Teraz rozprawimy się z Polakami

Polski internet znów szaleje. Po imigrantach, którzy rzekomo mieli spalić oborę zamieszkaną przez świnie (!), tym razem dowiadujemy się o przedstawicielu arabskiej mniejszości w małym miasteczku pod Detroit:

Źródło
Źródło

Oburzające, prawda? Szczególnie w kontekście poważnego konfliktu rozgrywającego się w miasteczku od czasów prezydentury Georga Busha juniora.

detroit_02

detroit_03

O prawdziwie bulwersujących słowach islamisty grożącemu miejscowej Polonii szybko zrobiło się głośno w polskim internecie.

Źródło
Źródło
Źródło
Źródło
Źródło
Źródło
Źródło
Źródło

Informację podały też znane i lubiane portale „Wirtualna Polonia”, Kresy.pl i pch24.pl.

Problem polega na tym, że owe straszne słowa nie padły. Ibrahim Aljahim nie powiedział „Today, we showed the Polish and everybody else” (co jakiś inteligent raczył przetłumaczyć na „teraz rozprawimy się z Polakami”), lecz „Today, we showed the Polish and everybody else that we are united” (czyli „dzisiaj pokazaliśmy Polakom i innym, że jesteśmy zjednoczeni”).

Tutaj można obejrzeć fragment kontrowersyjnego przemówienia:

Więcej pod linkiem. Informację podesłał autor bloga „Niższa forma człowieczeństwa„, którego z kolei dostał cynk od czytelnika.

„Negatywny przegląd” jest na Facebooku i Twitterze.

[EDIT]

Informacja dotarła już na niezalezna.pl:

detroit_08

I do poczekalni na demotywatory.pl (żeby było śmieszniej, w formie filmu zawierającego pełną wypowiedź Aljahima):

detroit_09

Reklamy

Homoseksualiści i lesbijki

Portal wPolityce.pl donosi:

Histeryczne reakcje gejów i lesbijek na ustawę o wolności religijnej w Arkansas. Tolerancja obowiązuje tylko w jedną stronę?

Parlament stanu Arkansas przyjął we wtorek ustawę o wolności religijnej, która zdaniem jej krytyków uderza w homoseksualistów. Podobną ustawę przyjęła tydzień temu Indiana, a wcześniej kilkanaście innych konserwatywnych stanów, wywołując protesty w całym kraju.

Wspomniany projekt ustawy budzi protesty w całych Stanach. Wątpliwości budzi sformułowanie:

A state action shall not substantially burden a person’s right to exercise of religion, even if the substantial burden results from a rule of general applicability, unless it is demonstrated that applying the substantial burden to the person’s exercise of religion in this particular instance:

  1. Is essential to further a compelling governmental interest;
  2. Is the least restrictive means of furthering that compelling governmental interest.

(Cały projekt dostępny jest pod tym adresem).

Ten zapis zagwarantuje mieszkańcom stanu Arkansas całkowitą wolność religijną. Taką totalną. Będą mogli bez przeszkód postępować zgodnie z każdą zasadą swojej religii. No chyba że będzie ona niezgodna z „istotnym interesem rządowym”. Przypomnijmy, że katolicy nie akceptują związków osób homoseksualnych. Odmawiają im prawa do szczęścia, prawa do wiązania się z ukochaną osobą. Proponowany projekt pozwoli osobom wierzącym odmawiać obsłużenia osób homoseksualnych właśnie ze względu na tę ich cechę.

Chociaż gubernator stanu Indiana (w którym wprowadzono już identycznie brzmiącą regulację) wypowiadał się w taki sposób:

 „Ani przez minutę” intencją ustawodawców nie było dyskryminowanie kogokolwiek, a jedynie obrona wolności religijnej.

No fajnie. Tylko że:

Kilka organizacji, w tym American Family Association (Stowarzyszenie Amerykańskiej Rodziny), czy Indiana Family Institute, które od początku wspierały ustawę, wprost przyznawały, że będzie ona wykorzystywana do odmawiania usług homoseksualistom.

Nie byłoby problemu, gdyby ustawodawca zastrzegł, że nowe prawo nie będzie wykorzystywane do dyskryminowania osób homoseksualnych. Oczywiście wbrew stanowisku stowarzyszeń wspierających ustawy. Ale:

Podczas wtorkowego głosowania w parlamencie w Arkansas nad ustawą o wolności religijnej pojawiły się próby wprowadzenia do niej wyraźnego zapisu, że nie zakazuje ona dyskryminacji homoseksualistów, ale zostały one odrzucone przez deputowanych.

Dlaczego więc portal wPolityce.pl sugeruje, że środowiska LGBTQ w USA są nietolerancyjne, skoro bronią się przed dyskryminacją? Chciałbym wyjaśnić autorowi tego artykułu (który pozostaje anonimem), że opór tych środowisk, zredukowany przez portal do śmiesznej „histerii” nie ma nic wspólnego z tolerancją ani z jej brakiem.

Na koniec chciałbym zapytać, czym różni się lesbijka od osoby homoseksualnej? Czymś musi, skoro tekst potrzebował rozróżnienia:

Według krytyków [ustawy] właściciele przedsiębiorstw czy różnych punktów usługowych jak np. firmy organizujące śluby, będą mogli, powołując się na tę ustawę, odmawiać usług niektórym klientom, w tym homoseksualistom czy lesbijkom.

Z okazji świąt życzę redaktorom publikującym na wPolityce.pl, by nie popierali prawa dyskryminującego kilkuprocentową mniejszość. Prawa ukrywającego się pod płaszczykiem wolności religijnej. Życzę też, by byli trochę bardziej empatyczni wobec ludzi, którym grozi się wprowadzeniem takich ustaw. Bo projekt przywrócenia wolności religijnej to pikuś w porównaniu do pomysłu kalifornijskiego prawnika. Proponuje on zabronienie czynów homoseksualnych pod sankcją śmierci. Mam szczerą nadzieję, że nie doczekam się nazwania protestów przeciwko tej ustawie „histerią”.

„Negatywny przegląd” ma fanpage na Facebooku i konto na Twitterze.