Plemniki jako nośniki poglądów mężczyzny

Bloger Janusz wraca na moją skromną platformę wymiany myśli. Do tej pory gościł w notkach o szczepionkach, urbanistyce i wartościach europejskich. Ma on też grono oddanych fanów, których zwyczaje mogliśmy obserwować w artykule im poświęconym.


W komentarzu do notki „Pod okupacją europejską” jedna z czytelniczek zapytała:

bzdura01

Odpowiadam na pytanie: oczywiście, że trafiłem na ten wpis.

Przypomnę oryginalną wypowiedź blogera Janusza:

Wiadomo, że kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia. Ostatecznie (Natura czy Bóg – nie będziemy się spierać) nie po to tak skonstruował mężczyzn, by setki tysięcy plemników się marnowały; wnikają one w ciało kobiety i przerabiają ją na obraz i podobieństwo mężczyzny, do którego ona należy.

Wikicytaty podają, że źródłem tych słów jest notka z 2007 roku o Wandzie Nowickiej i jej zdaniu na temat kary śmierci i aborcji.

Nie tak dawno bloger został zmuszony podjąć temat na nowo. Bronił swoich słów przed zaangażowaną politycznie młodzieżą następująco:

Wczoraj w „Młodzież Kontra” przemiły rurkowcolub zahaczył mnie o postawioną kiedyś przeze mnie hipotezę, że plemniki pełnią jeszcze uboczną rolę: oswajają organizm kobiety z materiałem genetycznym mężczyzny ułatwiając dopasowanie się do jego stylu życia.

Hipoteza jak hipoteza: wymaga sprawdzenia. Przemawia za nią to, że kobiety o wiele łatwiej dopasowują się do partnerów – i to, że dziwne byłoby, by ewolucja nie zrobiła użytku z ogromnej ilości materiału genetycznego. Oczywistym jest, że plemniki nie niosą informacji jak należy głosować w sprawie likwidacji Senatu – natomiast mogą nieść informacje o poziomie ryzyka, jakie gotów jest tolerować ich producent.

Już po jej postawieniu zauważyłem fakt mocno potwierdzający te hipotezę: kobiety ostatnio stały się bardziej niezależne od swoich mężczyzn; w myśl tej hipotezy wyjaśnieniem jest powszechne używanie prezerwatyw. UWAGA: nawet stwierdzenie, że kobiety mężczyzn używających prezerwatyw są bardziej niezależne niż te drugie – NIE będzie DOWODEM tej hipotezy: przyczyna może być np. to, że że kobiety w rodzinach katolickich są bardziej podporządkowane mężom („Niewiasty – bądźcie posłuszni mężom swoim!” – nawoływał św.Paweł).

Tak czy owak wymaga to dodatkowych badań. Bardziej oryginalne hipotezy często okazywały się prawdziwe. Np. szokujące zjawisko, że robaki, które zjadły robaki wytresowane na błysk światła same okazały się wytresowane na błysk światła! A przecież geny zjadanych robaków są szybko rozpuszczane w sokach trawiennych – podczas gdy plemniki spokojnie wnikają w ścianki macicy.

Jest rzeczą niedopuszczalna, by hipotezy naukowe były wyśmiewane przez jakiegoś siboglinidofila. Jak napisał kiedyś śp.Henryk Elzenberg:

Pomnij, że sąd laika, gdy mówi o dziele

O dziele mówi mało; o laiku – wiele!

Ten siboglinidofil próbował zdyskredytować tę hipotezę z powodów politycznych pytając obecne w studio kobiety: „Czy Wasze poglądy zależą od tego, z kim sypiacie?” (ku obopólnemu zaskoczeniu:nie rozległo się chóralne „NIE!”). A przecież wiadomo, że zachowania ludzkie zależą nawet od tego, co się zjadło – i prawdziwym może być twierdzenie, że Napoleon podjął był decyzję o bitwie pod Waterloo bo zjadł zbyt ostro przyprawiony befsztyk tatarski…

Bardzo proszę: omawiajmy hipotezy naukowe bez robienia w’okół nich otoczki politycznej.

Cytowana notka dostępna jest pod tym linkiem. Pogrubienia ode mnie, pisownię jak zwykle pozostawiłem oryginalną.

Mógłbym napisać długi artykuł o tym, co jest nie tak z myśleniem blogera Janusza. Ale po co się męczyć, skoro inni już to za mnie zrobili. Raz już zdarzyło mi się masakrować wypowiedzi Korwin-Mikkego przytaczając artykuły innych blogerów.

Tym razem zrobię, podobnie, ale orającym będzie sam Janusz.

Bloger Janusz cieszy się, bo lubi masakrować ludzi, którzy się mylą. Źródło
Bloger Janusz cieszy się, bo przecież lubi masakrować ludzi, którzy się mylą.
Źródło

Istnieje granica bzdury. Tezy […] są OCZYWISTĄ bzdurą i nie można z tym poważnie dyskutować. […] to nie jest „łysenkoizm” – bo śp.Trofim Łysenko przynajmniej przeprowadzał (i starannie fałszował…) doświadczenia. Nawet szamanizm ma w porównaniu z […] jakieś podstawy naukowe.

Jeżeli zaczniemy dyskutować z takimi osóbkami jak np. pani „profesorka” […], to stracimy trzy lata, w końcu być może rozwiążą wydziały […] na polskich uniwersytetach – ale w międzyczasie pojawi się [kolejna] „profesorka” […], dowodząca, że nie ma żadnych różnic między małpą, a wielorybem – a potem profesorka […], która zrobi doktorat wykazując, że pchły to zmutowane mamuty, które w tej postaci przetrwały globalne ochłodzenie. Gdy po pięciu latach zwalczymy te teorie, pojawią się następne hochsztaplerki i hochsztaplerzy…

I tak można by stracić całe życie na dyskusjach z mętniakami. O rzeczach OCZYWISTYCH się nie dyskutuje – chyba, że ktoś znajdzie jakieś miażdżące dowody, że jest inaczej, niż myślimy.

Tym razem ingerowałem w oryginalny tekst. Spróbujmy wstawić w wykropkowane miejsca sformułowania „spermatozoon studies” i „profesorka Janusza Korwina-Mikka” i voilà! Samozaoranie!

W przytoczonej notce autor „rozprawia się” z gender studies. Tekst można znaleźć pod tym linkiem.


Lista dotychczasowych artykułów masakrujących blogera Janusza:

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.