Sprawiedliwość dla doktorów z Breslau

5 stycznia Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł o doktorach, którym własna uczelnia (Schlesische Friedrich-Wilhelm-Universität zu Breslau) w latach 30. i 40. odebrała tytuły. W czasie trwania III Rzeszy doliczono się 262 poszkodowanych. Oczywiście śląski uniwersytet nie był jedynym, który zajmował się odbieraniem stopni naukowych swoim niewygodnym absolwentom. Jednak od lat 90. XX wieku niemieckie uczelnie zaczęły przywracać bezpodstawnie odebrane tytuły. Kai Kranich, niemiecki historyk z Drezna zajmujący się historią niemieckiego uniwersytetu we Wrocławiu w czasie III Rzeszy, rozpoczął działania, które miały na celu przywrócenie doktoratów absolwentom uczelni Fryderyka Wilhelma. Problem pojawił się, gdy żadna z niemieckich szkół wyższych nie chciała zająć się problemem. Dodatkowo prezydent Republiki Federalnej Niemiec Joachim Gauck stwierdził, że nie jest możliwe przywrócenie tytułów naukowych, ponieważ nie istnieje kompetentne ciało, które mogłoby tego dokonać (dokładnie senat Śląskiego Uniwersytetu Fryderyka Wilhelma).

Innego zdania są jednak władze Uniwersytetu Wrocławskiego, które na 22 stycznia zaplanowały symboliczną uroczystość, na której przywrócone zostaną odebrane tytuły doktorskie.

Kilku użytkowników Twittera oburzyło się na wieść o tym, że polski uniwersytet będzie zwracał to, co zabrali Niemcy. Przede wszystkim nie podobało się im użycie w artykule niemieckiej nazwy miasta nad Odrą.

Uniwersytet Wrocławski a Schlesische Friedrich-Wilhelm-Universität

Cezary Gmyz i profesor Stanisław Żerko zastanawiają się, co mają wspólnego te dwie uczelnie. Śpieszę z odpowiedzią.

Przede wszystkim oba uniwersytety miały tę samą siedzibę. Nie dość, że oba znajdowały się w mieście, które po polsku zwie się Wrocław, a po niemiecku Breslau, to dodatkowo zajmują te same budynki. Nie tylko główny, barokowy gmach z Aulą Leopoldina, lecz również budynki takie jak obecny Instytut Historyczny (budynek zaadaptowany na potrzeby uniwersytetu w 1930 roku).

Wrocław_Szewska_49_sm
Źródło

Takie jak budynek Muzeum Przyrodniczego UWr, założonego w 1814 roku.

Źródło http://dolny-slask.org.pl/783592,foto.html?idEntity=509302
Źródło

Czy takie jak budynek Collegium Anthropologicum (dawny dom Steffensa), który służy wrocławskiej uczelni od czasów szkoły jezuickiej.

Źródło: http://dolny-slask.org.pl/4319552,foto.html?idEntity=508831
Źródło

Podobnie Politechnika Wrocławska korzysta z budynków Technische Hochschule. Rzecz jasna urzędowanie dwóch różnych instytucji w tych samych budynkach nie oznacza oczywiście, że jedna instytucja jest kontynuatorką drugiej. Przyjrzyjmy się więc podstawie prawnej funkcjonowania powojennego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Dla porównania, dekret z 24 maja 1945 o utworzeniu Uniwersytetu Łódzkiego używa innego sformułowania. Zgodnie z nim, uczelnia w Łodzi zostaje dopiero utworzona. Natomiast szkoły we Wrocławiu istniały wcześniej, a akt prawny Rady Ministrów zatwierdzony przez Prezydium KRN zmienił tylko ich charakter.

Co do powiedzenia na temat swojej przeszłości ma sam Uniwersytet Wrocławski?

uwr1

Źródło: http://www.uni.wroc.pl/o-nas/historia-i-misja-uczelni
Źródło

Data pierwszego wykładu na powojennej uczelni nie została wybrana przypadkowo – to rocznica istnienia szkolnictwa wyższego we Wrocławiu, a także imieniny Arcyksięcia Austrii, Króla Czech i przede wszystkim Świętego Cesarza Rzymskiego Leopolda I, fundatora pierwszej wrocławskiej uczelni.

