Stop pedofilskiej ideologii Prezydenta Dudy

Wkurwiłem się.

Osoba, wobec której Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zastosował prawo łaski, była skazana za przestępstwa, m. in.:

– z art. 197 § 3 pkt 2 i 3 k.k. (poddanie innej czynności seksualnej);

– z art. 207 § 1 k.k. w zb. z art. 157 § 2 k.k. (znęcanie się, naruszenie czynności narządu ciała na okres nie dłuższy niż 7 dni).

Motywy ułaskawienia: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, podejmując decyzję o skorzystaniu z prawa łaski, miał na uwadze względy racjonalności i celowości, a w szczególności fakt pojednania się skazanego z pokrzywdzonymi, zadośćuczynienie wyrządzonym krzywdom oraz obecne wzorowe zachowanie.

Źródło

Naprawdę gówno mnie obchodzi, że ułaskawienie było na wniosek osoby pokrzywdzonej. Gówno mnie obchodzi, że sądy I i II instancji pozytywnie zaopiniowały prośbę o akt łaski. Gówno mnie obchodzi, że pan minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, działający jako Prokurator Generalny, wystąpił do Prezydenta o skorzystanie z prawa łaski. Gówno mnie obchodzi, że ułaskawienie dotyczy jedynie darowania reszty środka karnego – zakazu kontaktowania się i zbliżania do osób pokrzywdzonych.

Jeszcze mniej obchodzą mnie losy tej konkretnej sprawy – mój wkurw nie ma nic wspólnego z tym konkretnym procesem karnym, stosowaniem prawa łaski czy innymi zagadnieniami z zakresu prawa.

Mój wkurw bierze się z tego, co poniżej.

TVP

1
Prezydent go ułaskawił. Mucha wyjaśnia i apeluje o niepowielanie fake newsów. Akt łaski dotyczył jedynie skrócenia zakazu zbliżania do osób pokrzywdzonych przez sprawcę, o co wnosiły one same – mówił wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha, odnosząc się do doniesień „Rzeczpospolitej”, że Andrzej Duda ułaskawił mężczyznę skazanego za przestępstwo seksualne na małoletnim. Źródło

Skoro redakcja TVP INFO sobie tak mocno bierze do serca apel o niepowielanie fake newsów, to dlaczego TVP publikuje takie artykuły?

Aktywiści LGBT zakłócili Mszę Świętą.

Uczestniczył w niej komendant policji. Cztery osoby zatrzymano w związku z zakłóceniem mszy w jednym ze świdnickich kościołów w województwie dolnośląskim. Do zdarzenia doszło po godzinie dziewiątej. Według relacji świadków, zatrzymani głośno krzyczeli, a chwilę później zostali wyprowadzenia z kościoła przez uczestników mszy – powiedziała Magdalena Ząbek ze świdnickiej policji.

(…)

Wikariusz świdnickiej katedry ks. Marcin Krzysztof Januszkiewicz poinformował na Twitterze, że aktywiści LGBT próbowali zakłócić celebrowaną przez niego Mszę Świętą. Mieli mieć jednak pecha, gdyż w liturgii uczestniczył komendant policji – wynika z tekstu duchownego.

„Dziś podczas Mszy św. którą sprawowałem #TęczowiTerroryści z pod znaku #LGBT wtargnęli do świątyni i wnosząc tęczową szmatę próbowali zakłócić liturgię. Opatrzność Boża sprawiła, że we Mszy św. uczestniczył komendant policji. Błyskawiczna reakcja, zatrzymanie i zarzuty” – napisał ksiądz, który później usunął wpis.

Policja potwierdza, że doszło do incydentu, na razie jednak nikt nie usłyszał zarzutów. Jak dotąd nie potwierdzono także znalezienia przy sprawcach tęczowej flagi.

Źródło

W rzeczywistości było tak:

Trzy kompletnie pijane osoby weszły do świdnickiej katedry i zakłóciły mszę świętą. Wbrew twierdzeniom prawicowych mediów nie był to jednak występek środowisk LGBT, ale wybryk chuligański.

Źródło

Dlaczego kłamliwy, pełen manipulacji i jawnie homofobiczny „reportaż” wyprodukowany przez TVP, zatytułowany „Inwazja” został usunięty z internetu dopiero po wydaniu przez sąd postanowienia o zabezpieczeniu powództwa złożonego przez KPH? Swoją drogą na stronach TVP wciąż dostępne są fragmenty tego reportażu, np. pod tym linkiem.

Dlaczego TVP INFO bezpardonowo atakuje obrońców osób LGBT, którzy są jednymi z największych bohaterów tego kraju?

Powstańcy bronią LGBT? „Jeden został konfidentem, drugiego nie ma w bazie”.

Prezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn i prezes Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego Rafał Szczepański wydali oświadczenie „w sprawie mowy nienawiści wobec osób LGBT” i głoszenia „szkodliwych treści”. Dziennikarze Dorota Kania i Cezary Gmyz skomentowali oświadczenie, przypominając pewne niewygodne fakty.

(…)

Oświadczenie skomentował też dziennikarz TVP Cezary Gmyz, przypominając, że podpisali je „jeden, który został po wojnie konfidentem bezpieki” i drugi, który „nie został zarejestrowany w bazie powstańców”.

Źródło

Dlaczego TVP INFO daje platformę ludziom, którzy zrównują homoseksualizm z pedofilią, jednostronnie relacjonując wydarzenia związane z organizacją Stop Pedofilii? Co więcej – dlaczego TVP INFO w jednym artykule przyrównuje „aktywistów LGBT” do pedofilów?

Napad na kierowcę auta „Stop pedofilii”: działacz Lewicy chwali się udziałem.

Działacz Lewicy Mateusz Goździkowski zamieścił na swoim profilu utrzymaną w pochwalnym tonie relację z napadu na aktywistę biorącego udział w akcji „Stop Pedofilii”. Z wpisu Kai Godek wynika, że prawdopodobnie Goździkowski, który wcześniej nękał proboszcza jednej z płockich parafii, gdzie sprofanował także Grób Pański, sam brał udział w napaści.

(…)

Jak podają internauci, Mateusz Goździkowski jest pracownikiem Departamentu Bezpieczeństwa w Alior Banku.

Do tych informacji w mediach społecznościowych odniósł się także bank i poinformował, że obecnie trwa sprawdzanie, czy „zachowanie, o którym mowa dotyczy pracownika Alior Bank”.

Działaczka pro-life Kaja Godek przypomniała, że Goździkowski jest odpowiedzialny za inne akty nienawiści, m.in. za nękanie proboszcza jednej z płockich parafii i sprofanowanie Grobu Pańskiego w tamtejszym kościele.

Pedofile nieraz atakowali osoby, które próbowały bronić dzieci przed agresją. W 2019 r. dzięki ojcu 12-letniej dziewczynki doszło do zatrzymania mężczyzny, który umówił się na seks z jego córką. Wkrótce potem ojcu niedoszłej ofiary zaczęto grozić śmiercią. Pojawiły się także oferty, których autorzy chcieli zapłacić potencjalnemu sprawcy za gwałt na 12-latce.

Źródło

Tak kurwa. Fragment o nieudanym ataku pedofila na dziecko umieszczono w artykule, tuż po wypowiedzi Kai Godek na temat lewicowego działacza.

Dlaczego TVP kłamie na temat charakteru protestu, jaki miał miejsce w Warszawie dzień po ogłoszeniu przez kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy tzw. karty rodzin?

Prowokacja środowisk LGBT w Boże Ciało.

W dniu, w którym katolicy obchodzą jedno z najważniejszych świąt w roku – na pamiątkę cudu przemiany konsekrowanego chleba i wina w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa, działacze z Warszawskiego Strajku Kobiet, organizują „Tęczowe Disco pod Pałacem”. Taki jest pomysł środowisk LGBT na Boże Ciało.

Źródło

Dlaczego wreszcie TVP INFO daje platformę jawnym kłamcom?

Bielan: Prezydent Duda nie jest homofobem.

Prezydent Andrzej Duda broni praw rodziców do decydowania o tym, jak przebiega edukacja seksualna ich dzieci; nie uważam, żeby można to było nazwać poglądami homofobicznymi – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” rzecznik sztabu prezydenta Adam Bielan.

Źródło

Prezydent Andrzej Duda jest homofobem

Bardzo mi przykro, ale mamy prezydenta, o którym spokojnie można powiedzieć, że jest homofobem.

Przez cały okres komunizmu w szkołach dzieciom wciskano komunistyczną ideologię. To był bolszewizm. Dzisiaj też próbuje nam się i naszym dzieciom wciskać ideologię, tylko inną, zupełnie nową. To jest taki neobolszewizm

Źródło

To jest człowiek, który podpisał „kartę rodziny”. Zawiera ona takie postulaty i obietnice:

Obrona instytucji małżeństwa:

– Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, zgodnie z zapisami Konstytucji RP

– Brak zgody na adopcję dzieci przez pary homoseksualne

– Tworzenie dobrych warunków do wychowania dzieci

Ochrona dzieci przed ideologią LGBT:

– Zakaz propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych

– Prawo rodziców do decydowania, w jakim duchu będą kształcić swoje dzieci

– To przede wszystkim rodzice są odpowiedzialni za edukację seksualną swoich dzieci

– Decydujący wpływ rodziców na formę i treść zajęć dodatkowych w szkołach i przedszkolach

Bezpieczna rodzina

– Wyższe i nieuchronne kary za przemoc w rodzinie

Źródło

Andrzej Duda nie widzi przemocy wobec osób LGBT.

Nawet gdy mówiłem mu [prezydentowi] o próbie zamachu bombowego na Marszu Równości w Lublinie, a on odparł, że nie słyszał. Nawet gdy mówiłem o kamieniach i butelkach na marszu w Białymstoku, a on mówił, że nie widział.

Źródło

Z jednej strony prezydent deklaruje, że będzie bronił dzieci przed ideologią LGBT. Co to jest tak ideologia LGBT – do dzisiaj nikt się nie dowiedział. Jednocześnie obiecuje, że będzie gwarantem bezpieczeństwa rodziny poprzez wyższe i nieuchronne kary za przemoc.

Wkurwiające jest to, że przedstawiciel obozu władzy, który od lat pierdoli o potrzebie „wstawania z kolan” w polityce międzynarodowej, wycofuje się z jawnie dyskryminującej i obrzydliwej narracji nie pod wpływem refleksji o swoim skurwysyństwie, a dlatego że największy sojusznik tupnął nóżką i zażądał złagodzenia tonu.

Donald Trump potwierdził donie­sienia prasy, że część żołnierzy USA zostanie wycofana z Niemiec. Teo­retycznie to zwiększa prawdopo­dobieństwo powstania tzw. Fortu Trump. Kluczową rolę w negocja­cjach na ten temat pełni doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych Richard Grennell. Jest on zdekla­rowanym gejem i architektem glo­balnej kampanii pod auspicjami Waszyngtonu, której celem jest walka z dyskryminacją spo­łeczności LGBT. I wszystko wskazuje na to, że Andrzej Duda dowiedział się o tym fakcie dopiero po tym, jak porównał ideologię LGBT do bolszewizmu.

