Deklaracja wiary i sumienia nauczycieli polskich

W jednym z poprzednich wydań tygodnika wSieci (8-14.09.2014) pojawił się artykuł Marzeny Nykiel pod tytułem Tęczowa indoktrynacja. Tekst ten był pełen bzdur i nieprawdziwych stwierdzeń, o których pisałem w jednej z ostatnich notek. Autorka na początku swojego tekstu skrytykowała minister Kluzik-Rostkowską za kilka działań, które nie podobają się prawicy spod znaku krzyża i niepokornych. Skupiła się między innymi na stosunku urzędniczki do proponowanego projektu stworzenia deklaracji wiary nauczycieli.

Jako że pani Nykiel napisała bardzo mało o deklaracji, a ja zacząłem obficie wylewać swoje żale na ten temat w notce, która i tak już bez przydługiej dygresji była tl;dr, postanowiłem napisać osobny artykuł komentujący ten pomysł.


Skąd się wzięła idea deklaracji wiary?

5 marca 2014 opublikowano dokument o nazwie Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej. Jest to jednostronicowy dokument, zawierający kilka punktów, w których sygnatariusze deklarują swoje poglądy na temat płci i praw reprodukcyjnych. Deklaracja stwierdza, że moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga, że aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie i eutanazja to grzech, a in vitro to sposób na odrzucenie samego Stwórcy. Uznają, że podstawą rozwoju zawodowego i umysłowego jest pogłębianie wiedzy z zakresu antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała. Bez komentarza pozostawię wspomnienie tych dwóch nauk, ponieważ ich krytyka znowu przerodziłaby się w przydługą dygresję. Może kiedyś do nich wrócę.

Następnie deklarują, że pierwszeństwo nad prawem ludzkim ma dla nich prawo boskie. No i tu napotykamy pierwszy problem. Samo podpisanie deklaracji jeszcze nie oznacza złamania prawa, co jest chyba dla każdego czytelnika oczywiste. Jednak wszyscy sygnatariusze są obywatelami Polski (albo przebywają na jej terenie) i obowiązują ich wszystkie normy prawne ustanowione przez człowieka. Mogą oczywiście ich nie przestrzegać, jednak powinni liczyć się z konsekwencjami swoich czynów. Obowiązek przestrzegania prawa  nakłada na wszystkich artykuł 83. Konstytucji RP.

Warto teraz przyjrzeć się dwóm konkretnym ustawom: ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty i drugiej, o zawodach pielęgniarki i położnej. Obie te ustawy zawierają klauzulę sumienia, która brzmi w następujący sposób:

Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty

Art. 39.

Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.

Ustawa o zawodach pielęgniarki i położnej

Art. 12.

2. Pielęgniarka i położna mogą odmówić wykonania zlecenia lekarskiego oraz wykonania innego świadczenia zdrowotnego niezgodnego z ich sumieniem lub z zakresem posiadanych kwalifikacji, podając niezwłocznie przyczynę odmowy na piśmie przełożonemu lub osobie zlecającej, chyba że zachodzą okoliczności, o których mowa w ust. 1.
3. W przypadku, o którym mowa w ust. 2, pielęgniarka i położna mają obowiązek niezwłocznego uprzedzenia pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego bądź opiekuna faktycznego o takiej odmowie i wskazania realnych możliwości uzyskania tego świadczenia u innej pielęgniarki, położnej lub w podmiocie leczniczym.
4. W przypadku odstąpienia od realizacji świadczeń zdrowotnych z przyczyn, o których mowa w ust. 2, pielęgniarka i położna mają obowiązek uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej.

