Brytyjskiego przypada na erę rewolucji przemysłowej.

Dziś, po latach d***kracji, zasady zmieniły się na odwrotne: to, co w Europie było dobre, w Unii jest złe – i odwrotnie. A skoro unijna anty-cywilizacja jest odwrotnością europejskiej – to musi ona być jedną z najgorszych.

I dlatego wszyscy: Arabowie, Chińczycy itd. obecnie nas kolonizują. I jeśli sami nie przywrócimy normalności, tj. nie obalimy d***kracji – to normalność przywrócą oni.

Powtarzam: jeśli Europę podbiją mahometanie, wróci kara śmierci, zniknie koedukacja w szkołach (bardzo ważny, wbrew pozorom, czynnik upadku cywilizacji!!), zniknie VAT, podatek od kupna-sprzedaży, podatek dochodowy… Znikną „Parady Miłości i Równości”, znikną gdzieś (tfu!) „geje”. Nie, nikt ich nie wymorduje: Koran każe, zgodnie z Pismem Świętym, samcołożników karać śmiercią… ale pod warunkiem, że jest dwóch świadków. Więc homosie będą sobie spokojnie żyć – pamiętając tylko o zasłanianiu okien.

Nikt nie wymorduje gejów? Proszę powiedzieć to tym mężczyznom (w linku drastyczny film i zdjęcia, nie radzę oglądać).

Ciekawe jest rozróżnienie na gejów i homosi, ale o nim w kolejnych notkach.

Przypominam, że to wszystko było przecież było w mojej Europie. W unijnej jest oczywiście odwrotnie. Więc albo my to zrobimy sami – albo przyjdą Arabowie. I ich cywilizacja: o Niebo lepsza od unijnej, ale znacznie gorsza od europejskiej (gdzie np. kobietom nie kazano zakrywać włosów…)

Obalamy mity. Nie grozi nam islamizacja Europy:

W świetle wyliczeń trudno jest utrzymać argument o tym, że grozi nam zalew muzułmanów czy islamizacja całej Europy. Warto podkreślić fakt, że w Niemczech za niecałe 20 lat muzułmanie mają stanowić około 7% wszystkich mieszkańców – jest to dalekie od wizji mówiącej o likwidacji całego narodu niemieckiego.

Obecnie współczynnik dzietności wśród muzułmanek w Europie pozostaje na dość niskim poziomie – średnio na jedną kobietę przypada 2,2 dziecka, podczas gdy wśród niemuzułmanek było to 1,8 dziecka w okresie 2005–2010. Podobne niewielkie różnice zauważalne są także w krajach Europy Zachodniej. Jeszcze mniejsze różnice przewidywane są w okresie 2025–2030. Średnia dzietność dla muzułmanek ma wynieść wówczas poniżej progu zastępowalności pokoleń – 2,0 podczas gdy dla niemuzułmanek 1,6. Powyżej granicy zastępowalności pokoleń wskaźnik dzietności w latach 2025–2030 będzie charakteryzował społeczności muzułmańskie tylko w niektórych państwach – w Finlandii (2,8) [gdzie jest stosunkowo niewielka społeczność muzułmańska], Norwegii (2,6), Irlandii (2,6), Wielkiej Brytanii (2,5), Francji (2,4), Danii (2,4) Szwecji (2,3), Holandii (2,3), Szwajcarii (2,2) oraz Belgii (2,2). We wszystkich tych krajach będzie on jednak niższy niż poprzednich dekadach.

Prezentowane dane zbieżne są z poglądami demografów twierdzących, że w sprawach dzietności, muzułmanie bardzo szybko przejmą obyczaje społeczeństw, w jakie wchodzą. Taką opinię wyraża Marek Okólski, odnosząc się do przykładu francuskiego. Uważa on, że chociaż w rodzinach muzułmańskich rodzi się więcej dzieci to trend ten nie utrzyma się w długim okresie, gdyż rodziny imigranckie bardzo szybko dostosowują się do modelu dominującego we Francji. Proces ten widoczny jest w ciągu ostatnich 30 lat, ponieważ dzietność wśród tych społeczności spadła o połowę. Takie uwarunkowania potwierdzają, że w najbliższym czasie zwiększenie liczebności tych imigranckich populacji nie będzie następowało aż taż gwałtownie, jeżeli uwzględnić jedynie wewnętrzne czynniki wzrostu.