Jak wynika z informa­cji DGP, słowa polskie­go prezydenta odbiły się w Waszyngtonie szerokim echem, a Pałac Prezydenc­ki miała upomnieć amba­sador Georgette Mosbacher, która z Grennellem utrzymuje doskonałe relacje. Miała ona po­wiedzieć, że niemożli­we jest utrzymywanie przyjaznych stosunków z Waszyngtonem i jed­nocześnie stosowanie dyskryminacyjnej reto­ryki. Tylko tym można tłumaczyć szybką pró­bę wycofania się przez Andrzeja Dudę z tematu LGBT w serii anglojęzycz­nych tweetów.

Źródło

Chociaż ambasador USA zdementowała, jakoby rozmawiała z Andrzejem Dudą, to w cytowanym powyżej artykule takich informacji nie ma.

Polityka obozu władzy wobec pedofilii

Przestępstwa, które utożsamia się w powszechnym rozumieniu z pedofilią, są jednymi z najbardziej obrzydliwych przestępstw ściganych na gruncie polskiego prawa karnego. Receptą na nie, według rządzących, ma być zaostrzanie kar, obowiązkowe orzekanie środków karnych, czy tworzenie instytucji mających jednoznacznie piętnować sprawców pedofili – w postaci bardzo niedoskonałego rejestru pedofilów (1) (2). Z którego, według założeń ustawodawcy, sprawcy takich przestępstw nigdy nie powinni zostać wykreśleni. Pytanie czy taki sposób walki jest jakkolwiek efektywny nie jest przedmiotem zainteresowania władzy. Walka z pedofilią służy raczej celom politycznym niż prewencyjnym. Gdyby bowiem PiS chciał naprawdę walczyć z pedofilią – już dawno aparat państwowy zająłby się sprawami zinstytucjonalizowanej pedofilii w Kościele Katolickim.

Jednocześnie środowiska związane z obecną władzą zrównują środowiska osób LGBT z pedofilią. Prawdopodobnie jest to sposób obrony przed oskarżeniami o ukrywanie pedofilii kierowanymi pod adresem środowisk kościelnych.

Nie znam sprawy tamtej ułaskawionej osoby. Prawdopodobnie nigdy jej nie poznam. Dlatego nie odczuwam żadnych emocji wobec ofiar, czy wobec sprawcy. Zresztą ja nie robię w karnym, ja się na tej dziedzinie prawa po prostu nie znam.

Wkurwia mnie za to, że przedstawiciel partii, która obiecuje obronę polskich dzieci przed pedofilami, która rozpętała obrzydliwą nagonkę na osoby LGBT, która zrównuje te osoby z pedofilami, ułaskawia osobę skazaną za czyn opisany w art. 197 § 3 pkt 2 i 3 Kodeksu karnego.

Art. 197 § 3 KK:

Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia:

2) wobec małoletniego poniżej lat 15,

3) wobec wstępnego, zstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata lub siostry.

podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

Prezydencie Andrzeju Duda, przestań wreszcie pluć nam w twarz i mówić, że to tylko deszcz pada.

Źródło zdjęcia będącego okładką wpisu.

Gdzie jest paszport dla mojego dziecka?

Wyobraź sobie, że spierdalasz z Polski razem ze swoim partnerem/swoją partnerką do jakiegoś normalnego kraju, który jest chętny rozpoznać i objąć ochroną wasz związek. Wreszcie nie jesteście obcymi sobie osobami, wreszcie możecie korzystać z pełni praw przysługujących parom heteroseksualnym znajdującym się w takiej samej sytuacji. Jesteście szczęśliwi/szczęśliwe, a w waszym życiu pojawia się wymarzone dziecko. Załatwiacie podstawowe formalności i planujecie wizytę u babci malucha na najbliższe święta.

Niestety nagle okazuje się, że Polska nie odpuszcza i znowu dostajecie z pięści w brzuch. Myśleliście/myślałyście, że już udało się wam uciec od tej paskudnej rzeczywistości? Dobre sobie, Polska was dopadnie zawsze i wszędzie.

Teoretycznie wasze dziecko jest obywatelem polskim, bo przecież jest twoim dzieckiem, a ty masz polskie obywatelstwo. Dziecko nie jest jednak obywatelem państwa, w którym się urodziło, bo nie obowiązuje w nim zasada prawa ziemi, zgodnie z którym dziecko urodzone na terytorium danego państwo nabywa jego obywatelstwo. To znaczy, że jedyne dokumenty tożsamości, jakie twoje dziecko może dostać to dokumenty polskie. A żeby dostać polskie dokumenty, trzeba mieć PESEL, a żeby dostać PESEL, trzeba przedstawić akt urodzenia.

I tu pojawia się problem, bo w akcie urodzenia twojego dziecka jako rodzice wpisane są dwie osoby tej samej płci. Urzędas w okienku robi wielkie oczy, rozkłada ręce, w życiu bowiem takich dziwów nie widział. No ale co zrobić, nie może przecież zaakceptować aktu urodzenia, w którym są dwie mamusie albo dwóch tatusiów! Skoro nie będzie aktu urodzenia to nie będzie PESEL-u, dowodu osobistego ani paszportu. Co to oznacza? Że ten urzędas właśnie efektywnie pozbawił twoje dziecko możliwości korzystania z dobrodziejstw wynikających z polskiego obywatelstwa.

Wiem, wiem – „dobrodziejstwa z bycia Polakiem” – to sformułowanie brzmi wyjątkowo śmiesznie. Tylko że z dokumentem potwierdzającym to obywatelstwo można robić bardzo dużo rzeczy. Przykładowo – wyjechać za granicę w ramach swobodnego przepływu osób w ramach UE, czy skorzystać z polskiego systemu opieki zdrowotnej.

No ale dobra, sprawa nie jest jeszcze przegrana, prawda? Istnieje coś takiego jak kontrola sądowa administracji, w Polsce realizowana przez odrębne sądownictwo administracyjne. Liczysz, że w sądzie znajdziesz sprawiedliwość dla swojego dziecka, więc idziesz do prawnika i on już zajmuje się skierowaniem sprawy na drogę sądową. Jeśli jesteś szczęściarzem – trafiasz na normalny skład sędziowski, który rozwiązuje twój problem i pozwala twojemu dziecku na pełne cieszenie się z (hyhyhy) dobrodziejstw polskiego obywatelstwa.

Nie będziesz jednak szczęściarzem, jeśli sąd będzie rozpoznawał twoją sprawę po poniedziałku 2.12.2019 r. Tego dnia Naczelny Sąd Administracyjny wziął i nasrał na prawo twojego dziecka do efektywnego korzystania z obywatelstwa.

Tyle wstępu, teraz może pokrótce o tym, o czym będzie ta krótka notka? Postaram się poruszyć w niej kilka wątków, niezbędnych do zrozumienia, dlaczego poniedziałkowa uchwała NSA będzie miała takie chujowe skutki. Mianowicie zajmę się próbą wyjaśnienia:

  • dlaczego polscy urzędnicy odmawiają dokonywania transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia, w których wpisani są rodzice tej samej płci;
  • jak do tej pory sądy radziły sobie z podobnymi sytuacjami;
  • jak poniedziałkowa uchwała NSA wpłynie na podobne sprawy w przyszłości.

Mam nadzieję, że nie umrzesz z nudów w czasie dalszej lektury.

 

1. Dlaczego urzędnicy nie chcą polskich dzieci w Polsce

Transkrypcja dokumentów stanu cywilnego

Interesowało cię kiedyś, jak wygląda polski akt urodzenia? Nie? Nic mnie to nie obchodzi, tak czy inaczej ci go pokażę.

odpis-zupelny-aktu-urodzenia-1z2
Pierwsza strona wzoru odpisu zupełnego aktu urodzenia, link

Zauważyłeś pewnie, że w rubryce „dane rodziców” widnieją dwie pozycje – ojciec i matka? Nie „rodzic 1” i „rodzic 2”, tylko ojciec i matka.

No dobra, ale to jest wzór polskiego aktu urodzenia, jak to się ma do dzieci urodzonych za granicą, którym wystawiono zagraniczny akt urodzenia? Ma się bardzo dużo. Żeby wskazać, co dokładnie, to trzeba otworzyć magiczną książeczkę z przepisami zwaną Prawo o aktach stanu cywilnego. W tej ustawie znajduje się art. 104, którego ustęp 1 brzmi:

Zagraniczny dokument stanu cywilnego, będący dowodem zdarzenia i jego rejestracji, może zostać przeniesiony do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji.

Czym jest transkrypcja zagranicznego dokumentu stanu cywilnego? To wierne i literalne przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu. Polski urzędnik dokonujący transkrypcji nie może ingerować w treść dokumentu, bo poświadczałby nieprawdę i inne takie tam bzdury związane z mocą prawną aktów stanu cywilnego, nad którymi nie będziemy się tutaj pochylać. [1]

Dla omawianej sytuacji istotne znaczenie ma przede wszystkim jeden z dalszych ustępów cytowanego wcześniej artykułu, tj. ustęp 5:

Transkrypcja jest obligatoryjna, jeżeli obywatel polski, którego dotyczy zagraniczny dokument stanu cywilnego, posiada akt stanu cywilnego potwierdzający zdarzenia wcześniejsze sporządzony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i żąda dokonania czynności z zakresu rejestracji stanu cywilnego lub ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL.

Skoro ustawodawca mówi, że w wymienionych przypadkach transkrypcja jest obligatoryjna, to chyba sprawa jest załatwiona, prawda? Szczególnie że bez tej czynności urząd nie wyda twojemu dziecku polskiego dokumentu tożsamości, ani nie nada numeru PESEL, co uniemożliwi mu np. poruszanie się po Unii Europejskiej, czy wyjazd z kraju, w którym się urodziło do Polski. To chyba oznacza, że urzędas musi wziąć dupę w troki i z podkulonym ogonem dokonać tej transkrypcji w każdym przypadku wskazanym w tym przepisie, prawda?

No nie do końca. Mimo tego, że ustawa wyraźnie wskazuje na obligatoryjność transkrypcji aktu stanu cywilnego w określonych przypadkach, to urzędnik nie zawsze powinien takiej transkrypcji dokonać. Wyobraźmy sobie sytuację, w której 14-letnia Polka wychodzi za granicą za mąż za dorosłego faceta. Małżeństwo jest religijne, ale państwo trzecie rozpoznaje ten związek i sankcjonuje go wystawiając dokument stanu cywilnego. [2] Czy polski urzędnik powinien transkrybować taki dokument w opisanym powyżej trybie? Jeśli dokładnie wczytamy się w to, co pozostawiłem poza podkreśleniem, to moglibyśmy uznać, że urzędnik będzie miał obowiązek transkrypcji takiego aktu małżeństwa.

Czy to oznacza, że art. 104 ust. 5 Prawa o aktach stanu cywilnego dopuszcza sankcjonowanie przez państwo pedofilskich związków małżeńskich zawieranych w państwach trzecich? Jak pewnie się domyślacie – odpowiedź na to pytanie brzmi nie.

 

Klauzula porządku publicznego

Jaki mechanizm prawny umożliwia urzędnikowi (i później sądom) uniknięcie sankcjonowania sytuacji dopuszczalnych w innych państwach, ale niedopuszczalnych w Polsce? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy zmienić ustawę i udać się do Prawa prywatnego międzynarodowego, w którym znajduje się art. 7:

Prawa obcego nie stosuje się, jeżeli jego stosowanie miałoby skutki sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej.