Oba te przepisy wyglądają bardzo podobnie: lekarz, pielęgniarka lub położna może odmówić wykonania świadczenia medycznego, jeśli jest ono niezgodne z jego sumieniem. W takiej sytuacji ma obowiązek poinformowania pacjenta o swojej decyzji, wskazania mu innego miejsca, w którym otrzyma on takie świadczenie i odnotować fakt skorzystania z klauzuli w dokumentacji medycznej. Lekarz ma dodatkowo obowiązek poinformowania przełożonego o swojej decyzji. Zarówno w klauzuli dla lekarzy jak i pielęgniarek zastrzeżono jeden przypadek, w którym pracownik medyczny nie ma prawa powołać się na klauzulę sumienia: są to sytuacje, w których zwłoka w udzieleniu pomocy medycznej mogłaby spowodować stan nagłego zagrożenia zdrowotnego (odpowiednio artykuły 30. ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty i artykuł 12. ustęp 1 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej). Łamiąc te zasady w imię wyższości prawa boskiego nad ludzkim, lekarze i pielęgniarki narażają się na poniesienie konsekwencji prawnych wynikających z nieprzestrzegania przepisów. Przedstawiciele innych zawodów medycznych nie mają prawa do klauzuli sumienia.

Dla sygnatariuszy deklaracji wiary takie rozwiązanie było jednak niewystarczające, stąd powstał jej tekst. Stanowisko na jej temat zajął Komitet Bioetyki przy Prezydium PAN, z którym można zapoznać się tutaj. Dla tych, którym nie chce się czytać długiego na dwanaście stron tekstu, informuję, że Komitet Bioetyki stwierdza:

  • żyjemy w demokratycznym państwie, którego podstawą funkcjonowania jest pluralizm poglądów, z którego wynika wprost, że nikomu nie można narzucić systemu wartości moralnych,
  • ustawy narzucają na lekarza lub pielęgniarkę obowiązek wskazania konkretnej normy moralnej, która zostałaby złamana, gdyby wykonane zostało dane świadczenie medyczne,
  • studentów medycyny należy uświadamiać, że w przyszłej pracy będą od czasu do czasu zmuszeni do postępowania niezgodnie ze swoimi przekonaniami, przede wszystkim w wypadkach zagrożenia życia,
  • prawo do skorzystania z klauzuli sumienia przysługuje tylko i wyłącznie osobom fizycznym, a więc nie mogą z niego skorzystać placówki medyczne jako całość,
  • lekarz, pielęgniarka i położna mają prawo do odmowy osobistego wykonania świadczenia medycznego, mają natomiast obowiązek dostarczenia pacjentowi wszystkich informacji, które mogą wpłynąć na jego decyzję o dalszym postępowaniu medycznym,
  • farmaceuci i przedstawiciele innych zawodów medycznych nie powinni dostać prawa do klauzuli sumienia, ponieważ nie świadczą oni bezpośrednich usług medycznych, w wyniku których mogłoby zostać naruszone konkretne normy moralne,
  • obowiązek wskazania miejsca, w którym pacjent otrzyma dane świadczenie medyczne, spoczywa na fachowcu, który na klauzulę się powołuje, jak i na kierowniku zakładu medycznego; Komitet rekomenduje stworzenie wewnętrznego systemu przepływu informacji dotyczącego fachowców przeprowadzających dane świadczenia medyczne.

Co powiedziała Joanna Kluzik-Rostkowska na temat projektu deklaracji wiary nauczycieli? Czy nauczyciele potrzebują klauzuli sumienia?

Po aferze medialnej związanej z deklaracją wiary lekarzy, pojawiły się głosy, że kolejne zawody stworzą swoje własne dokumenty na niej wzorowane. Jak do tej pory powstał projekt przeznaczony dla nauczycieli, o którym krytycznie wypowiedziała się minister edukacji narodowej. Ta właśnie wypowiedź była powodem ataku redaktor Nykiel w artykule Tęczowa indoktrynacja w tygodniku wSieci.