Fragmenty pochodzą z pracy dra Marcina Pierzchały z Uniwersytetu Łódzkiego „Eurabia – mity na temat przyszłości społeczności muzułmańskich w Europie Zachodniej”. Pozwoliłem sobie skrócić zacytowane akapity. Całość jest dostępna pod tym linkiem.

I niektórzy desperacko próbują pomóc nam wrócić do cywilizacji. Dokładnie tak samo, jak my w XIX wieku próbowaliśmy siłą zbrojną wprowadzić cywilizację wśród Indian, Murzynów itd.
W dobrej wierze!

Tylko że nie Źródło
Tylko że nie
Źródło

Całą notkę blogera Janusza można przeczytać tutaj.

Tymczasem w normalnym państwie

Jednak takim samym bandytą jest facet domagający się jakiegokolwiek „zasiłku”. W normalnym państwie taki ktoś albo siada z czapką pod kościołem i żebrze – albo bierze maczugę i napada na podróżnych na gościńcu. Ten ostatni proceder budzi pewien szacunek – bo facet ryzykuje, że podróżny będzie miał większą krzepę lub dłuższą i cięższą maczugę – albo, że dopadną go stróże porządku i przykładnie obwieszą.

Uświadomienie Januszowi, że napisał gigantyczną bzdurę, powinno być proste jak sznurowanie butów. Problem polega na tym, że takie proste wcale nie będzie.

Bloger Janusz jest bowiem wyznawcą teorii darwinizmu społecznego w najbardziej prymitywnej postaci, ograniczonej do selekcji naturalnej. Socjodarwinizm rozumie tak, jak w pierwszej połowie XX wieku twórcy eugeniki i rasizmu. Podstawą ich myśli było przekonanie o istnieniu „złych genów”, które objawiały się pod postacią czarnej skóry, narodowości żydowskiej, choroby umysłowej i niepełnosprawności fizycznej.

Janusz prawdopodobnie pragnie, by nauka wykonała dziesięć kroków w tył i wróciła do teorii sfalsyfikowanych kilka pokoleń temu.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Wspomnianym przez blogera gościńcem jedzie sobie Stephen Hawking, światowej sławy astrofizyk cierpiący na rzadką chorobę zwaną stwardnieniem zanikowym bocznym. W jej wyniku odkrywca promieniowania Hawkinga jest sparaliżowany.

Stephen Hawking Źródło
Źródło

Tak sobie Stephen jedzie tym gościńcem i jedzie. Nagle, ni z tego, ni z owego, na pojazd uczonego napada szajka rabusiów uzbrojonych w maczugi. Okazuje się, że fizyk nie ma się czym bronić i w efekcie ginie! Jako że całe zdarzenie miało miejsce na archaicznym gościńcu, nie możemy założyć, że twarze sprawców zostały zarejestrowane przez monitoring. Stąd wniosek, że faceci nigdy nie zostaną złapani przez stróży porządku.

Bloger Janusz poucza nas jednak, żeby wstrzymać się z ich potępieniem. Wydawałoby się, że napadanie na bezbronnych podróżnych na niechronionej drodze jest naganne moralnie. Po głębszym namyśle okazuje się jednak, że sprawcy wykazali się niebywałą odwagą, bo podjęli ryzyko, na jakie niewielu się decyduje. Należy także darzyć ich szacunkiem za wykonanie pięknie zdobionej maczugi. No i oczywiście nie wolno zapomnieć o napisaniu hymnu pochwalnego na cześć krzepy, którą wykazali się owi bohaterowie.

Niewątpliwie niepełnosprawność fizyczna jest przykładem na posiadanie „złych genów”, toteż zgodnie z prymitywnym rozumieniem selekcji naturalnej ograniczonej do „przetrwania najlepszych” osoby takie powinny szybko same się eliminować ze społeczeństwa.