Podobne regulacje znajdują się praktycznie we wszystkich aktach prawnych regulujących to, którego państwa prawo powinno być zastosowane w stosunkach międzynarodowych. Zarówno tych międzynarodowych, jak i w wewnętrznym ustawodawstwie innych krajów.

Aby dobrze zrozumieć, co tak naprawdę mówi przywołany artykuł, musimy odwołać się do teorii prawa. UGHHH TAK, WIEM, BĘDZIE JESZCZE BARDZIEJ NUDNO NIŻ BYŁO DO TEJ PORY. Bardzo mi przykro, ale art. 7 PPM zawiera klauzulę generalną [3], a żeby dobrze zrozumieć opisywaną sytuację, trzeba wyjaśnić to pojęcie.

Czym jest zatem klauzula generalna? To pojęcie niejednoznaczne i nie jest proste do zdefiniowania. Na pewno przepisy zawierające klauzule generalne zawierają pojęcia o charakterze oceniającym, czym umożliwiają dokonywanie organom stosującym prawo dokonywanie odpowiednich ocen wybiegających poza suche przepisy. Klauzule generalne mogą również odsyłać do kryteriów pozaprawnych (np. do norm moralnych, przykładowo do „zasad współżycia społecznego”, cokolwiek to znaczy). Na pewno klauzula generalna to taka norma prawna, która celowo została sformułowana w sposób nieostry lub niedookreślony. [4]

Ale jak to? Przepisy i normy powinny przecież być ostre i dookreślone, żeby nie było problemów z ich stosowaniem, prawda? No właśnie nie zawsze. Ustawodawca wprowadza klauzule generalne do systemu prawnego po to, żeby uelastycznić ten system, by organy stosujące prawo miały możliwość dostosowywania swojej działalności do indywidualnych spraw, w których literalne stosowanie przepisów doprowadzi do pokrzywdzenia poszczególnych osób. Takie przepisy są potrzebne właśnie po to, żeby chronić porządek prawny przed nadużyciami i absurdalnymi sytuacjami (jak np. uznawanie zagranicznych małżeństw religijnych zawieranych z 14-latkami).

Właśnie takim mechanizmem zabezpieczającym jest m. in. klauzula porządku publicznego. Jest to klasyczny przykład chronienia się państwa przed decyzjami innych państw, jeśli decyzje te pozostają w sprzeczności z porządkiem prawnym tego pierwszego. Wykorzystuje się wskazany powyżej mechanizm klauzuli generalnej, który przenosi ciężar podejmowania decyzji o zgodności z prawem konkretnych sytuacji z ustawodawcy na organ stosujący prawo.

Ten mechanizm niestety jest obecnie wykorzystywany w Polsce do odmawiania Polakom możliwości z korzystania ich podstawowych praw.

 

Odmowa transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia przez urzędników

Jak zapewne wiesz, Polska nie rozpoznaje związków jednopłciowych, zawieranych poza jej granicami. Ponadto nie zezwala parom jednopłciowym na adopcję dzieci. Przepisy prawa rodzinnego zawierają definicję macierzyństwa i ojcostwa. Organy stosujące prawo wywodzą sobie z tego, że w Polsce rodzicami muszą być osoby różnej płci. Potwierdzeniem tego jest przywołany już wyżej wzór odpisu aktu urodzenia, który ma dwa obowiązkowe pola do wypełnienia – jedno wskazujące na matkę, drugie na ojca.

Praktyką w urzędach jest zasłanianie się klauzulą porządku publicznego (tj. art. 7 PPM) przed dokonaniem obligatoryjnej transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia (obowiązek wynikający z art. 104 ust. 5 PASC) zawierającego jednopłciowych rodziców.

Po wyczerpaniu środków odwoławczych w administracji takie sprawy zwykle trafiają do sądów administracyjnych.

 

2. Co ważniejsze – dziecko czy świstek papieru?

Wyobraź sobie, że sprawa twojego dziecka wreszcie trafia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sprawuje on kontrolę nad działalnością administracji publicznej, a więc ma prawo ocenić, czy decyzja urzędnika o odmowie transkrypcji aktu urodzenia twojego dziecka była prawidłowa, czy też nie.

Sąd w takim przypadku staje przed bardzo trudnym dylematem: musi zdecydować co jest ważniejsze. Czy ważniejsze jest dobro dziecka i umożliwienie mu efektywnego korzystania z praw wynikających z polskiego obywatelstwa? Czy może ważniejsze jest zachowanie czystości prawnej przepisów o aktach stanu cywilnego i kodeksu rodzinnego przejawiające się w wyglądzie papierka będącego wzorek aktu urodzenia? Do tej pory orzecznictwo w takich sprawach było rozbieżne.

 

To nie jest kraj dla moich dzieci

Jedna linia orzecznicza była taka, że to urzędnicy mają rację odmawiając transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia. Przepisy obowiązujące na terenie Rzeczypospolitej Polskiej nie przewidują przecież ani możliwości usankcjonowania związku osób tej samej płci, ani możliwości przysposobienia dziecka przez osoby tej samej płci. Pojęcia „rodzicielstwo”, „rodzice” zawsze odnoszą się do osób różnej płci, tj. kobiety i mężczyzny, na co wskazuje także jednoznacznie art. 18 Konstytucji, który stanowi, że małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Najbardziej kuriozalnym elementem tej linii orzeczniczej jest troska o zachowanie właściwej formy aktu urodzenia – stąd tyle miejsca poświęciłem wcześniej na jej opisanie. Sądy odmawiały uwzględnienia skarg wnoszonych przez rodziców, bo wpisując do polskiej księgi urodzeń tak sporządzony za granicą akt urodzenia Kierownik USC musiałby wpisać dwie osoby tej samej płci, przy czym jedną z nich w rubryce „matka” a drugą „ojciec”.

Chciałbym, żeby to dobrze siadło. Sądy odmawiały polskim obywatelom prawa do posiadania PESEL-u i dokumentów potwierdzających to obywatelstwo i gwarantujących możliwość korzystania z wszelkich uprawnień wynikających z tego obywatelstwa, bo na druczku ministerialnym jest napisane „matka” i „ojciec”. Treść klauzuli generalnej zawartej w art. 7 PPM została wypełniona przez orzecznictwo w ten sposób, że posiadanie rodziców tej samej płci zostało uznane za pozostające w sprzeczności z ministerialnym wzorem jednego z urzędowych dokumentów. Na tej podstawie odmawiano dzieciakom dostępu do ich podstawowych praw.

Dodatkowo w uzasadnieniach tych orzeczeń pojawiają się pierdy, że przecież odmowa transkrypcji aktu urodzenia nie będzie uniemożliwiała w przyszłości ustalenia i wykazania przed polskimi organami i sądami swojego obywatelstwa. [5] Ciekawi mnie w jakim trybie miałoby to nastąpić? Powództwo o ustalenie obywatelstwa polskiego? Powództwo o wydanie dowodu osobistego? Powództwo o wpisanie do bazy PESEL? Spróbujcie dostać te rzeczy bez aktu urodzenia w aktach stanu cywilnego, powodzenia.

Na szczęście pojawiła się linia orzecznicza, idąca w kompletnie inną stronę.

 

Dziecko ważniejsze od druczku

W ubiegłym roku pojawił się przełomowy wyrok NSA, po którym pojawiły się kolejne, zawierające podobne rozstrzygnięcia. [6] Podobne rozstrzygnięcia pojawiały się już wcześniej na niższym szczeblu, tj. w Wojewódzkich Sądach Administracyjnych. [7]

Generalnie chodzi o to, że po kilku latach polskie sądy administracyjne nareszcie dostrzegły, że odmowa transkrypcji aktu urodzenia (bez którego nie dostanie się PESEL-u, bez którego z kolei nie dostanie się dowodu osobistego i paszportu) stanowi rażące naruszenie praw dziecka. Sądy przywoływały rozbudowaną argumentację, na którą składało się m. in. to, że przepis wyraźnie mówi o obligatoryjnej transkrypcji zagranicznego dokumentu stanu cywilnego w przypadku, gdy obywatel polski ubiega się o nadanie numeru PESEL albo wydanie dowodu tożsamości. Przecież odmowa takiej czynności prowadzi do ograniczenia dostępu do polskiego systemu oświaty, polskiego systemu opieki zdrowotnej, czy uniemożliwienia podróżowania do innych państw.

Do tego doszukano się naruszeń Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, przywołując orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wielokrotnie wypowiadał się na temat tego, że jeśli dochodzi do kolizji norm prawnych, to podstawową regułą kolizyjną (tj. taką, która pozwala na rozstrzygnięcie, która z dwóch sprzecznych norm powinna znaleźć zastosowanie w konkretnej sprawie) powinna być dyrektywa nakazująca jak najpełniejsze poszanowanie praw dziecka. No i do kurwy nędzy, przecież dyrektywa jak najpełniejszego poszanowania praw dziecka nie jest czymś nieznanym w polskim prawie rodzinnym i administracyjnym. Ta zasada nie wynika sobie tylko z jakiegoś abstrakcyjnego orzecznictwa jakiegoś tam sądu międzynarodowego, ona jest obecna we wszystkich polskich instytucjach prawnych związanych z dziećmi. [8]

Wydawało się, że polskie sądy stanęły na wysokości zadania i znalazły złoty środek do rozwiązywania podobnych problemów w przyszłości. Nie byłby to pierwszy raz, gdy wobec braku inicjatywy ustawodawcy w zakresie ochrony praw osób LGBT i ich bliskich, taką pustkę prawną wypełnia orzecznictwo. Podobnie było przecież z uzgodnieniem płci. Do dzisiaj nie ma żadnej regulacji ustawowej w tym zakresie, a osobom pragnącym uzgodnić płeć pozostaje powództwo o ustalenie, uregulowane w art. 189 KPC. Co prawda jest to procedura trochę uwłaczająca, sąd rozpoznaje sprawę w trybie procesowym, jak każdą inną, a sami zainteresowani zmuszeni są do pozywania swoich rodziców, opiekunów prawnych lub kuratorów. Ale przecież jakoś to działa, z naciskiem na jakoś.

Wydawało się, że już będzie dobrze także w sprawach dzieci pochodzących z polskich rodzin jednopłciowych założonych za granicą. Niestety przyszła Polska i zesrała się nam wszystkim na głowy.

 

3. Żadnych złudzeń, żadnych marzeń, panowie i panie.

W poniedziałek 2.12.2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny w składzie 7 sędziów wziął i spuścił do kibla pogląd o prymacie dobra dziecka nad tym, jak wygląda druczek polskiego aktu urodzenia. Skąd się wzięła ta uchwała? I dlaczego oznacza ona prawdopodobnie koniec linii orzeczniczej korzystnej dla dzieci pochodzących z par jednopłciowych? Postaram się wyjaśnić w ostatniej części tego troszkę przydługiego wpisu.

 

Nie kłóć się, przecież możesz mieć paszport tymczasowy

Do NSA wpłynęła skarga kasacyjna od wyroku WSA w Warszawie w identycznej sprawie, o których jest cała ta notka. Skład orzekający stwierdził, że występują poważne rozbieżności w orzecznictwie, a przecież jednym z zadań NSA jest podejmowanie uchwał mających na celu wyjaśnienie przepisów prawnych, których stosowanie wywołało rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych. W takim przypadku przekazuje się zagadnienie prawne do rozpoznania przed składem większym niż zwykle. Zagadnienie prawne przedstawione składowi 7 sędziów NSA brzmiało następująco:

Czy przepis art. 104 ust. 5 (…) Prawo o aktach stanu cywilnego w związku z art. 7 ustawy Prawo prywatne międzynarodowe, dopuszcza transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci?