W konstytucji jest napisane wprost, że każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki, bez względu na wyznanie i światopogląd. W Karcie nauczyciela zapisano, że nauczyciel obowiązany jest do kształcenia w poszanowaniu konstytucji, w atmosferze wolności sumienia. Ma dbać o kształtowanie postaw moralnych i obywatelskich zgodnych z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni pomiędzy ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.

Przyjrzyjmy się więc aktom prawnym wpływającym na system edukacji w Polsce.

Ustawa o systemie oświaty

Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki.

Art. 4.

Nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską z poszanowaniem godności osobistej ucznia.

Art. 13.

1. Szkoła i placówka publiczna umożliwia uczniom podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej, a w szczególności naukę języka oraz własnej historii i kultury.

4. W pracy dydaktyczno-wychowawczej szkoły publiczne zapewniają podtrzymywanie kultury i tradycji regionalnej.

Karta nauczyciela

Art. 6.

Nauczyciel obowiązany jest:

3) dążyć do pełni własnego rozwoju osobowego;

4) kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka;

5) dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.

Nauczyciele wyznania katolickiego mają w preambule ustawy o systemie oświaty wprost zagwarantowane prawo do kierowania się chrześcijańskim systemem wartości w swojej pracy. Pozostałe przytoczone przepisy wyznaczają warunki, w jakich ze swoimi podopiecznymi pracować ma pedagog. Takie ramy spokojnie wystarczą nauczycielowi chcącemu pracować w zgodzie ze swoim sumieniem. Nie wykonuje on żadnych czynności, w których potrzebna byłaby mu klauzula sumienia. Chyba że nauczyciel-katolik ma problemy z przekazywaniem wiedzy o teorii ewolucji na lekcjach biologii. Program w szkole nie służy jednak do wtłaczania uczniom prywatnych poglądów nauczycieli, lecz do prezentacji osiągnięć współczesnej nauki. W związku z tym nauczyciele nie powinni przekazywać dalej bajek o kreacjonizmie, gdyż nie ma on oparcia w nauce.

Takie ramy są jednak niewystarczające dla osób zaangażowanych w powstanie projektu deklaracji wiary i sumienia nauczycieli.

Co zawiera projekt deklaracji wiary nauczycieli?

Przyjrzyjmy się więc projektowi, który pojawił się w lipcu na blogu Janusza Górzyńskiego. Tekst ten jest tylko projektem – to oznacza, że nikt się pod nim nie podpisał, jest jednak najlepiej znanym w sieci tekstem proponowanego dokumentu. Broniąc się przed ewentualnym zarzutem ożywiania martwej dyskusji (piszę ten tekst pod koniec września, kiedy o deklaracji w mediach zrobiło się już w miarę cicho), przypomnę, że wpis ten powstaje ze względu na krótką wzmiankę w tygodniku wSieci. Skoro prawicowa publicystka jest w stanie wyciągnąć ten pomysł i niepowodzenie jego wprowadzenia przedstawia jako zarzut dla obecnej minister edukacji, nie mam oporów przed skomentowaniem tekstu ewentualnej deklaracji.

Pisownię pozostawiam oryginalną, pozwoliłem sobie z kolei wyróżnić kilka fragmentów.

Ja, nauczyciel Rzeczypospolitej Polskiej, przyrzekam rzetelnie pełnić mą powinność nauczyciela i wychowawcy, dążyć do pełni rozwoju i doskonalenia osobowego tak własnego, jak i powierzonych mi uczniów, w duchu patriotycznym i ewangelicznym, mając na względzie Dobro Wspólne (Bonum Commune) oraz Zbawienie własne i swoich podopiecznych.