Natomiast ten żądający zasiłku facet jest znacznie gorszym bandyta, bo nie chce mu się nawet wystrugać maczugi ani ryzykować – lecz po prostu domaga się by brudną robotę zrobiło za niego państwo.

Powszechnie znanym faktem jest, że brak umiejętności wystrugania maczugi dyskwalifikuje człowieka ze społeczeństwa. To też jest przykład na tak zwane „złe geny”. Może i nikogo nie napada na drodze, ale obiektywnie popełnia większą zbrodnię nie podejmując ryzyka.

Państwo ma na biedną babcię spod Mławy (bo bogaci mają majątki na Wyspach Dziewiczych) nasłać komornika – w razie oporu: w asyście uzbrojonych policjantów, który odbierze jej pieniądze i wręczy temu nygusowi, połową zresztą karmiąc po drodze aparat przymusu..

UWAGA: gdyby odbierało bogatym, bandytyzm byłby taki sam. Pismo Św. mówi wyraźnie: „Nie będziesz miał względów dla ubogiego przy sprawie jego”. Rabować nie wolno NIKOGO.

Dlatego należy zlikwidować cały aparat przymusu. Zaczniemy od systemu prawnego. Gdy zabraknie już niepotrzebnych kodeksów, znikną sądy, policja i komornicy ograniczający naszą Wolność. Wreszcie zaczniemy żyć normalnie.

Całą notkę blogera Janusza można znaleźć tutaj.

Historia alternatywna

tfu05

Takie coś pojawiło się na blogasku Janusza. Mój robaczywy, lewacki umysł nie potrafi wpaść na żaden pomysł połączenia forsy, wojny i homoseksualizmu. Szkoda, może udałoby mi się nakraść trochę pieniędzy.

Leszek jest zadowolony Źródło
Leszek jest zadowolony
Źródło

Lista dotychczasowych artykułów masakrujących blogera Janusza:

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.

Zawsze się troszeczkę bredzi

Od kilku dni przeglądam artykuły jednego z najlepiej znanych blogerów polskiego internetu, Janusza Korwin-Mikkego. Nie robię tego zupełnie bez celu – szukam konkretnych wypowiedzi do artykułu o prawie prywatnym, który pojawi się jeszcze w tym miesiącu. Być może. Moje obietnice proszę traktować tak, jak wypowiedzi Hanny Gronkiewicz-Waltz o otworzeniu drugiej linii metra przed świętami Bożego Narodzenia, czy starych deklaracji Rafała Dutkiewicza w sprawie budowy tramwaju na Nowy Dwór.

Buszując po blogasku Janusza napotykam na wiele ciekawych i wartościowych myśli. Jedną z nich, antyszczepionkowy tekst zupełnie pozbawiony odwołań do nauki, zmasakrowałem tutaj.

Teraz pora na kompilację januszowego wyobrażenia miasta.

Buc-pasy

P.Wojtek Waloszek napisał: ” Likwidacja bus-pasów? No proszę….. Przecież to kompletny idiotyzm! Wprowadzenie samochodów na buspasy spowoduje tylko większe korki, nic poza tym. Czy pan Mikke lub Mauer znaja się choćby ciut na transporcie żeby pleść takie głupoty? Reszta programu w porządku, no ale to to kpina”.
To ja mam dla p.Waloszka propozycję (bo najlepiej analizuje się teorię na przykładach skrajnych): niech na ulicy mającej po JEDNYM pasie w każdą stronę wprowadzi (w obydwu kierunkach) bus-pasy!
A potem pozwoli po bus-pasach jeździć samochodami – i sprawdzi, czy „nic się nie zmieniło”.
Potem można to powtórzyć na ulicy mającej po dwa pasy w każdą stronę. Efekt będzie mniej piorunujący, zgoda… ale wyraźny.
Bus-pasy są tak oczywistym idiotyzmem, że nawet nie warto z tym polemizować. Mniejszym idiotyzmem byłby zakaz ruchu autobusów…