NSA podjął uchwałę, z której wynika, że polskie prawo nie dopuszcza wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety. Na razie nie dysponujemy jeszcze pisemnym uzasadnieniem uchwały, ale za to mamy relację z ustnego uzasadnienia motywów tego orzeczenia. [9]

Wydaje się, że wróciliśmy do starszej linii orzeczniczej, zgodnie z którą druczek jest ważniejszy niż prawa dziecka. Podobno sędzia sprawozdawca przedstawiając ustne motywy orzeczenia wskazał, jakie kroki może podjąć matka dziecka pozbawionego prawa do polskiego paszportu. Otóż może ona złożyć… skargę na bezczynność organu, który pozostawił jej wniosek o wydanie paszportu bez rozpoznania. Jak to przeczytałem to mi szczęka opadła. Co przepraszam, jak sobie NSA to wyobraża? Wejdzie sobie WSA i nakaże rozpoznanie wniosku o paszport? No fajnie, tylko gdzie jest PESEL, gdzie jest akt urodzenia? Przecież taki wniosek zostanie odrzucony przez organ administracyjny.

Dalej sąd powiedział, że przecież dziecko skarżącej kobiety może korzystać z paszportu tymczasowego. Doskonała argumentacja, całe życie na paszporcie tymczasowym.

Mam wielką nadzieję, że sprawa skończy się w Strasburgu i ci ludzie dostaną solidne odszkodowanie od państwa.

Jednak to nie sposób ustnej argumentacji jest najgorszy w tej sprawie. Najgroźniejsze dla praw dzieci z zagranicznych związków jednopłciowych jest to, czym ta uchwała jest z punktu widzenia systemu sądownictwa administracyjnego (i w ogóle całej polskiej administracji).

Moc uchwał „siódemkowych”, czyli dlaczego od poniedziałku mamy przesrane

Zagadnienie tzw. prawa sędziowskiego i sądowego ustawodawcy jest bardzo szerokim i rozległym tematem. Jedno jest pewne – mimo tego, że teoretycznie podstawowym źródłem prawa w Polsce jest działalność parlamentu, to w przepisach procesowych znajdują się takie, które pozwalają sędziom SN i NSA kształtować prawo w bardzo szerokim zakresie. Głównym narzędziem takiej działalności jest podejmowanie tzw. uchwał „siódemkowych” w sprawach szczególnie skomplikowanych i budzących poważne wątpliwości.

Jak to działa w postępowaniu sądowoadministracyjnym? Uchwały takie są de facto wiążące dla wszystkich składów sądów administracyjnych (a więc pośrednio również dla  innych organów, które pozostają pod kontrolą sądownictwa administracyjnego) z mocy art. 269 § 1 PPSA. Zgodnie z nim, jeśli jakikolwiek skład sądu administracyjnego rozpoznający sprawę nie podziela stanowiska zajętego w uchwale składu siedmiu sędziów, przedstawia powstałe zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia odpowiedniemu składowi.

Oznacza to, że jeśli któryś sąd będzie chciał wrócić do korzystnej z punktu widzenia interesu dziecka linii orzeczniczej zezwalającej na transkrypcję aktów urodzenia, to trzeba będzie wydać kolejną uchwałę. [10] Szanse na taki rozwój sytuacji w najbliższej przyszłości są bliskie zeru – nikt przecież nie pójdzie jeszcze raz do NSA po to, żeby zajął się on tym, co dopiero co zostało rozstrzygnięte. Efektywnie oznacza to, że dopóki sprawą nie zajmie się ETPCz, polskie dzieciaki rodzące się za granicą w rodzinach jednopłciowych nie będą mogły korzystać z polskiego obywatelstwa. Bo wzór papierka opracowany przez Ministra Sprawiedliwości jest ważniejszy niż prawa tych dzieciaków.

I to jest główny powód, dla którego ta uchwała tak bardzo mnie wkurwiła.

 

4. Podsumowanie

Wydawało się, że udało się wywalczyć mały bastion normalności. Że nasze prawa i prawa naszych bliskich będą w jakimś niewielkim zakresie respektowane. Pojawiły się przecież na horyzoncie orzeczenia korzystne dla tych wszystkich dzieciaków, którym polskie urzędasy odmawiały m.in. prawa do wyjazdu za granicę.

I wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny wszedł cały na biało. A my zostaliśmy z ręką w nocniku.


Przypisy:

[1] postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 2015 r., sygn. akt III CSK 296/14
[2] więcej do poczytania o sprawie 14-latki, która zawarła małżeństwo religijne i braku obowiązku uznaniu takiego małżeństwa przez państwo trzecie – wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 8 grudnia 2015 r., sygn. akt 60119/12
[3] J. Poczobut (red.), Prawo prywatne międzynarodowe. Komentarz, 2017
[4] A. Bator (red.), Wprowadzenie do nauk prawnych. Leksykon, 2008
[5] dokładny opis linii orzeczniczej wraz z wykazem przykładowych orzeczeń znajduje się w uzasadnieniu postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 17.04.2019 r., sygn. akt II OSK 1330/17
[6] T. Tadla, Glosa do wyroków NSA z dnia 10 i 30 października, II OSK 1868/16, II OSK 1869/16, II OSK 1870/16, II OSK 2552/16, 2019
[7] wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z dnia 05.04.2018 r., sygn. akt II SA/Po 1169/17
[8] wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 10.10.2018 r., II OSK 2552/16
[9] K. Żaczkiewicz-Zborska, NSA: Dziecko dwóch kobiet nie uzyska transkrypcji aktu urodzenia, link, Sygnatura akt II OPS 1/19, uchwała 7 sędziów z 2 grudnia 2019 r.
[10] T. Woś, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, 2016

Platforma i Sprawiedliwość

Jeżeli chodzi o związki partnerskie, ja jestem gotowy do dyskusji w tej kwestii. Nie chciałbym, żeby ona była taką „wrzutką wyborczą” ze strony niektórych. Chyba nie będzie piekła, jeżeli damy sobie kilka miesięcy czasu, aby te kwestie spokojnie i precyzyjnie uregulować. Dzisiaj w Sejmie mamy około 200 ustaw, które już czekają na głosowanie, a mamy kilka posiedzeń do końca tej kadencji.

Donald Tusk
Źródło: Rzeczpospolita, 2.06.2011

We wtorek 26.05.2015 roku Marszałek Sejmu Radosław Sikorski wyciągnął z zamrażarki projekt SLD o związkach partnerskich. Projekt, który został złożony do laski marszałkowskiej kilka dni po debacie sejmowej, która odbyła się w styczniu 2013 roku.

Nie doszło nawet do pierwszego czytania. Mimo wielokrotnych obietnic liderów partii rządzącej, część posłów PO nie zgodziła się na włączenie do porządku obrad Sejmu debaty o związkach partnerskich. Spośród 385 posłów, 146 chciało umożliwić przeprowadzenie dyskusji i pierwszego czytania, 215 nie zgodziło się. Wśród tych drugich znalazło się 45 posłów PO. Dalszych 23 parlamentarzystów z tej partii wstrzymało się od głosu. Przeciwników i wstrzymujących się zapytałem na Twitterze o powody takiego głosowania. Na portalu znalazłem 31 spośród 68 posłów.

Takie mam poglądy

Chcę podkreślić, że nie można zamykać oczu na istniejący, niewymyślony fakt społeczny. Wydaje się rzeczą oczywistą, że dzisiejszy stan prawny nie oddaje tych wyzwań, przed jakimi stoi społeczeństwo, w którym istnieją te fakty społeczne.

Związki homoseksualne. Można je akceptować lub nie od strony własnych wyobrażeń, jak powinna wyglądać moralność życia publicznego, ale nie można kwestionować ich istnienia, nie można używać bolesnych argumentów wobec ludzi, którzy decydują się na tego typu życie. Zadaniem wysokiej izby jest znalezienie rozwiązań prawnych, które nie uczynią życia tych ludzi trudniejszym, ale godniejszym, niezależnie od tego, jak oceniamy sam fakt współżycia par homoseksualnych.

Donald Tusk
Źródło: wyborcza.pl, 25.01.2013

Zadałem pytanie 19 posłom i posłankom, którzy zagłosowali przeciwko ustawie. Odpowiedziało mi dwoje.

Link
Link

Z tego zdania można wyciągnąć daleko idące wnioski. Po pierwsze: pani posłanka Gądek nie jest przeciwna związkom partnerskim jako takim.

Na potwierdzenie
Na dowód obrazek. Dziękujemy pani posłance.

Po drugie: posłanka miała zastrzeżenia co do formy decyzji o przeprowadzeniu pierwszego czytania. Trzeba się z nią zgodzić. Od razu powinno było odbyć się pierwsze czytanie, w trakcie którego doszłoby do debaty (może tym razem merytorycznej). Problem polega na tym, że to nie autorzy projektu zdecydowali o takiej formie wprowadzenia projektu ustawy do obrad sejmowych. Stąd podejrzana wydaje się argumentacja posłanki.

Po trzecie: deklaracja posłanki Gądek nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. 26.05.2015 zagłosowała przeciwko wprowadzeniu projektu ustawy do porządku obrad Sejmu. Wzięła udział we wszystkich głosowaniach z 25.01.2013 dotyczących związków partnerskich. Dwukrotnie była przeciwko (zagłosowała za odrzuceniem projektu Dunina i jednej z dwóch ustaw wprowadzających związki partnerskie SLD i Twojego Ruchu), trzykrotnie wstrzymała się (przy obu projektach SLD i TR i przy jednej z ustaw wprowadzających związki). Za związkami partnerskimi była tylko raz – 17.12.2014 w głosowaniu nad uzupełnieniem porządku dziennego obrad o projekt ustawy Twojego Ruchu.

O ile posłanka Gądek próbowała się jakoś (bardzo nieudolnie) tłumaczyć, tak poseł Andrzej Kania nie miał żadnych skrupułów w uzasadnieniu swojego głosowania.

Link
Link

Zadałem pytanie uzupełniające, jednak nie doczekałem się odpowiedzi. zp04 Wiecie, co jest najśmieszniejsze? O ile w grudniu 2014 (podobnie jak w maju 2015) poseł Kania był przeciwny dodania do porządku obrad sejmowych projektu ustawy Twojego Ruchu, o tyle w styczniu 2013 we wszystkich pięciu głosowaniach zagłosował za. Nie wierzycie?

Głosowanie nad jednym z projektów SLD i Twojego Ruchu.
Głosowanie nad jednym z projektów SLD i Twojego Ruchu. W pozostałych 4 głosowaniach poseł Kania również głosował „za”.

Panie pośle, zmieniły się panu przekonania? Nie odpowiedzieli mi: Jan Vincent-Rostowski, Stanisław Huskowski, Paweł Arndt, Jacek Brzezinka, Zenon Durka, Krzysztof Gadowski, Leszek Jastrzębski, Roman Kosecki, Sławomir Kowalski, Jacek Kozaczyński, Józef Lassota, Mirosława Nykiel, Małgorzata Pępek, Grzegorz Raniewicz, Piotr van der Coghen, Dorota Rutkowska i Renata Zaremba.