Źródło: Statut Uniwersytetu Wrocławskiego http://uniwr.biuletyn.info.pl/
Źródło: Statut Uniwersytetu Wrocławskiego

uwr3

Źródło: http://www.uni.wroc.pl/jubileusz-2011/konferencja-jubileuszowa
Źródło

 Uniwersytet uważa, że pracownicy naukowi sprzed wojny byli profesorami UWr.

uwr5

Źródło: http://www.uni.wroc.pl/wiadomo%C5%9Bci/medycyna/min%C4%99%C5%82a-150-rocznica-urodzin-prof-aloisa-alzheimera-profesora-uwr
Źródło

Uniwersytet upomina się o wywiezione z miasta w czasie wojny zabytki kultury.

Źródło: http://www.uni.wroc.pl/wiadomo%C5%9Bci/csne/odzyskiwanie-zagrabionych-skarb%C3%B3w
Źródło

Fragment uchwały Senatu Uniwersytetu Wrocławskiego nr 24/2010 z dnia 31.03.2010 w sprawie obchodów 200-lecia Odnowienia Uniwersytetu Wrocławskiego (1811-2011).

Źródło

Dodatkowo w uniwersyteckim archiwum znajdują się dokumenty przedwojennej uczelni.

uwr9

Dlaczego więc polskie władze Uniwersytetu Wrocławskiego nie mają prawa naprawić zła wyrządzonego ludziom, których uważa za swoich absolwentów? Dlaczego panowie z Twittera (w tym jeden profesor historii) odmawiają wrocławskiej uczelni prawa do swojej przeszłości? Czyżby w imię spójności narracyjnej dotyczącej dziejowej niesprawiedliwości dotykającej Polaków chcieli pozbawić jeden z największych ośrodków naukowych w kraju własnej tożsamości?

Uniwersytet Wrocławski uważa się za spadkobiercę przedwojennej uczelni niemieckiej. Z całym inwentarzem. W związku z tym ma prawo do oddania sprawiedliwości naukowcom, którym odebrano tytuły tylko dlatego, że byli oni niewygodni dla reżimu.

Wrocław a Breslau

Przypomnijmy, co na temat nazwy Breslau miał do powiedzenia dyrektor Instytutu Filologii Polskiej, profesor Jan Miodek.

breslaubreslau2breslau3

A dlaczego w tym konkretnie artykule użyto słowa Breslau zamiast Wrocław? To chyba jest już oczywiste – by na pierwszy rzut oka było widać, że mowa o haniebnym postępowaniu z czasów przedwojennych, kiedy największe miasto na Dolnym Śląsku należało do Niemiec. Żeby nikt nie mógł zarzucić Gazecie Wyborczej, że ta przypisuje Polakom winy nazistów.

Zastanawiające jest, że prawica chętnie posługuje się propagandą PRL-u o tak zwanych „Ziemiach Odzyskanych”. Te tereny mają swoją przeszłość, którą historycy próbują badać. Jednocześnie starają się oddać sprawiedliwość ofiarom reżimów, które dawniej tutaj rządziły.

Smuci fakt, że prawica, tak przywiązana do historii, odmawia niektórym prawa do przeszłości. Ci, którzy nie zgadzają się na decyzję Uniwersytetu Wrocławskiego, roją sobie, że ważniejszy od poszkodowanych naukowców jest wizerunek Polski na Zachodzie. Bo wydaje im się, że wysłana zostanie wiadomość, że Polacy czują się winni za działania niemieckiego reżimu. Bo wydaje im się, że świat pomyśli, że to Polacy są winni Holocaustu, II wojny światowej i polskim obozom zagłady.

Tymczasem ta decyzja dowodzi, że władze Uniwersytetu Wrocławskiego są w stanie zmierzyć się z trudną przeszłością. Podejmują działania, na które nie mógł się zdobyć nawet prezydent Niemiec. Czy to nie poprawia wizerunku Polski za granicą?

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, możesz polubić fanpage bloga na Facebooku. Jestem również na Twitterze.