Źródło

Źródło
Źródło

Janusz nie wie, że średnia prędkość osoby poruszającej się po mieście samochodem osobowym jest zależna od prędkości poruszania się transportem zbiorowym (paradoks Downsa-Thmosona). Oprócz tego, z teorii systemów wiemy, że system działa tak dobrze, jak jego najmniej wydajny element. Stąd wniosek, że szybkość przemieszczania się po mieście zależy od długości korków, w jakich stoi autobus. Dlatego konieczne jest wyznaczanie buspasów w miejscach generujących największe opóźnienia. Dodatkowo wskazana jest budowa infrastruktury dla transportu publicznego całkowicie niezależnej od ruchu indywidualnego. Sprawą drugorzędną jest forma tej infrastruktury – czy ma być to system szybkich autobusów (ostatnio głośno o pomyśle budowy metrobusów w Warszawie i Wrocławiu), linii tramwajowych czy metra.

Samozaoranie
Samozaoranie. Źródło

Po więcej praw i paradoksów rządzących przemieszczaniem się w mieście odsyłam na tę stronę. Pomysły transportowe kandydata Kongresu Nowej Prawicy na prezydenta Wrocławia masakrowałem tutaj.

Wieżowiec Krajowy Brutto

Prasa donosi, że za trzy lata w Kasablance powstanie „najwyższy w Afryce” wieżowiec”: Al-Noor Tower. 580 metrów.
No, proszę: w zacofanej Afryce – takie coś!
Proszę – proszę: niedługo ta Afryka dogoni Europę…
Zaraz, zaraz… A jak wysoki jest najwyższy budynek w Europie?
Najwyższy drapacz chmur w Europie ma… 378 metrów!
Przecież już 20 lat temu pisałem, że wchodząc do WE zamieniamy nasz zaścianek na euro-zadupie. Europa pod okupacją UE to dziś po prostu skansen.
Jeśli teraz popatrzymy na dwadzieścia najwyższych budynków w Europie, to okaże się, że jedenaście z nich stoi w Moskwie, a jeden… w Konstantynopolu (zwanym przejściowo „Stambułem”).
Heheszki Źródło obrazka
Heheszki
Źródło obrazka
Na dziesięć najwyższych tylko piąty stoi w UE (w Londynie – 306 m; dwa razy mniej, niż al-Noor), a siódmy we Frankfurcie.
Rozumiem, że podając te dane znów wychodzę na rusofila i apologetę JE Włodzimierza Putina? Nic nie poradzę. Miarka metrowa jest obiektywna.
Aha: dwudziestym jest… staruszek Pałac Kultury i Nauki im.Józefa Stalina w Warszawie. Poza Anglią i Hesją w żadnym kraju okupowanym przez EWG – WE – UE przez 60 lat nie wybudowano budynku wyższego niż PKiN!!!
Unia liczy 28 państw. Razem pół miliarda ludzi. I 2 (dwa) wieżowce ledwo-ledwo ponad 300 m. Rosja: 140 mln – i 5 (pięć) Chiny to miliard ludzi – i 27 takich wieżowców.
To pouczająca odpowiedź na pytanie: „Gdzie dziś jest kapitalizm – a gdzie socjalizm?”
Gdy miałem kilkanaście lat wmawiano mi, że Związek Sowiecki to ho-ho jaka potęga i postęp. A ja patrzałem, gdzie wtedy powstają drapacze chmur. W USA. I już swoje wiedziałem, co lepsze: kapitalizm – czy socjalizm.
Turlam się po podłodze ze śmiechu.
Na co mi przyszło. Muszę tłumaczyć rzeczyoczywiste. To, że drapacze chmur mają coś wspólnego z dynamiką rozwoju.
Coś na pewno mają. Ciekawe co?
Otóż:
1) Oczywiście, że bogaci ludzie z różnych powodów mogą to uzewnętrzniać na różne sposoby – albo w ogóle. Jednak statystycznie im więcej ludzi bogatych tym większa szansa, że któryś zechce się postawić.Oczywiście szansa ta rośnie wraz z liczbą ludności. I, oczywiście, jest też możliwe, że jakiś biedny reżym takie jedno cudo sobie strzeli – mówimy o statystyce. Co prawda: trzeba jeszcze mieć technikę…
2) Oczywiście żaden wskaźnik gospodarczy – czy to będzie PKB czy liczba wieżowców – nie mierzy wszystkiego. Ale coś-tam coś-tam pokazują.
3) Liczba wieżowców pokazuje trzy rzeczy: (1) wolność gospodarczą (niektóre państwa mogą zakazywać budowy drapaczy chmur – np., jak ktoś żartobliwie zauważył, z powodów „ekologicznych” – cokolwiek przez to dziś się rozumie…), (2) liczbę ludzi bogatych – a także (3) to, ilu jest ludzi bogatych mających luźne pieniądze na ostentacyjną demonstrację potęgi (jak w krajach naftowych, gdzie, oczywiście, liczba wieżowców o tym głównie świadczy..). Jest to więc wskaźnik lepszy, niż PKB – bo mierzy również wolność.
4) Wieżowce w miastach zamożnych, gdzie liczy się każdy metr powierzchni, są często po prostu opłacalne. Empire State Building się podobno opłacił. Otóż w krajach EWG – WE – UE zagęszczenie mieszkańców na metr kwadratowy jest parę razy wyższe, niż w USA – a drapaczy chmur nie ma.
5) Jak kogoś na coś nie stać, to często tłumaczy, że nie robi tego z powodów ideowych.
6) Na zakończenie: wydaje się, że opór przeciwko uznaniu liczby drapaczy chmur za wskaźnik wolności i dynamiki bierze się u niektórych TYLKO stąd, że w Federacji Rosyjskiej jest ich jedenaście (plus Ostankino TV Tower – 540 m) , a w Unii Gejropejskiej dwa. Gdyby było odwrotnie, podtykaliby to wszystkim pod nosy jako znakomity wskaźnik
Suchar time Źródło zdjęcia
Taki suchar, że aż tost
Źródło zdjęcia