Spośród nich na szczególną uwagę zasługuje Roman Kosecki. Wprawdzie nie odpowiedział mi na pytanie, jednak internautki wypowiedziały się za niego.

Link

Wiktoria Beczek jest członkinią fundacji „Miłość Nie Wyklucza„, a także dziennikarką portali gazeta.pl i radia Tok.fm. Aneta Ostrowska jest wiceprezeską Stowarzyszenia Akceptacja i członkinią Rady Programowej Kongresu Kobiet.

Spośród posłów, którzy nie mają swojego konta na Twitterze, największym rozczarowaniem była decyzja Elżbiety Radziszewskiej, byłej pełnomocniczki rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, która również zagłosowała przeciwko.

Arytmetyka sejmowa

Istnieje w Polsce przestrzeń prawna do zagospodarowania i przyszedł czas, żeby taka formuła prawna jak związek partnerski mogła w polskim prawie zaistnieć. Ale pod jednym warunkiem: formuła związku partnerskiego nie może wchodzić na pole małżeństwa.  „Tak” dla związku partnerskiego, ale jako czegoś obok, a nie zamiast, czy wchodzącego na pole małżeństwa.

W tej chwili już 20 proc. dzieci rodzi się w związkach nieformalnych i chyba nie ma między nami sporu, że dzieci, które rodzą się w tego typu związkach w sensie prawnym są chronione słabiej od tych, które rodzą się w małżeństwach.

Żyjemy w XXI wieku i państwo powinno być wygodne dla swoich obywateli i powinno poszerzać sferę wygód, nie przeszkadzając innym formom, które w Polskim życiu publicznym są usankcjonowane.

Joanna Kluzik-Rostkowska
Źródło: TVP Info, 25.01.2013

Bardziej skłonni rozmawiać byli posłowie wstrzymujący się od głosu.

Link
Link

Poseł Suchowiejko deklaruje się jako najbardziej niebezpieczny typ posła. Dobrze, że taką informację dostajemy tuż przed wyborami. W partii rządzącej są osoby, które zatrzymają każdy, nawet najlepszy projekt ustawy, o ile zostanie on stworzony przez partię opozycyjną. To jest ten słynny konsensus będący podstawą rządów demokratycznych. Mam nadzieję, że ten pan już przez nikogo na parlamentarzystę wybrany nie będzie.

Warto zwrócić uwagę na mowę-trawę z pierwszego zdania. Poseł deklaruje, że nie popiera projektów opozycji i wspaniałomyślnie dodaje, że w tym przypadku nie był przeciwny temu projektowi. Problem polega na tym, że nie udzielił mu też poparcia. Warto trzymać się zasad, prawda? Poseł Suchowiejko konsekwentnie nie popiera projektów opozycji dotyczących związków partnerskich. W podobnym głosowaniu z grudnia 2014 był przeciwny włączeniu debaty nad projektem Twojego Ruchu w porządek obrad Sejmu. Ale cofnijmy się do stycznia 2013 roku. Poseł Suchowiejko wstrzymał się od głosowania w sprawie projektu posła Dunina, swojego partyjnego kolegi. Poparł natomiast wszystkie 4 projekty ustaw złożone wspólnie przez SLD i Twój Ruch.

To tyle w kwestii zasad.
To tyle w kwestii zasad.

Kolejnym posłem, który odpowiedział mi na pytanie, był Jarosław Pięta.

Link
Link

Ten jeden tweet musiał mi jednak wystarczyć. Poseł nie chciał doprecyzować, jakie wątpliwości prawne miał na myśli. Stąd nie mam jak odnieść się do jego wypowiedzi. Raczej nie były to argumenty natury konstytucyjnej związane z artykułem 18. Do tej pory poseł Pięta głosował przeważnie za projektami związków partnerskich. Wyjątkiem było głosowanie nad projektem Dunina w styczniu 2013 – wtedy był przeciwny.

Inni posłowie byli dużo bardziej rozmowni.

Link
Link

Przerażające. Poseł Andrzej Orzechowski chciał zagłosować za wprowadzeniem projektu ustawy do prac izby, ale źli posłowie opozycji mu na to nie pozwolili. Rozmowę kontynuowała Anna Dryjańska, feministka i felietonistka „Dziennika Opinii”. Zdążyła już napisać o pośle Orzechowskim artykuł w serwisie natemat.pl. zp11 zp12 zp13 zp14 Poseł Andrzej Orzechowski poparł projekty SLD i TR i odrzucił projekt PO w styczniu 2013. W grudniu 2014 wstrzymał się od głosu.

Złożył natomiast deklarację, na którą warto zwrócić uwagę. Obiecał, że PO wkrótce zaproponuje własne rozwiązanie w kwestii związków partnerskich. Niestety nie czuł się kompetentny, by szerzej o niej mówić. Na szczęście nie bała się o niej mówić posłanka Maria Janyska.

Link
Link

Nie do końca rozumiem pojmowania arytmetyki sejmowej przez panią posłankę. Kadencja kończy się za parę miesięcy, więc przyjęcie projektu Dunina jest niewykonalne. Nie znamy wyników październikowych wyborów, więc liczenie poparcia projektu jest bezpodstawne. Posłanka Janyska pominęła te drobne niuanse. zp16 zp17 Mam nadzieję, że projekt rzeczywiście zostanie naprawiony, bo brak rozwiązania problemu podatku spadkowego nie jest jego jedyną wadą.

Ostatnią posłanką, która odpowiedziała na moje pytanie była Joanna Bobowska.

Link
Link

To dziwne, bo w styczniu 2013 roku pani Bobowska poparła wszystkie 5 projektów ustaw. Poprosiłem ją, by sprecyzowała swoje wątpliwości dotyczące projektu SLD. zp19 Mieliśmy już taki przypadek, o którym było głośno w mediach. Dwóch architektów z Krakowa (Marek i Jędrzej) postanowiło zawrzeć ze sobą umowę notarialną zabezpieczającą ich związek. Abstrahując od dostępności takiego rozwiązania (umowa notarialna do najtańszych nie należy), w żadnym wypadku nie jest ono w pełni wystarczające i wymaga od partnerów dobrej znajomości prawa. Przyznali to sami nowożeńcy na antenie TVN. Stwierdzili, że kilku spraw nie byli w stanie uregulować. Polecam obejrzeć cały materiał z „Dzień Dobry TVN„, w którym poza Markiem i Jędrzejem pojawiły się Ewa Tomaszewicz i Małgorzata Rawińska (autorki bloga „trzyczęściowy garnitur„), które opowiedziały między innymi o tym, jak w praktyce wygląda respektowanie prawa do informacji o stanie zdrowia partnera w polskich szpitalach. zp21 Przypominam, w 2013 ta pani poparła wszystkie projekty ustaw o związkach partnerskich. zp22 zp23 zp24 zp25 zp26 zp27 zp28 zp29 zp30 zp31 zp32 Przyznam się, że ta rozmowa zdenerwowała mnie najbardziej ze wszystkich tu przytoczonych.

Nie odpowiedzieli mi: Urszula Augustyn, Krzysztof Brejza, Andrzej Czerwiński, Bożena Kamińska, Maciej Orzechowski i Waldemar Sługocki. Radosław Sikorski udzielił odpowiedzi innemu użytkownikowi Twittera: zp20

Zemsta

Jeszcze w tej kadencji Sejm zajmie się projektem ustawy dotyczącej związków partnerskich autorstwa PO.

Ewa Kopacz
Źródło: wyborcza.pl, 7.01.2015

Podobno Platforma nie dopuściła do pierwszego czytania ustawy, bo środowisko LGBT zagłosowało na Andrzeja Dudę.

Link
Link

Po pierwsze: nie ma czegoś takiego jak jednolita społeczność LGBT, która głosowałaby na wybranego kandydata w wyborach.

Po drugie: Andrzeja Dudę poparł jeden znany gej, Krystian Legierski. Jego deklaracja poparcia spotkała się ze sporą krytyką innych osób nieheteronormatywnych. Robert Biedroń, którego oskarżano o poparcie PiS-u, tak naprawdę zapowiedział, że odda pusty głos.

Po trzecie: będąc osobą homoseksualną, której zależy na stworzeniu instytucji prawnej zapewniającej bezpieczeństwo mojego związku, chciałbym oświadczyć, że w pierwszej turze wyborów prezydenckich oddałem nieważny głos, na drugą zaś w ogóle nie poszedłem.

Po czwarte: nieprawdą jest, jakoby posłowie PO w maju 2015 zagłosowali przeciwko ustawie SLD w akcie zemsty przeciwko społeczności LGBT.

Głosowania posłów PO w sprawie ustaw o związkach partnerskich
Głosowania posłów PO w sprawie ustaw o związkach partnerskich
Liczba posłów PO głosujących przeciw i wstrzymujących się w głosowaniach w sprawie związków partnerskich
Liczba posłów PO głosujących przeciw i wstrzymujących się w głosowaniach w sprawie związków partnerskich
Liczba posłów PO biorących udział w głosowaniach w sprawie związków partnerskich
Liczba posłów PO biorących udział w głosowaniach w sprawie związków partnerskich

W majowym głosowaniu wzięło udział najmniej posłów Platformy. Najmniej było posłów głosujących przeciw, najmniejsza była suma głosów przeciwnych i wstrzymujących się. Ta partia po prostu nie chce wprowadzić ułatwień dla osób żyjących w związkach nieformalnych. Posłance Krajewskiej trzeba oddać jednak sprawiedliwość i zaznaczyć, że poparła ona wpisanie projektu ustawy SLD do porządku obrad Sejmu.

Bardzo ubolewam, że nasza ustawa, autorstwa naszego posła Dunina, nie trafiła do laski marszałkowskiej. Ten temat, tak jak każdy inny, który wymaga pochylenia się nad nim, będzie realizowany. I podejrzewam, że będzie realizowany w następnej kadencji. Chcemy, by Platforma miała możliwość i szansę rozmowy i dyskusji wewnątrz na ten temat. Jest koniec kadencji Sejmu, nie można dzisiaj sprawy ludzi traktować jako elementu gry wyborczej. Chciałabym, by PO rzetelnie podjęła decyzję w tej sprawie i rzetelnie poinformowała opinię publiczną odważnie, jakie jest jej stanowisko. Nasza ustawa była bardzo wyważona z tego co wiem, znałam ją z czasów, gdy była na poziomie założeń. Dzisiaj chyba będę pierwszą, która będzie mówiła, może nie jest to dobry moment, ale niewątpliwie ta ustawa – a ja w to głęboko wierzę – po wyborach październikowych PO będzie miała okazję złożyć niejeden projekt ustawy, w tym również dotyczący związków partnerskich.

Ewa Kopacz
Źródło: Rzeczpospolita, 26.05.2015

Tej partii już podziękujemy.

Pod tymi linkami można sprawdzić, jak głosowali wszyscy posłowie:

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.

NASZ NEWS! Druga linia: szwankuje, jest droższa niż tunel pod Bałtykiem i krótsza niż metro w Szanghaju! Ledwo ruszyła a już HGW się nieudolnie tłumaczy!