Większość szkół w Polsce prowadzą samorządy terytorialne. Zgodnie z art. 5. ustawy o systemie oświaty, samorząd terytorialny ma prawo do tworzenia i prowadzenia szkół publicznych. Skoro samorząd terytorialny jest przedstawicielem władzy publicznej (a jest nim między innymi według raportu Fundacji Batorego, strona 10), a szkoły publiczne są jemu podległe, obowiązuje je przestrzeganie artykułu 25. ust. 2 Konstytucji, który nakazuje władzom publicznym zachowanie bezstronności w sprawach religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. Dodatkowo art. 53. zapewnia wszystkim wolność religijną (w skład której wchodzi również wolność od religii). Ponadto Konkordat w art. 1. gwarantuje państwu polskiemu niezależność i autonomię od kościoła (gwarancja udzielona jest też w drugą stronę). W kwestii edukacji dokument ten gwarantuje wierzącym obywatelom możliwość organizacji lekcji religii, a kościołowi zakładanie własnych szkół. Dodatkowo Karta Nauczyciela obowiązuje pedagogów do wychowywania swoich uczniów w atmosferze wolności sumienia.

Nauczyciel wypełniając swoje obowiązki zawodowe nie ma więc prawa troszczyć się o zbawienie swoich podopiecznych, gdyż naruszałby wtedy wymienione przeze mnie zasady. Może oczywiście się zatroszczyć o dusze swoich wychowanków, lecz może zacząć to robić dopiero po opuszczeniu swojego stanowiska pracy.

Mając na względzie fakt, że Naród Polski jest narodem katolickim (…)

Popatrzmy na liczby bezwzględne. Konstytucja definiuje Naród Polski jako wszystkich obywateli państwa, lecz autorowi projektu deklaracji wiary chodzi raczej o osoby etnicznie utożsamiające się z Polską. Takich osób w 2011 roku (według Narodowego Spisu Powszechnego) było około 37 394 000 osób. W tym samym czasie osób należących do Kościoła Rzymskokatolickiego było 33 399 328 (dane za Głównym Urzędem Statystycznym). Brakuje prawie czterech milionów osób (zakładając, że żadna z pozostałych 1 468 000 osób mieszkających w Polse, które nie identyfikuje się z narodowością polską nie należy do kościoła), co sprawia, że twierdzenie o katolickości Narodu Polskiego jest mocnym nadużyciem.

Jesteśmy świadomymi łacinnikami i dlatego wyrażamy pełną wdzięczność naszym Przodkom za to, że możemy należeć do tej wspaniałej cywilizacji życia, miłości, prawdy, sprawiedliwości, miłosierdzia, dobra i piękna oraz świętości.

Ten fragment pozostawię bez komentarza, bo jest to temat na jeszcze dłuższą notkę. Zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z działalnością świętej Teresy z Kalkuty, czy materiałami na temat przyjaźni Jana Pawła II ze sprawcą największej afery pedofilskiej w historii kościoła.

3. UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim

-aktualną potrzebę przeciwstawiania się antypedagogicznym ideologiom oraz wszelkiej indoktrynacji we współczesnej „cywilizacji laickiej”, sekularnej, a nawet wrogiej Bogu i człowiekowi, której szerzenie grozi restauracją ludobójczych totalitaryzmów
-potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale również wiedzy z zakresu wychowania i nauczania według nauczycielskiego stanowiska Kościoła katolickiego.

Po kolei. Sygnatariusz deklaracji wiary nauczycieli może uznawać pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim, podobnie jak sygnatariusze deklaracji wiary lekarza. Nikt im tego nie zabrania. Muszą jednak liczyć się z odpowiedzialnością prawną wynikającą z nieprzestrzegania prawa ludzkiego. Każdy, kto przebywa na terenie Polski musi bowiem przestrzegać praw stanowionych przez tych śmiesznych ludzików sprawujących władzę ustawodawczą. Jeżeli tego nie robi, ponosi karę przez nich przewidzianą. Każde dziecko o tym wie.