Jest coś takiego jak urbanistyka. To nauka o planowaniu miast i osiedli. Jeżeli będziemy rozwijać miasta bez jej uwzględnienia, w końcu dojdziemy do takiej sytuacji:

Źródło
Źródło

Nie chcemy takich miast, prawda?

Większość miast w Europie jest stara, jeszcze średniowieczna. Do rewolucji przemysłowej zajmowały one bardzo małe terytorium najczęściej ograniczone murami. Wraz z rozwojem transportu umożliwiającego przemieszczanie się w coraz dalsze miejsca w krótkim czasie, miasta zaczęły się rozrastać, zachowując jednocześnie najstarsze części miast w stanie historycznym. Można oczywiście odrzucić wielowiekowe dziedzictwo naszych przodków, wyburzyć renesansowe kamienice i postawić na ich miejscu wieżowce i autostrady.

Przesadziłem z tymi autostradami. Porównanie starego miasta we Florencji do węzła w Atlancie. Źródło
Przesadziłem z tymi autostradami. Porównanie starego miasta we Florencji do węzła w Atlancie. Tak nie chcemy.
Źródło

W Europie po prostu buduje się inaczej niż w Stanach Zjednoczonych i Azji. Wynika to z tego, że miasta na Starym Kontynencie są inaczej zaplanowane niż te w Nowym Świece.

Już nie wspomnę o tym, że wieżowce u nas wyglądają jak kwiatek do kożucha.

Świadectwo bogactwa Wrocławia Źródło
Wpisane w krajobraz świadectwo bogactwa Wrocławia
Źródło

O historii budownictwa mieszkaniowego w Polsce więcej pisałem w tym artykule.

 Ośrodek Szkolenia Kierowców „Janusz”

Źródło
Źródło

Z cennych rad dla kierowców korzysta Wrocław, który nie potrafi zbudować skrzyżowania, na którym skręcimy w lewo. Na dopiero powstające osiedle Nowe Żerniki będziemy skręcać trzy razy w prawo.

Źródło

Wydaje mi się, że będzie cała seria notek inspirowanych blogiem Janusza. Stay tuned.

Lista dotychczasowych artykułów masakrujących blogera Janusza:

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.