Prezydent Warszawy twierdzi, że dzięki drugiej linii metra ostatni Dzień Kobiet był historyczną datą dla Warszawy. Narzekają na nią mieszkańcy Gocławia, bo podobno zabrała im bezpośredni dojazd do centrum. Jej okolice okazały się być idealnym miejscem do demonstrowania swojego niezadowolenia. Miejscowi kreatywnie wykorzystują przestrzeń publiczną nad nią do ważnych inicjatyw społecznych. Inni po prostu twierdzą, że można nią jeździć. Takich, co w dniu otwarcia odważyli się przetestować tunel pod Wisłą (mimo oczywistej groźby zalania) było ponad 230 tysięcy osób. Odważni. Jeszcze inni byli zachwyceni, ba, wręcz wzruszeni, że mogli w końcu doczekać nowej linii metra w Warszawie.

Do tej mieszanki głosów dotyczących drugiej linii dołączyły się środowiska związane z PiS-em (czy może raczej krytykujące obecne władze stolicy). Wraz z otwarciem nowej nitki kolei podziemnej na Twitterze i portalu wpolityce.pl zapanowała moda na wypowiadanie się o nowej linii metra. Przyjrzymy się więc, co mają o niej do powiedzenia niepokorni publicyści i użytkownicy platformy społecznościowej.

Chcą, żebyśmy się udusili! Spisek producentów samochodów osobowych wykończył transport szynowy!

Nim rozpocznę przedstawianie różnych systemów transportowych, muszę wspomnieć o pewnym historycznym wydarzeniu, które wpłynęło na wygląd miast w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Wielki skandal tramwajowy skutkował zniszczeniem właściwie wszystkich sieci tego transportu na terenie USA. Niekontrolowany rozwój motoryzacji indywidualnej doprowadził do gwałtownego rozwoju zjawisk takich jak urban sprawl (wg polskiej wikipedii eksurbanizacja), suburbanizacji i upadku komunikacji zbiorowej, z którymi Stany dopiero uczą się sobie radzić.

Centrum Houston Źródło: http://ecoplan.org/wtpp/wt_home-houston.htm
Centrum Houston, efekt rozwoju motoryzacji indywidualnej kosztem transportu zbiorowego
Źródło

Pochodną wymuszonego rozwoju przemysłu motoryzacyjnego było uznanie transportu szynowego za wynalazek archaiczny. W związku z tym powojenny modernizm postawił na rozwiązania przyjazne dla ruchu samochodowego. Zgodnie z założeniami, nowe miasta miały mieć specjalizowane dzielnice, między którymi konieczna była budowa nowoczesnych dróg. W projektowaniu aglomeracji zdarzało się zapomnieć o komunikacji zbiorowej, redukując ją do usługi socjalnej niespełniającej podstawowych założeń transportu zrównoważonego. Nie znano wtedy jeszcze praw i paradoksów negatywnie wpływających na ruch samochodów.

Centrum stolicy Brazylii przeznaczone dla samochodów Źródło: https://urbantimes.co/2013/07/negotiating-the-modern-city-quadrants-concrete-and-urban-design-in-brasilia/
Centrum stolicy Brazylii zaprojektowane dla samochodów. Przy planowaniu miasta nie uwzględniono transportu zbiorowego
Źródło

Skutkiem uznania tramwaju za przeżytek była likwidacja wszystkich sieci w Stanach, na Wyspach Brytyjskich, we Francji, Włoszech, Danii, Szwecji i Hiszpanii. Ostały się jedynie pojedyncze trasy przerobione na atrakcję turystyczną.

W mniejszych miastach tramwaje zastąpiono autobusami. W większych postawiono na rozwój szybkich, bezkolizyjnych kolei lokalnych zwanych metrem. Takie systemy są dużo droższe w budowie i późniejszym utrzymaniu niż zlikwidowane tramwaje. Różnicę w wydatkach łatwo można zauważyć porównując wydatki na utrzymanie transportu zbiorowego w największych polskich miastach. Warszawa zauważalnie odstaje od  pozostałych miast nie ze względu na swoją wielkość, lecz z powodu utrzymywania drogiego systemu kolei podziemnej.

Niektóre miasta wcześnie odrobiły lekcję ekonomii i szybko zaczęły odbudowywać systemy tramwajowe. Renesans tych zawalidróg zauważalny jest w Stanach Zjednoczonych i większości państw Unii Europejskiej. W Polsce widać go słabiej – w ciągu ostatnich 10 lat zlikwidowano sieć w Gliwicach, ograniczono kursowanie tramwajów w Rudzie Śląskiej, planowano likwidację sieci w Gorzowie Wielkopolskim, rezygnuje się z planów rozbudowy sieci we Wrocławiu, Warszawie i Poznaniu na rzecz tworzenia protez szybkiego transportu pod postacią wydzielonych buspasów wzorowanych na BRT. Istnieje jednak nadzieja – po wyborach w stolicy Wielkopolski powrócono do pomysłu budowy tramwaju na Naramowice.

Większe miasta w bloku wschodnim (w tym polskie) oparły się światowemu trendowi likwidacji tramwajów, jaki panował w latach 60. i 70. Dzięki temu między Odrą a Bugiem istnieją dziś dobrze rozwinięte sieci tramwajowe zapewniające potencjalnie dobry transport zbiorowy. Miasta podobnej wielkości we Włoszech i Hiszpanii muszą inwestować wielkie pieniądze w odtworzenie infrastruktury zapewniającej odpowiedni zasięg sieci. Rachunek ekonomiczny zwykle jest prosty. Mając do wyboru jedną linię metra lub kilka linii tramwajowych w mieście średniej wielkości lepiej jest zbudować system wzorowany na sieci hanowerskiej, o której będzie mowa w dalszej części notki.

Więcej o historii tramwajów w USA można przeczytać tutaj, tutaj i tutaj. Polecam również obejrzeć film dokumentalny o problemach transportowych Stanów Zjednoczonych.

Cudze chwalicie, swego nie znacie! Bez opamiętania porównują warszawskie metro do innych systemów!

Odważne jest porównywanie różnych miast bez uwzględnienia pewnych podstawowych uwarunkowań. Mogą to być: liczba mieszkańców, ich zagęszczenie i rozmieszczenie, ukształtowanie terenu, czy istniejący układ komunikacyjny i potoki pasażerskie. Niektórzy użytkownicy pokusili się o takie zestawienia pomijając powyższe czynniki. Jak jeden mąż zasugerowali zacofanie cywilizacyjne Warszawy, spróbuję więc ich przykłady uzupełnić.

Metro nie jest jedynym systemem szybkiej komunikacji zbiorowej. Różnice między metrem, szybką koleją miejską, premetrem i szybkim tramwajem są bardzo płynne i często trudne do wyznaczenia. Można się spierać o to, czy Poznański Szybki Tramwaj jest zwykłym tramwajem, czy może ma cechy lekkiej kolei miejskiej? A może mieści się w definicji premetra?

Poznań, przystanek Dworzec Zachodni Źródło: http://www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=107894410&postcount=28
Poznań, przystanek Dworzec Zachodni
Źródło

Albo czy istniejący buspas na ulicy Strzegomskiej we Wrocławiu spełnia wymogi systemu BRT, czy jest tylko zwykłym pasem dla autobusów?

Wrocław, okolice przystanku Nowy Dwór Źródło: http://www.fakt.pl/wystarczy-namalowac-pasy-na-nowy-dwor,artykuly,440524,1.html
Wrocław, okolice przystanku Nowy Dwór
Źródło

Hanower

Na początek zajmijmy się Hanowerem. Rzeczywiście, przedstawiona sieć jest imponująca, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę liczbę mieszkańców stolicy Dolnej Saksonii (ok. 520 tysięcy, miasto odrobinę mniejsze niż Poznań). Problem polega na tym, że przedstawiony na schemacie system w niczym nie przypomina warszawskiego metra.

Hanower, linia 17, uwzględniona na schemacie zaprezentowanym przez Marcina Kamińskiego Źródło: http://verkehr.startbilder.de/name/zeitachse/jahr/2012/monat/juni.html
Hanower, linia 17, uwzględniona na schemacie zaprezentowanym przez Marcina Kamińskiego
Źródło

Na mapie pochodzącej z tej strony (szkoda, że muszę podawać źródła za użytkowników Twittera) zaznaczone są linie lekkiej kolejki miejskiej (LRT lub premetra), linie tramwajowe (kolor zielony) i linie S-Bahn (kolor szary). Obrazek pana Kamińskiego przedstawia całą komunikację szynową miasta. Warszawa też ma podobny schemat.

Hanower, pociąg na linii 8 Źródło: http://www.gerdboehmer-berlinereisenbahnarchiv.de/Bildergalerien/19930428-hann/19930428-930926.html
Hanower, pociąg na linii 8
Źródło

Przypatrzmy się bliżej sieci komunikacji szynowej w Hanowerze.

Źródło: http://www.urbanrail.net/eu/de/h/hannover.htm
Źródło

Na zielono oznaczony jest tramwaj (linie 10 i 17). Szarym kolorem oznaczone są linie kolejowe S-Bahnu i kolei międzymiastowej. Natomiast innymi kolorami oznaczone są grupy linii. Wspólną cechą takiej grupy jest przebieg w jednym tunelu w centrum miasta. Takie rozwiązanie nazywane jest premetrem ze względu na połączenie elementów infrastruktury tramwaju i metra.

Hanower, stacja Kröpcke umożliwiająca przesiadki między tunelami Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hannover_-_Kroepcke_B-Tunnel.jpg
Hanower, stacja Kröpcke umożliwiająca przesiadki między tunelami
Źródło

Podobne rozwiązania (na mniejszą skalę) można znaleźć w kilku miejscach w Polsce.

Kraków, tunel pod dworcem kolejowym. Przystanek Politechnika Źródło: http://krakow.wikia.com/wiki/Politechnika_(przystanek)
Kraków, tunel pod dworcem kolejowym. Przystanek Politechnika
Źródło
Poznań, przystanek Piaśnicka/Kurlandzka w tunelu na nowej linii do dzielnicy Franowo. Wagon historyczny Źródło: http://www.kmpk.cba.pl/pliki/tabor/4k.php
Poznań, przystanek Piaśnicka/Kurlandzka w tunelu na nowej linii do dzielnicy Franowo. Wagon historyczny
Źródło

Mimo że około 3/4 sieci w Hanowerze jest poprowadzone na powierzchni, system jest bardzo wydajny dzięki priorytetowi na skrzyżowaniach.

Wagon kolejki miejskiej w Hanowerze Źródło: http://ferroequinologist.de/de/photos/TW+2500
Wagon kolejki miejskiej w Hanowerze
Źródło

System komunikacji miejskiej w tym mieście jest jedną z najlepiej zorganizowanych sieci w Europie. Wiele rozwiązań z niego warto przenieść na grunt polski.

Czy to profanacja? Ktoś naśmiewa się z symbolu cierpienia Zbawiciela! Pojawił się pomysł podania warszawskiego metra do sądu.

Następny tweet przedstawia znany demotywator krążący od jakiegoś czasu po sieci. Oczywiście jest też prosta odpowiedź na niego. Równie fałszywa jak oryginalny mem.

Londyn

Wszyscy wiedzą, że w stolicy Wielkiej Brytanii znajduje się mocno rozbudowany system metra. Co więcej, była to pierwsza tego typu sieć na świecie. Albus Dumbledore, homoseksualista z młodzieżowej serii o młodym czarodzieju, posiadał nawet na kolanie bliznę w kształcie mapy połączeń.