Z nazwy wymieniona została antypedagogika. Przedstawiona tu została jako źródło wszelkiego zła, a przecież jest to nurt znany pedagogice od bardzo dawna. Na pewno nie jest powodem degeneracji Polski i Polaków, ponieważ jeszcze do niedawna nurt ten nie funkcjonował w ogóle w przestrzeni nauk pedagogicznych. Neguje on potrzebę wychowywania dzieci zakładając, że są one w stanie samodzielnie stworzyć własny, spójny system wartości, którego będą przestrzegać. Nie należy jednak mylić założeń tego nurtu z tzw. wychowaniem bezstresowym, za którym nie kryje się żadna idea.

W temacie antypedagogiki polecam przeczytać artykuł na Wikipediitekst Anny Dyl, w którym krytykuje zarówno nieprawidłowe wychowywanie jak i nurty antypedagogiczne (polecam ze względu na dobre uźródłowienie tekstu), a bardziej zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z literaturą związaną z nurtem pokrewnym do antypedagogiki, czyli edukacji demokratycznej.

Przyjrzyjmy się jeszcze ludobójczym totalitaryzmom. Nieznającym historii rosyjskiego prawosławia polecam zapoznać się z materiałami na temat współpracy Józefa Stalina z patriarchatem cerkwi. Z zależności, w jaką popadło prawosławie u naszych braci ze wschodu, do dzisiaj korzysta Putin. Polecam przypomnieć sobie także z lekcji historii, kto jest odpowiedzialny za stworzenie państwa kościelnego w XX wieku, które na początku swojego istnienia współpracowało z faszystowskimi Włochami. Oczywiście z konieczności, bo inaczej by nie przetrwało.

6. STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności nauczyciela katolika jest wyłącznie jego sumienie, oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła. Nauczyciel katolik ma  prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką nauczycielską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem oraz niemoralnych.

Na jakie działania niezgodne ze swoim sumieniem skazany jest w dzisiejszej szkole polski nauczyciel-katolik? Może przecież wygadywać dowolne kłamstwa na temat homoseksualizmu, na przykład takie:

– Na jednej z lekcji usłyszałem od nauczycielki, że homoseksualizm to moda, że kiedyś homoseksualistów nie było. Nauczyciele pytali mnie, po co był mi ten coming out.

Źródło

Albo takie:

Elżbieta Haśko, nauczycielka wychowania do życia w rodzinie, mówiła uczniom na lekcji, że homoseksualizm jest jednym ze skutków pornografii. Po lekcji na swoim profilu na Facebooku napisała, że „homoseksualizm trzeba leczyć”, by ludzie o takiej orientacji byli szczęśliwi.

Źródło

Nie może natomiast podważać teorii ewolucji (poza lekcjami religii oczywiście), ponieważ obowiązuje go podstawa programowa, której realizacja obowiązkowa jest dla wszystkich nauczycieli. Także tych uczących w szkołach katolickich.

Reasumując – nikt nauczycielom wyznania rzymskokatolickiego nie odbiera wolności religijnej. Nie dziwi jednak zdanie (ostrzeżenie – link do Frondy, jeśli nie chcesz nabijać im wyświetleń – nie klikaj) Kluzik-Rostkowskiej o konieczności kontrolowania nauczycieli, którzy podpisaliby taką deklarację. Zarówno tekst dotyczący lekarzy, jak i projekt jej odpowiednika przeznaczonego dla nauczycieli zawierają w sobie punkt, w którym sygnatariusze jednoznacznie zapowiadają łamanie prawa polskiego. Odnosząc się jeszcze do podanego linku do Frondy – nie jest prawdą, że każdy ma prawo do przestrzegania klauzuli sumienia. Prawo do niej bowiem posiadają tylko lekarze, dentyści, pielęgniarki i położne.

Warto zapoznać się też z tekstem Wojciecha Staszewskiego Wierzę, że uczę z sierpniowego wydania Newsweeka, a także z projektem Działania na rzecz równości wyznaniowej i światopoglądowej w edukacji publicznej realizowanym przez fundację Polistrefa.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, możesz polubić fanpage tego bloga na facebooku.