Warto wspomnieć, że Londyn był innowacyjny także w innym zakresie – jako pierwszy zdecydował się na wizualizację sieci w formie, z której korzysta dzisiaj większość sieci. Mapa Becka przedstawiająca sieć obejmującą Wielki Londyn jest zbiorem prostych, kolorowych linii krzyżujących się pod kątem prostym lub 45 stopni. Taki schemat ignoruje rzeczywiste położenie stacji i przebieg linii, uwzględnia jedynie wzajemną ich lokalizację względem siebie, ewentualnie względem barier takich jak rzeka.

Schemat metra w Londynie Źródło: http://www.visitlondon.com/traveller-information/getting-around-london/london-tube
Schemat metra w Londynie
Źródło

Przypatrzmy się statystykom metra londyńskiego. Sieć składa się z 11 linii, które mają swoje nazwy, a nie są numerowane. Podobne rozwiązanie można spotkać na przykład w Mińsku.

System informacji pasażerskiej na Jubilee Line. Pod przystankami pokazane są możliwości przesiadki na inne linie Źródło: http://www.bbc.com/news/uk-england-london-18777941
System informacji pasażerskiej w wagonie Jubilee Line. Pod przystankami pokazane są możliwości przesiadki na inne linie
Źródło

Obsługiwane jest 270 stacji.

Stacja Bank and Monument Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cmglee_Bank_Underground_platform.jpg
Stacja Bank and Monument. Z widoczną dziurą między krawędzią peronu a wagonem związany jest najsłynniejszy komunikat londyńskiego metra. O jego historii można przeczytać tutaj.
Źródło

Całkowita długość linii metra wynosi 402 kilometry.

Stacja Clapham na Northern line Źródło: http://en.academic.ru/dic.nsf/enwiki/10570332
Stacja Clapham na Northern line
Źródło

Pod koniec XX wieku dostrzeżono, że rozwijanie sieci metra w nieskończoność nie jest możliwe. Stąd narodził się w Londynie pomysł budowy sieci tramwajowej. W 2000 roku ruszyła pierwsza linia sieci Tramlink. Obecnie system obsługuje 4 połączenia na 28 kilometrach torów i 39 przystankach.

Tramlink Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:London_Tramlink_Stadler_Variobahn_At_Reeves_Cnr.JPG
Tramlink
Źródło

Pierwotnie planowano budowę kilku systemów tramwajowych w całej aglomeracji, do tej pory powstał jednak tylko Tramlink.

Na końcu warto zwrócić uwagę na dane dotyczącego samego miasta. Na terenie Wielkiego Londynu (obszar administracyjny obejmujący najbardziej zurbanizowany obszar wokół historycznego centrum) mieszka około 8 400 000 mieszkańców, co daje gęstość zaludnienia na poziomie 5 354 mieszkańców na kilometr kwadratowy.

Paryż

Każde porównanie miast francuskich z polskimi należy rozpocząć od przedstawienia sytuacji prawnej jednostek samorządu terytorialnego w obu krajach. Dlaczego warto zacząć od takiego porównania? Zestawiając ze sobą liczbę mieszkańców Warszawy (ok. 1 725 000) i Paryża (ok. 2 240 000) dojdziemy do wniosku, że oba te miasta dzieli niewielka różnica. Takie dane spowodowane są tym, że ustrój samorządowy jest całkiem inny niż w Polsce. Sięga bowiem jeszcze rewolucji francuskiej i od początków XIX wieku niewiele się zmienił.

W wyniku takich uwarunkowań powierzchnia gminy obejmującej centrum Paryża jest porównywalna z wielkością Kielc. Przez to w stolicy Francji mieszka aż 21 300 osób na kilometr kwadratowy. Dla porównania: w Warszawie na 1 km² mieszka ok. 3 300 osób, w najgęściej zaludnionym w Polsce Legionowie liczba ta nie przekracza 4 000 osób. A przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie chciał budować w stolicy województwa świętokrzyskiego czternastu linii metra. Takie systemy powstają tam, gdzie występują duże potoki pasażerskie. A te mogą się pojawić tylko w miejscach o bardzo wysokiej gęstości zaludnienia.

Gdyby nie patrzeć na podział administracyjny, dostanie się gigantyczny ośrodek miejski złożony z kilku miast, pomiędzy którymi nie widać granic. Cały ten silnie zurbanizowany teren zamieszkuje ponad 10 milionów mieszkańców nieporównywalny z niczym w Polsce.

Sieć w Paryżu nie jest tak rozległa jak metro londyńskie, ma ledwie 210 kilometrów długości. Jest jednak prawdopodobnie najgęstszą siecią metra na świecie. Średnia odległość między stacjami wynosi około 500 metrów.

Schemat metra w Paryżu Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Carte_M%C3%A9tro_de_Paris.jpg
Schemat komunikacji szynowej w Paryżu. Zaznaczono linie metra, tramwajowe i RER (kolei regionalnej)
Źródło

Sieć jest czwartym najstarszym systemem metra w Europie (po Londynie, Budapeszcie i Glasgow). Pierwszą linię uruchomiono w 1900 roku. Połowa obecnej sieci istniała już przed pierwszą wojną światową.

Paryż, stacja Cité Źródło: http://s23.photobucket.com/user/le_turbo/media/02%20Paris/Paris31.jpg.html
Paryż, stacja Cité na linii 4
Źródło

Poza podstawowym systemem obsługującym Paryż, transport w aglomeracji zapewnia system RER. Jest to szybka kolej miejska gwarantującą szybkie i niezawodne połączenia między rozległymi przedmieściami stolicy Francji.

RER na stacji Saint-Lazare Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Haussmann_%E2%80%93_Saint-Lazare.JPG
RER na stacji Saint-Lazare
Źródło

W centrum Paryża RER schowana jest w tunelach podziemnych innych od tych, którymi porusza się metro. Najbardziej zauważalną różnicą jest sposób zasilania pociągów – metro jeździ dzięki trzeciej szynie, podmiejskie natomiast korzystają z sieci trakcyjnej umieszczonej nad wagonami, przez co tunele są wyższe.

Pociąg RER Źródło: http://www.trainsfrancais.com/forum/z-8400-au-soleil-t32969.html?sid=0ec29ba227a503d927a3dd2ad70f079c#p315221
Pociąg RER
Źródło

Na przełomie lat 80. i 90. postanowiono odbudować sieć tramwajową na terenie Île-de-France. Uznano, że ten środek transportu dobrze sprawdzi się na trasach obwodowych i odsuniętych od historycznego centrum metropolii. Widać to doskonale na schemacie aktualnej sieci. Od 1992 roku zbudowano 104 kilometry torowisk (dla porównania – krakowska sieć ma około 95 kilometrów) na 9 liniach. Planowana jest dalsza rozbudowa systemu.

Tramwaj w aglomeracji paryskiej. Na zdjęciu widoczna przelotka międzytorowa zwiększająca niezawodność sieci w przypadku zatrzymania Źródło: http://www.tram.lu/tramsdanslemonde.html
Tramwaj w aglomeracji paryskiej. Na zdjęciu widoczna przelotka międzytorowa zwiększająca niezawodność sieci w przypadku zatrzymania
Źródło

Nowy Jork

Najsłynniejsze miasto wschodniego wybrzeża USA jest zamieszkiwane przez niewiele ponad 8 400 000 mieszkańców, co jest liczbą porównywalną do Londynu. Zajmuje jednak dużo mniejszą powierzchnię, przez co gęstość zaludnienia wynosi około 10 750 osób na kilometr kwadratowy. W tak mocno zurbanizowanym mieście znajduje się jeden z najdłuższych (ponad 360 kilometrów) i najstarszych (otwarty w 1904 roku) systemów metra na świecie.

Mapa metra w Nowym Jorku Źródło: http://web.mta.info/maps/
Mapa metra w Nowym Jorku
Źródło

Największe miasto w USA nie jest jednak reprezentatywne dla innych aglomeracji w tym kraju. Na skutek zmonopolizowania rynku przewozów osobowych przez producentów samochodów osobowych, transport publiczny w większości miejsc w Ameryce jest w stanie agonalnym. Aż jedna trzecia wszystkich podróży transportem zbiorowym w Stanach odbywa się w obrębie aglomeracji nowojorskiej.

Stacja metra w Nowym Jorku Źródło: http://thesource.metro.net/2014/12/16/a-better-blue-line-taking-a-look-at-some-station-improvements/
Stacja metra w Nowym Jorku
Źródło

Oczywiście system cały czas się rozwija. Obecnie największą inwestycją jest przedłużenie linii 7 o niecałe 2 kilometry i budowę jednej nowej stacji na Manhattanie. Prace rozpoczęły się pod koniec 2007 roku. Nie obyło się bez opóźnień. Pierwotnie zakładano otwarcie nowego odcinka w lecie 2014. Dzisiaj planuje się uruchomienie w maju tego roku.

Dla porównania – centralny odcinek drugiej linii metra ma długość 6,1 km. Budowa rozpoczęła się w 2010 roku, skończyła w 2014. Odbiory techniczne, bez których nie można było uruchomić trasy skończyły się na początku marca 2015.

Prezentacja nowej stacji na linii 7 w trakcie konferencji prasowej Źródło: http://www.nydailynews.com/new-york/no-7-subway-extension-west-side-track-feb-opening-official-article-1.1958783
Prezentacja nowej stacji na linii 7 w trakcie konferencji prasowej w październiku 2014
Źródło

Warszawa

Dla porządku najpierw dane statystyczne. Warszawa to miasto zamieszkiwane przez około 1 725 000 mieszkańców, co daje gęstość zaludnienia na poziomie ok. 3 330 osób na kilometr kwadratowy. W całej aglomeracji mieszka od 2 500 000 do 3 000 000 mieszkańców (zależy od tego, gdzie wyznaczy się granice obszaru). W obrębie jednostki samorządu terytorialnego znajduje się system metra składający się z dwóch linii mających łącznie prawie 30 kilometrów.

Mapa warszawskiego metra
Źródło

Ale na wcześniej zaprezentowanych schematach znajdują się też elementy sieci kolei podmiejskiej (S-Bahn w Hanowerze, RER w Paryżu, London Overground, Commuter rail w Nowym Jorku). Zobaczmy więc jak wygląda schemat sieci kolejowej Warszawy zawierającej linie metra, szybkiej kolei miejskiej i warszawskiej kolei dojazdowej.

Źródło: http://metro-stacja.com/warszawa.php
Źródło

Ale chwila. Na schemacie z Hanoweru i Paryża znajdują się też linie tramwajowe! A przecież warszawska sieć tramwajów zapewnia dobre połączenia najgęściej zaludnionym terenom po obu stronach Wisły. Sieć w stolicy Polski ma długość 121 kilometrów. W Paryżu tramwaje jeżdżą po 104 km torów, w Londynie mają do dyspozycji 28 km. W Hanowerze system Stadtbahn jest podobnej długości do sieci warszawskiej.

Schemat warszawskiej komunikacji szynowej Źródło: http://www.ztm.waw.pl/mapy.php?c=117&l=1
Schemat warszawskiej komunikacji szynowej
Źródło

Porównajmy jeszcze widok przywołanych miast z lotu ptaka w tej samej skali. Zdjęcia satelitarne pochodzą z programu Google Earth.

Warszawa
Warszawa
Paryż
Paryż
Londyn
Centrum Londynu
Nowy Jork
Nowy Jork

Wspominane wielokrotnie różnice w wielkości i gęstości zaludnienia tych miast są widoczne gołym okiem.

Manipulacja w mediach drugiego obiegu! Janecki próbuje nas przekonać, że wszystkie sieci metra na świecie to jeden system!

Publicysta chce nam wmówić, że na świecie istnieje tylko jeden system metra (ten działający od miesiąca, w którym myśmy zaczęli powstanie styczniowe). W obliczu takiej manipulacji jestem zmuszony interweniować. Na świecie działa około 140 sieci podobnych do londyńskiej. Natomiast kolej podziemna w Warszawie została otworzona w 1995 roku. Składała się wówczas z jednej linii o długości 11 kilometrów na odcinku od Kabat do Politechniki.

Były redaktor naczelny tygodnika Wprost raczy nas swoją definicją metra. Spójrzmy więc wpierw do Wikipedii, by sprawdzić, co autorzy internetowej encyklopedii mają do powiedzenia na temat tego środka transportu.

Jednak żeby ta notka została przez kogokolwiek wzięta na poważnie, przydałoby się powołać na jakieś bardziej wiarygodne źródło definicji niż strona w internecie, którą każdy może edytować.

Może Ilustrowany słownik statystyk transportu wydany przez Eurostat?

metro02

Jak widać, charakterystyczną cechą systemów metra nie jest przebieg pod powierzchnią. To, że w Warszawie funkcjonuje jako kolej podziemna nie znaczy, że na całym świecie tak jest. Być może pan Janecki nigdy nie był w żadnym mieście, gdzie metro wyjeżdża z tuneli? A przecież przykłady kolei naziemnej można znaleźć tuż za granicą.

Praga, stacja Rajská zahrada Źródło: http://romanzalesov.livejournal.com/110947.html
Praga, stacja Rajská zahrada na linii B
Źródło
Berlin, stacja Hellersdorf na linii U5 we wschodniej części miasta Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=kFK2_ysucxk
Berlin, stacja Hellersdorf na linii U5 we wschodniej części miasta
Źródło

Co więcej, w przywoływanym przez Janeckiego systemie metra mniej niż 50% torów znajduje się pod ziemią.

Londyn, stacja Hammersmith na skrzyżowaniu Circle Line i Hammersmith Line Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hammersmith_station_Hammersmith_and_City.jpg
Londyn, stacja Hammersmith na skrzyżowaniu Circle Line i Hammersmith Line
Źródło

Dla chwilowego dopływu endorfin porównują Warszawę do miast trzeciego świata! Czy duma naszego narodu rzeczywiście jest taka śmieszna?

Nie do końca widzę sens takich porównań. Obie te stolice są położone w całkowicie innych państwach. Oba miasta są większe niż Warszawa. Mińsk ma prawie 2 000 000 mieszkańców, w aglomeracji mieszka niewiele więcej. W Pjongjangu podobno mieszka około 3 250 000 osób, chociaż te dane są niepewne. W różnych miejscach można znaleźć liczby porównywalne do Warszawy a nawet i czeskiej Pragi.

Jednak skoro pojawił się ktoś, kto chce porównać te dwa miasta, postaram się przybliżyć ich systemy szybkiego transportu.

Mińsk

Stolica Białorusi to miasto wyjątkowe. Bardzo mocno zniszczone w trakcie II wojny światowej, nie doczekało się rekonstrukcji takiej jak Warszawa. Mińsk odbudowano zgodnie z założeniami socrealizmu.

Mińsk Źródło: http://www.dailymail.co.uk/travel/article-615814/Minsk-A-chip-old-bloc.html
Mińsk
Źródło

Powstała metropolia z szerokimi arteriami i monumentalnymi budynkami w centrum. Miasto otoczone ze wszystkich stron gigantycznymi blokowiskami. Tak duży ośrodek musi posiadać jakiś środek szybkiego transportu, dzięki któremu możliwe będzie bezproblemowe przemieszczanie się między dzielnicami. A tutejsza sieć tramwajowa ma tylko 30 km (dla porównania – sieć w Bydgoszczy przed otwarciem linii na Fordon ma 30,8 km).

Tramwaj w Mińsku Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Tatra-T6B5_tram_in_Minsk_02.jpg
Tramwaj w Mińsku
Źródło

Z kolei dwie linie metra kursujące średnicowo mają w sumie 35 kilometra. Otwarte zostało w 1984 roku i jest starsze od warszawskiego o 11 lat. W budowie jest trzecia linia, której pierwszy odcinek ma zostać otwarty w 2017 roku.

Stacja Mohylewska na linii 2 Źródło: http://www.snipview.com/q/Mogilevskaya%20(Minsk%20Metro)
Stacja Mohylewska na linii 2
Źródło

Pjongjang

Stolica Korei Północnej ma dwie linie metra, które podobno mają w sumie około 22 kilometry. O tym systemie niewiele wiadomo. Jeszcze niedawno żaden obcokrajowiec nie miał do niego dostępu. Dopiero niedawno dwóm firmom organizującym wycieczki do Pjongjangu udostępniono system kolei podziemnej. Powstało kilka różnych filmów z przejazdu jedną z najgłębszych tras na świecie (na przykład ten i ten), które miały udowodnić, że system istnieje i nie ogranicza się do małej pętli pod miastem z dwoma stacjami zbudowanej na potrzeby propagandy.

Stacja metra w stolicy Korei Północnej Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Pyongyang_Metro-1.jpg
Stacja metra w stolicy Korei Północnej
Źródło

Z tych niewielu informacji, które mamy o metrze w Korei Północnej możemy się dowiedzieć, że budowa została sfinansowana przez Chiny i Związek Radziecki w latach 70. i 80. Nazwy stacji nie biorą swojej nazwy od najbliższego otoczenia, lecz noszą nazwy związane z ideologią Dżucze (są stacje o nazwach Chwała, Odnowa; z kolei stacja przesiadkowa nazywa się inaczej na obu liniach – na pierwszej Towarzysz, na drugiej zaś Totalne zwycięstwo).

Mozaika na ścianie stacji Źródło: http://www.pyongyang-metro.com/
Obraz na ścianie jednej ze stacji
Źródło

Podobno w 1971 roku w trakcie budowy tunelu pod rzeką doszło do katastrofy budowlanej, w wyniku której zginęło około 100 osób. W jej wyniku nie zbudowano linii na wschodni brzeg.

Więcej o transporcie zbiorowym Pjongjangu można przeczytać na tej stronie.

W Szanghaju zbudowali 550 kilometrów metra a w Warszawie tylko 30! Od dwudziestu lat na skutek działalności kolejnych władz nasza stolica jest coraz bardziej zapóźniona!

Rzeczywiście, w Szanghaju (23 700 000 mieszkańców) udała się rzecz pozornie niemożliwa. Od 1993 roku powstało ponad 500 kilometrów sieci metra. Według planów w 2020 roku cały system ma mieć długość 800 km. Dla porównania, w Rio de Janeiro (6 400 000 mieszkańców) od 1991 roku otworzono niewiele nowych tras.

Czy rzeczywiście w Warszawę można porównać do Rio?

Plany powstania metra w stolicy Polski sięgają dwudziestolecia międzywojennego. W latach 50 rozpoczęto nawet prace nad budową głębokiej sieci wzorowanej na moskiewskiej. Z planów jednak nic nie wyszło z powodu przeszkód technologicznych i niskiej wydolności gospodarki (po więcej informacji na temat budowy w latach 50. odsyłam do tego artykułu). Prace nad powstaniem pierwszej linii wznowiono dopiero w 1983 roku. Pierwszy odcinek między Kabatami na Ursynowie a Politechniką o długości 11 kilometrów budowano 12 lat.

Kolejne odcinki otwierano w następującej kolejności:

Warszawa zbudowała całą swoją sieć metra w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Pierwszy odcinek był finansowany przez rząd, po reformie samorządów terytorialnych finansowe obciążenie budowy przejęło miasto. Początkowo dalszą budowę umożliwiały dotacje z budżetu centralnego, po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej udało się uzyskać z niej fundusze na rozwój metra. Za pieniądze z Unii zbudowano odcinek bielański, a po zakończeniu prac na nim przystąpiono do budowy drugiej linii metra.

Jeszcze nie jechali a już im się nie podoba! Obrażają drugą linię metra!

Portal koncernu braci Karnowskich nie próżnował po otwarciu drugiej linii metra.

metro44

Z jednej strony jest sześciokilometrowy tunel zbudowany w centrum wielkiego miasta w poprzek trudnej skarpy, w niesprzyjających warunkach geologicznych. Duża część tego tunelu zbudowana została metodą odkrywkową, co miało duży wpływ na całkowity koszt inwestycji. Z drugiej strony tunel kolejowy o długości kilkudziesięciu kilometrów poprowadzony pod dnem morskim.

Autor tego artykułu, doradca Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku, przywołuje dane, według których tunel pod Zatoką Fińską ma kosztować od 9 do 13 miliardów euro. Nieznana jest długość przeprawy – mówi się o 50, 70 i nawet 85 kilometrach. Według wyliczeń analityka, kilometr trasy kosztować będzie od 106 do 260 milionów euro. Opiera się on na orientacyjnej kwocie podawanej przez rządy Estonii i Finlandii. Centralny odcinek drugiej linii jest kosztował ok. 235 milionów euro za kilometr.

Zawsze mi się wydawało, że wraz ze wzrostem wielkości inwestycji, ceny jednostkowe maleją.

metro45

Pozostałe artykuły na portalu są równie zachęcające.

Podsumowując

Druga linia metra na pewno nie jest idealna. Warto jednak wiedzieć, co się krytykuje i czy przypadkiem porównując różne systemy nie strzela się we własną stopę. Do największych wad nowej linii należą:

  • Niebezpieczne dojście do korytarza łączącego z linią M1 na stacji Świętokrzyska (problem widać na tym zdjęciu: żeby dostać się do łącznika, trzeba przejść wąskim przejściem między krawędzią peronu a dużymi kolumnami; już teraz robi się tłoczno w tym miejscu w godzinach szczytu).
  • Stacja Stadion Narodowy, na której w przyszłości będzie można się przesiąść z pociągu przyjeżdżającego z Gocławia do drugiej linii. Problem polega na tym, że przebieg gocławskiej linii w obecnie planowanej formie będzie skutkował wydłużeniem czasu przejazdu z osiedla do stacji przesiadkowej względem obecnej podróży autobusem. Dodatkowo po przyjechaniu na stację trzeba będzie pokonać dwie pary schodów, bo linia na Gocław ma osobny peron.
  • Oszpecenie przestrzeni publicznej wzdłuż drugiej linii metra: gigantyczne bunkry kryjące wentylatornie i wejścia, które szybko się zestarzeją.

Nieocenionym źródłem na temat systemów metra na całym świecie jest strona urbanrail.net. Zainteresowanych tematem notki odsyłam po więcej informacji. Na zachętę dodam, że można znaleźć też opisy sieci tramwajowych (w tym wszystkich systemów działających w Polsce).

Barokowe nagłówki i tytuł są oczywiście nawiązaniem do artykułów publikowanych na portalu wpolityce.pl.

Zachęcam do polubienia fanpage’a bloga na Facebooku i obserwowania konta na Twitterze.